Przed burzą – UFC on FX 8: Belfort vs Rockhold

UFC on FX 8: Belfort vs Rockhold

Po trzytygodniowym odpoczynku od UFC największa organizacja MMA na świecie powraca z galą UFC on FX 8, w której walką wieczoru będzie starcie mistrza kategorii średniej Strikeforce Luke’a Rockholda z przeżywającym drugą młodość Vitorem Belfortem.

Poniżej zapowiedź i analiza karty głównej oraz typowanie wszystkich walk.

185 lbs

Vitor Belfort (22-10) vs Luke Rockhold (10-1)

Legendarny Brazylijczyk od 2007 roku przegrał tylko dwukrotnie, uznając wyższość absolutnych dominatorów swoich dywizji – Andersona Silvy w średniej oraz Jona Jonesa w półciężkiej. W swojej ostatniej potyczce Vitor Belfort, wsparty terapią testosteronową, zmiażdżył Michaela Bispinga, kładąc go na deski efektownym highkickiem i dobijając w parterze. Luke Rockhold z kolei po zdobyciu mistrzowskiego pasa Strikeforce w walce z Ronaldo Souzą dwukrotnie zdołał go obronić w nieistniejącej już organizacji, odprawiając przed czasem Keitha Jardine’a oraz na punkty Tima Kennedy’ego. Niewątpliwie zwycięzca tego pojedynku stanie się bardzo mocnym kandydatem do boju z wygranym ze starcia Anderson Silva vs Chris Weidman.

Pojedynek zapowiada się na niezwykle wyrównany i szalenie trudnym zadaniem jest wskazanie faworyta. Przewagę w aspekcie bokserskim, dzięki niezwykle szybkim rękom, powinien mieć Brazylijczyk, ale to Amerykanin potrafi robić lepszy użytek z wszelkiego rodzaju kopnięć – do tego będzie dysponował 8-centymetrową przewagą wzrostu i taką samą przewagą zasięgu. Kiedyś Vitor Belfort walczył znacznie agresywniej, teraz wydaje się mieć w oktagonie znacznie więcej cierpliwości – nie każdą szarżą próbuje zakończyć pojedynek, staranniej wybiera momenty, kiedy może rozpuścić ręce. Taka taktyka jednak może okazać się zgubna przeciwko chętnie i skutecznie kopiącemu Rockholdowi, który jeśli wyczuje dystans i wpadnie w rytm, będzie trudny do powstrzymania. Wobec tego to Belfort powinien nieustannie wywierać presję na swoim rywalu, nie pozwalając Amerykaninowi „ustawić celownika” – a im częściej Rockhold będzie na wstecznym, tym trudniej będzie mu to zrobić.

Rockhold vs Jacare
Próbka umiejętności kickbokserskich Luke’a Rockholda z walki z Ronaldo Souzą.

Wydaje się stosunkowo mało prawdopodobne, by walka trafiła do parteru. Niezłe defensywne zapasy Rockholda przy średnich ofensywnych Belforta powodują, ża to raczej Amerykanin będzie decydował o tym, gdzie toczyć się będzie pojedynek. Luke posiada dobrą kondycję, czego nie można powiedzieć o Vitorze – szans Brazylijczyka upatrywać należy przede wszystkim w dwóch pierwszych rundach. Od trzeciej powinna zaznaczać się przewaga Amerykanina i nawet wsparcie TRT może okazać się niewystarczające do zwycięstwa, ale być może wystarczające do przetrwania walki na pełnym dystansie – tym bardziej, że Rockhold nie słynie jednak z ciężkich rąk. W tej walce może zdarzyć się niemal wszystko, ale biorąc powyższe pod uwagę, postawię na zwycięstwo Rockholda na kartach sędziowskich.

