„Nigdy nie przyjąłem mocniejszych uderzeń” – Nick Diaz wskazał walkę, która kosztowała go najwięcej zdrowia

Cieszący się niesłabnącą popularnością Nick Diaz udzielił pierwszego wywiadu przed sobotnim rewanżem z Robbiem Lawlerem na UFC 266.

Powracający do oktagonu po ponad sześciu latach Nick Diaz nie wziął co prawda udziału w środowej konferencji prasowej, ale udzielił obszernego – pierwszego przed UFC 266 – wywiadu ESPN.com.




Rozmowa poświęcona była przede wszystkim mentalnemu nastawieniu starszego ze stocktońskich braci. 38-latek przyznał, że bardzo mocno przeżył ostatnie starcie swojego brata Nate’a Diaza, który w czerwcu przegrał jednogłośną decyzją z Leonem Edwardsem. Nick oglądał ten pojedynek z trybun.

– Mam wiele do przetrawienia – przyznał. – Nie byłem w grze od pięciu lat, a potem wracam i widzę tę walkę. To było dla mnie naprawdę coś nowego. W pewien sposób dostałem obuchem w głowę. Oglądając tę walkę, przyjąłem mocniejsze uderzenia niż kiedykolwiek na sparingu albo w jakiejkolwiek walce. To mój brat, mój braciszek. Ciężko jest oglądać go w walce.




Zapytany, czy czuje, że jego nastawienie mentalne jest odpowiednie, aby wejść w sobotę do oktagonu, Diaz zaprzeczył, dodając jednak szybko, że nigdy tego nie czuje. Po prostu nie lubi walczyć. Dlaczego zatem jednak wraca?

– To po prostu moja robota, tym się zajmuję – powiedział. – Próbowałem się od tego uwolnić, ale tak naprawdę to nieuniknione.

– Dlaczego nieuniknione? Tak po prostu jest. Wszyscy ludzie wokół mnie, pieniądze, sponsorzy i cała reszta… Nie pozwolą mi odejść. Są pewne rzeczy, które mogę zrobić, ale to i tak się nie uda. Równie dobrze mogę tam więc wyjść, przyjąć te uderzenia i…

– Nie chcę też później rozmyślać nad tym i zastanawiać się, dlaczego jednak nie walczyłem. Nie czuję się dobrze… Znaczy, czuję się dobrze do walki, ale co do całej reszty nie czuję się dobrze, ale jeśli tego nie zrobię, to nie wiem… Nie wiem, jak bym się z tym czuł. Jak czułbym się za dwa lata, gdybym teraz tego nie zrobił.

Stocktończyk przyznał z rozbrajającą szczerością, że żaden – żaden! – aspekt powrotu do klatki nie sprawia mu najmniejszej przyjemności.



– To wszystko jest dla całej reszty – powiedział. – Cieszę się tylko, że fani są zadowoleni. To ich nakręca. Jak byłem młody, też mnie to nakręcało. Po pięciu miesiącach sądziłem, że „super, po kolejnych pięciu będę dobry!”. I byłem. Byłem dobry.

– Potem sądziłem, że jeśli wyśrubuję bilans do 5-0, to będę taki dobry! Chociaż nawet takiego nigdy nie miałem. Ale potem musiałem wracać po więcej i więcej. A potem nie było już powrotu.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

– Widzę teraz różne dzieciaki i pytam ich, czy ty aby na pewno chcesz w to iść? Lubię nauczać i trenować, będąc w ten sposób częścią tego sportu.

– Zostało mi teraz kilka walk i jeśli je przetrwam i nadal będzie się wszystko jakoś kręciło, to będzie to chyba lepsza opcja niż brak walk teraz.




Rywalem Nicka Diaza podczas sobotniej gali UFC 266 w Las Vegas będzie Robbie Lawler. Będzie to rewanż za starcie z 2004 roku, które stocktończyk wygrał przez nokaut w drugiej rundzie.

Cały wywiad poniżej.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. bulizzor

    23 września 2021 at 15:43

    Jakiś zagubiony się wydaje. Mam nadzieję że jego niezniszczalna mentalność obudzi się po wejściu do klatki.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply