UFC

Pierwsze publiczne wystąpienie od czasu noworocznego wybryku! Dana White odpowiedział zarówno krytykom, jak i obrońcom!

Szef UFC Dana White wziął udział w konferencji prasowej przed sobotnią galą UFC Fight Night.




Przed pierwszą tegoroczną galą UFC – w sobotę w Las Vegas odbędzie się UFC Fight Night z Nassourdinem Imavovem i Seanem Stricklandem w rolach głównych – sternik organizacji Dana White wyszedł do dziennikarzy, aby odpowiedzieć na wszystkie pytania związane ze swoimi noworocznymi wybrykami.

W sylwestrową noc Dana ostro pokłócił się ze swoją żoną. Doszło do rękoczynów. Najpierw zainkasował uderzenie otwartą dłonią od rozemocjonowanej kobiety, a w odpowiedzi sam potraktował ją dwoma podobnymi. Wszystko to uchwyciły kamery, z których nagrania zostały opublikowane na TMZ. Od tego czasu White nie pojawiał się publicznie.

– Chciałem dzisiaj pojawić się na tym dniu medialnym i porozmawiać z wami – zaczął. – To na nich powinna skupić się uwaga. Ciężko trenowali, żeby przygotować się do tej gali. To, co wydarzyło się w Nowy Rok, spoczywa na mnie. To mój błąd, nie ich.




– Nikt bardziej niż ja nie ceni sobie wolności słowa. Jeśli jakikolwiek zawodnik chce wyrazić opinię w tym temacie, to jaka by ona nie była, nie mam z tym żadnego problemu.

– Jestem pewny, że widzieliście to nagranie TMZ i słyszeliście mój wywiad. To oczywiście było okropne osobiste doświadczenie. Nie ma tutaj oczywiście żadnego usprawiedliwienia. To coś, z czym będę musiał sobie radzić i żyć do końca życia.

– Jest jedna rzecz, którą chcę wyjaśnić. Nie mówiłem o tym w TMZ, bo nie spodziewałem się tego. Chodzi o ludzi, którzy mnie bronią. Nie ma tutaj żadnego usprawiedliwienia. Jestem pewien, że widzieliście niektóre rzeczy, które czytałem. Nie ma obrony. Ludzie nie powinni mnie za to bronić. Bez względu na wszystko.

– Cała krytyka, jaka na mnie spadła w tym tygodniu i jaka spadnie na mnie w przyszłości, jest w pełni uzasadniona.



– Znacie mnie lepiej niż ktokolwiek inni. Wiecie, że gdy ludzie, szczególnie tacy, których nie lubię, zadzierają ze mną, zawsze odpowiadam. Tym razem jednak… Cokolwiek powiedzą… Każdy ma w tym temacie swoje zdanie i mają rację. Też miałem w tym temacie bardzo jednoznaczne zdanie i nadal je mam. Szaleństwo, że siedzę tutaj i w ogóle o tym rozmawiamy. Jestem tutaj więc teraz po to, abyście potem skupili się na zawodnikach, nie na mnie.

Czy White zostanie ukarany za swój uczynek przez UFC, ESPN lub Endeavor?

– Jakie miałyby być reperkusje? – odparł pytaniem na pytanie. – Mam wziąć 30 dni wolnego? W jaki sposób będzie to dla mnie kara? Mówiłem wam podczas covdu, że mógłby trwać i 10 lat i mógłbym spokojnie siedzieć w domu.

– Gdybym natomiast odszedł, straciłaby na tym firma. Straciliby pracownicy, straciliby zawodnicy. Ja bym nie stracił niczego. Mogłem przecież odejść w 2016 roku. Nie wiem.

– Czy mam w ramach kary to sobie przemyśleć? Nie. Następnego dnia rano sobie to przemyślałem. Zawsze byłem przeciwko temu. Wziąłem to na klatę, przyznaję się do błędu.




– Słuchajcie, odbyliśmy wewnątrz firmy masę rozmów. Nikt nie jest zadowolony. Ari, ESPN. Nikt nie jest zadowolony. I ja też nie jestem. Ale wydarzyło się i muszę sobie z tym poradzić.

– Jaka jest moja kara? Oto ona – do końca swojego życia, czy to będzie 10,4 lat czy 25 lat, będę miał tę łatkę. Inna kara polega na tym, że inni ludzie – media, zawodnicy, przyjaciele, pracownicy – którzy mnie szanowali, mogą teraz już mnie nie szanować.

– Jest wiele rzeczy, z którymi będę musiał sobie radzić do końca życia, które są znacznie bardziej dotkliwe niż 30-60 dni wolnego. To żadna kara. Karą jest to, że to zrobiłem.

White podkreślił, że największą być może karą jest dla niego rozczarowanie ze strony dzieci. Przyznał, że szczególnie tyczy się to jego najstarszego syna, który zdecydowanie zadowolony nie był, gdy dowiedział się o wszystkim.

Dana zapewnił, że nigdy wcześniej nie uderzył swojej żony, gwarantując też, że nigdy się to nie powtórzy.

– Nie wypieram się tego, nie tłumaczę się, nie szukam usprawiedliwień – powiedział. – Od razu wziąłem to na swoje barki. Co innego mogę zrobić? Jasne, jeśli mógłbym jakkolwiek komukolwiek pomóc…




– Mówiłem to wcześniej i mówię to teraz: nigdy się tego nie róbcie. Nie brońcie mnie też. Niech nikt mnie nie broni. Nie ma żadnego powodu, aby choćby próbować mnie bronić. Nie chcę, żeby którykolwiek zawodnik poczuł, że musi mnie jakkolwiek bronić. Chyba że chcą powiedzieć, że jestem dupkiem. Cokolwiek chcą powiedzieć, mają prawo.

Co natomiast Dana odpowiedziałby obrońcom – wśród nich najbardziej zagorzałbym był Jamahal Hill – którzy usprawiedliwiają jego uderzenia faktem, że to żona uderzyła go pierwsza?

– Tu nie ma dwóch stron – stwierdził. – Jest tylko moja strona. Nigdy nie ma żadnego usprawiedliwienia na to, co wydarzyło się w Nowy Rok.

– Mam 53 kata, a niedługo będę miał 54. Nigdy nie uczyniłem tego żadnej kobiecie. Poza siostrą, gdy próbowaliśmy się pozabijać, będąc dziećmi.




– Wydarzyło się to po raz pierwszy i gwarantuję, że nie wydarzy się nigdy więcej. Nikt nie powinien mnie bronić. W tej historii nie ma żadnych dwóch stron. Jest tylko moja strona.

Cała konferencja z Daną Whitem poniżej.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button