185 lbs

Ronaldo Jacare Souza (17-3) vs Chris Camozzi (19-5)

Kolejnym ważnym pojedynkiem w wadze średniej na gali UFC on FX 8 będzie starcie Ronaldo Souzy z Chrisem Camozzim. Pierwotnie Brazylijczyk miał się zmierzyć z mającym pięć kolejnych zwycięstw na koncie Costą Philippou, ale ten ostatni musiał wycofać się z powodu kontuzji. Souza po utracie mistrzowskiego pasa Strikeforce w starciu z Rockholdem zanotował trzy efektowny zwycięstwa przed czasem i po wchłonięciu swojej byłej organizacji przez UFC stał się poważną siłą swojej dywizji. Biorący tę walkę z ledwie kilkutygodniowym wyprzedzeniem Chris Camozzi wygrał ostatnie cztery pojedynki, ale rywale, których odprawiał (nie bez trudności, dodajmy), to jednak zdecydowania niższa półka niż Jacare.

Jacare vs Marunde
Jacare trafia obrotowym kopnięciem Bristola Marunde.

Brazylijczyk nieustannie pracuje nad swoim rzemiosłem kickbokserskim i trzeba przyznać, że w ostatnich pojedynkach prezentował się w tym aspekcie doskonale – doskonała dynamika i dobry boks były doskonale widoczne w starciach z Derekiem Brunsonem i Edem Hermanem. Jeśli dodamy do tego fakt, że w parterze Brazylijczyk czuje się jak ryba w wodzie, wydaje się, że Amerykanin skazany jest w tym pojedynku na porażkę. Mógłby liczyć na jakiś przypadkowy cios, który ogłuszyłby nie słynącego ze szczególnie mocnej szczęki Souzę, ale z drugiej strony Amerykanin nie jest zawodnikiem bijącym szczególnie mocno. W parterze powinna to być gra do jednej bramki. W klinczu posiadający doświadczenie w Judo Brazylijczyk również nie powinien mieć problemów z obalaniem rywala, a wobec nie mającego za sobą pełnego okresu przygotowawczego Camozziego, każda upływająca minuta pojedynku powinna grać na korzyść Souzy.

Jacare przez poddanie.

155 lbs

Rafael dos Anjos (18-6) vs Evan Dunham (14-3)

Starcie niepokonanego w 2012 roku Rafaela dos Anjosa ze zwycięskim w trzech z ostatnich czterech walk (jedyna porażka z TJ Grantem) Evanem Dunhamem to walka o przywilej toczenia boju z najlepszymi zawodnikami dywizji lekkiej w kolejnych potyczkach. Zwycięzca niewątpliwie bardzo mocno zbliży się do ścisłej czołówki i w perspektywie jednej bądź dwóch kolejnych wygranych będzie miał szansę na walkę o pas.

Rafael dos Anjos to doskonale rozwijający się zawodnik – swego czasu ten czarny pas BJJ znany był przede wszystkim z doskonałych umiejętności grapplerskich, ale ostatnio mocno doszlifował swój boks oraz potężne lowkingi, którymi często razi swoich oponentów. Dodając do tego doskonałe defensywne zapasy, którymi kompletnie zastopował Marka Bocka, tworzy nam się bardzo przekrojowy, a także dynamiczny i mocno bijący fighter. Czeka go jednak nie lada zadanie, bo Evan Dunham pod względem różnorodności ofensywy, którą potrafi wyprowadzić w stójce przewyższa Brazylijczyka, chętnie korzystając z kolan czy łokci. Nie dysponuje może nokautującym ciosem – w przeciwieństwie do dos Anjosa – ale dobrze korzysta z ciosów prostych, jest zawsze doskonale przygotowany kondycyjnie oraz cholernie trudno go skończyć.

Trudno wskazać w tym pojedynku wyraźnego faworyta. Brazylijczyk będzie prawdopodobnie szukał przeniesienia walki do parteru, co dzięki coraz lepszym ofensywnym zapasom może mu się powieść. W stójce Dunham być może będzie punktował częściej, ale przewagę siły powinien mieć dos Anjos i Amerykanin cały czas będzie musiał uważać na potężne ciosy frunące z rąk czy nóg Brazylijczyka. Evan to kawał twardego skurczybyka, ale rozwijający się w zawrotnym tempie dos Anjos zwycięży dwie pierwsze rundy, łącząc mocne lowkingi z obaleniami, przetrwa trzecią i wygra na punkty.

185 lbs

Rafael Natal (15-3) vs João Zeferino (13-4)

Ostatnia walka na karcie głównej mocno odstaje od pozostałych trzech zarówno jeśli chodzi o przewidywane w niej emocje, jak i stawkę. Zwycięski w trzech z ostatnich czterech pojedynków Rafael Natal powita w UFC oktagonowego debiutanta João Zeferino. Zwycięstwo tego pierwszego może odrobinę zbliżyć go do walk z czołową dziesiątką dywizji.

Natal bardzo dobrze czuje się w parterze, ale to samo można powiedzieć o jego najbliższym rywalu. Rafael ma ciężkie ręce i nieźle kopie, ale często mocno się odsłania, narażając się na kontry. Zeferino natomiast na ogół jest agresorem, ale jego podstawowym celem w każdej niemal walce jest sprowadzanie przeciwnika do parteru i na to ukierunkowana jest jego ofensywa kickbokserska. Natal będzie dysponował przewagą doświadczenia, mając za sobą sześć bojów stoczonych w największej organizacji MMA na świecie. W klinczu, do którego – jak się wydaje – dążył będzie Zeferino, Natal potrafi robić niezły użytek z kolan. Wydaje się, że Sapo powinien mieć nieznaczną przewagę w każdej płaszczyźnie. Natal zwycięży przez poddanie.

Nik Lentz > Hacran Dias
Mike Rio < Francisco Trinaldo
John Cholish < Gleison Tibau
Paulo Thiago > Michel dos Prazeres
Yuri Alcantara > Iliarde Santos
Fabio Maldonado > Roger Hollett
John Lineker > Azamat Gashimov
Chris Cariaso > Jussier Formiga
Lucas Martins > Jeremy Larsen

fot. ufc.com

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

15 Comments

  1. maras

    17 maja 2013 at 13:14

    Mam nadzieję, że Rockhold ubije Belforta, bo koleś mnie nieziemsko wkurwia. Jeszcze tą gadką po walce z Bispingiem zarobił kolejny minus.

  2. marcin

    17 maja 2013 at 13:35

    Myślę, że jednak Belfort + TRT to nowa jakość i Brazylijczyk w jednej z szarż ubije Rockholda. W drugiej rundzie z Bispingiem wyglądał bardzo dobrze, więc o kondycję bym się tak bardzo nie martwił.

  3. Puczi

    17 maja 2013 at 14:09

    To prawda, że Rockhold jest ogromnym średnim i że kondycją przewyższa Belforta. Jednak według mnie niewielkim faworytem starcia – ze względu na ogromne doświadczenie z walk z najwyższą półką oraz ciężkie ręce – będzie Brazylijczyk.
    Żałuję, że Costa wypadł z walki, mógłby znacznie przybliżyć Jacare do walki o pas.

  4. KondiCapo

    17 maja 2013 at 14:15

    Chyba trochę albo nie lubisz albo nie doceniasz Belforta, już w poprzedniej walce wróżyłeś wygraną Bispinga przez decyzję, skończyło się zupełnie odwrotnie. Obyś i tym razem się pomylił ;)

  5. KondiCapo

    17 maja 2013 at 14:18

    Poza tym tak jak pisał kolega Puczi – Belfort ma za sobą niemal trzy razy tyle walk co Rockhold.

  6. naiver

    17 maja 2013 at 14:36

    KondiCapo, nie żywię żadnych negatywnych odczuć względem ani Belforta, ani Rockholda. Uważam, że w tej walce może się zdarzyć niemal wszystko, ale jeśli już stawiać głowę pod topór, to wydaje mi się, że Rockhold dzięki kopnięciom i lepszej kondycji wygra to. Nie będę jednak w szoku, jeśli stanie się inaczej – zresztą podobnie było we wspomnianej walce z Bispingiem.

  7. Miedziak

    17 maja 2013 at 18:17

    W walce wieczoru zdecydowanie stawiam na Belforta. Rockhold to bardzo mocny i wszechstronny zawodnik, jednak jego największą wadą jest obrona przed technikami ręcznymi w stójce. Jacare w ich wyrównanym pojedynku bardzo często go trafiał, rozbity Jardine też parę razy znaleźć drogę do szczęki Amerykanina.
    W starciu z posiadającym bardzo szybkie i silne ręce Belfortem powinno się to szybko zemścić.

  8. Slipmych

    17 maja 2013 at 19:16

    Walka wieczoru jest bardzo trudna do wytypowania. Obydwoje mają narzędzia aby wygrać i słabości, które może wykorzystać przeciwnik. Boję się, że Vitor posadzi Rockholda na deski już w pierwszej rundzie i nie dowiem się jaki rzeczywiście poziom reprezentuję zawodnik AKA. Minimalnie skłaniam się ku wygranej Amerykanina. Wydaje mi się, że przy dobrze dobranej taktyce, próbach klinczu, wymęczaniu rywala i okopywaniu nóg „młodego dinozaura” będzie wstanie wygrać przez decyzję sędziowską. Z drugiej strony Belfort ma za sobą walki z najlepszymi zawodnikami na świecie, rewelacyjny boks i… TRT. Mam świadomość tego, że Vitor w swoim kraju będzie groźny od pierwszej do ostatniej minuty, jeśli jednak nie zrobi tego co umie najlepiej w pierwszych 2 rundach to może za to srogo zapłacić przegrywając przez decyzję.

    Druga walka, która jest bardzo interesująca do Dos Anjos vs Dunham. Mam wrażenie, że jeśli Dos Anjos nie ustrzeli Dunhama w pierwszych minutach to może mieć problem z szalonym Amerykaninem, który rozkręca się w walce z minuty na minutę. Obydwoje prezentują wysoką formę w związku z czym liczę na spektakularny pojedynek

  9. Comber

    18 maja 2013 at 14:12

    Stawiam na Luke’a w 3 albo 4 rundzie przez TKO. Poobija Belfrota po całym ciele a następnie dobije wymęczonego.

  10. Tens

    18 maja 2013 at 15:54

    Stawiacie coś dzisiaj?

    Moim zdaniem, do rozpatrzenia są kursy na Linekera (1,85), Lentza (1,8) i Dunhama (2,7). Jeszcze jest 3,7 na Larsena w walce z Martinsem, po którym dalej nie wiadomo, czego się spodziewać.

  11. Visu

    18 maja 2013 at 16:16

    Camozzi byl od poczatku sygnowany na ta gale, ale zmienial mu sie dwukrotnie przeciwnik (Cezar Ferreira, Natal). Wiec, pelny okres przygotowawczy przepracowal ;)

  12. slipmych

    18 maja 2013 at 17:30

    Tens
    Dunhama polecam bo kurs 2.7 jest za wysoki, Dos Anjos wygląda ostatnio rewelacyjnie, ale stylistycznie to nie jest dla niego łatwy pojedynek i różnie może być

    Zamiast Lentza postawiłbym chyba jednak Rockholda, Alcantara to solidny zawodnik i może napsuć dużo krwi rywalowi

    O Ile o Martinsie nie wiemy dużo, to o Larsenie wiemy tyle, że jest za słaby na UFC i jego zwolnienie to kwestia czasu.

    Na temat Linekera nie wypowiadam się. To nowa dywizja i ciężko określić poziom jej zawodników. Możliwe, że to łatwa kasa do zarobienia, jednak waga musza mnie nie kusi

  13. naiver

    18 maja 2013 at 19:04

    Racja, Visu, dzięki. To wyjaśnia, dlaczego Natal z debiutantem znaleźli się na głównej karcie.

    Lucas Martins nie zaprezentował się źle w walce z Barbozą, biorąc pod uwagę, że – i tu chyba już się nie mylę – miał niewiele czasu na przygotowania. W końcowej akcji naruszył lekko Barbozę, ale zgubiła go przesadna agresja i przypłacił to porażką.

  14. Tens

    18 maja 2013 at 19:20

    Slipmych, Lentz walczy przecież z Diasem, a nie Alcantarą ;)

  15. slipmych

    18 maja 2013 at 20:37

    Owszem i o Diasa mi właśnie chodziło. Jest lepszym zapaśnikiem od Alcantary i może postawić duży opór

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply