„Na pewno nie spodoba się to moim fanom, ale…” – Jon Jones rozbrajająco szczerze o trylogii z Danielem Cormierem


Zasiadający na tronie wagi półciężkiej Jon Jones podjął się wytypowania rewanżu Daniela Cormiera ze Stipe Miocicem oraz opowiedział o potencjalnej trylogii z DC.

Daniel Cormier – największy rywal kingpina wagi półciężkiej Jona Jonesa – stanie podczas sierpniowej gali UFC 241 w Anaheim do rewanżowego starcia o złoto kategorii ciężkiej ze Stipe Miocicem.

Zobacz także: Tatiana Suarez zdumiona wypowiedziami Joanny Jędrzejczyk

I właśnie o typ na ten pojedynek Bones został poproszony w najnowszym wywiadzie z Danem Hardym na BT Sport.

Myślę, że Stipe da lepszą walkę, ale uważam, że DC ponownie wygra.

– stwierdził Jon.

To wyjątkowy sportowiec. Jego zwinność i szybkość pod kategorię wagową, w której walczy, są wręcz absurdalne, biorąc pod uwagę, jak jest zbudowany. Nawet jego wytrzymałość pod tę kategorię. Jest wyjątkowym sportowcem. Nie wydaje mi się, żeby większość gości była w stanie go pokonać. Sposobem na pokonanie DC może być co najwyżej złapanie go jakimś nokautującym strzałem. Stipe ma to w swoim arsenale – pytanie jednak, czy trafi?

DC jest sprytny, wykorzysta swoje zapasy. Znajdzie sposób, żeby znowu wygrać.




W powietrzu od dawna wisi potencjalne trzecie starcie pomiędzy Danielem Cormierem i Jonem Jonesem, zainteresowania którym – w 265 funtach – nie ukrywa głównodowodzący UFC Dana White.

Ba, w ostatnich dniach DC postawił sprawę tak jasno, jak się tylko dało. Zapowiedział mianowicie, że gdy upora się w rewanżu z Miocicem i zdecyduje się stoczyć jeszcze jeden pojedynek, w grę wchodzi tylko i wyłącznie jeden – trylogia z Jonesem i to wyłącznie w limicie kategorii półciężkiej. W 205 funtach DC dwukrotnie z Bonesem przegrał i na identycznych warunkach chce się na swemu oprawcy zrewanżować.

Jones widzi jednak przyszłość Cormiera zupełnie inaczej.

(Po zwycięstwie z Miocicem) przejdzie na emeryturę. Ewentualnie stoczy kolejną walkę w wadze ciężkiej. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że już nigdy nie zejdzie do kategorii półciężkiej.

– stwierdził stanowczo Jon.

Opowiada, że będzie inaczej? Nie ma żadnej opcji, żeby jeszcze kiedykolwiek zszedł do półciężkiej. Podporządkowanie całego swojego życia, żeby ściąć tyle wagi tylko po to, żeby znów przegrać… To byłoby druzgocące. Podjęcie takiej próby wymagałoby nieprawdopodobnych pokładów odwagi. A skończenie na tarczy byłoby dramatem. Wątpię, aby się tego podjął po raz trzeci.

Czy taki scenariusz – czyli Jones zwyciężający z Cormierem po raz trzeci w 205 funtach – byłby dla tego ostatniego bardziej druzgocący niż ewentualna migracja Bonesa do wagi ciężkiej i strącenie DC z tamtejszego tronu?

Nie aż tak druzgocące.

– powiedział z uśmiechem Jones, głęboko wcześniej westchnąwszy.

Ale gdybym to ja przegrał… Jestem realistą. Daniel Cormier to wyjątkowej klasy sportowiec. Każdego da się pokonać. Największe ryzyko porażki groziłoby mi właśnie z rąk gościa typu Daniel Cormier. Nie ma po prostu sensu, abym oddawał mu przewagę siły i mocy. Robię limit wagi półciężkiej z łatwością, więc po prostu nie byłoby sensu, żeby walczyć z gościem który – jak uważam – technicznie jest na tym samym poziomie co ja, a miałby przewagę wielkości. Nie piszę się na to. Jestem pewien, że nie spodoba się to moim fanom, ale jestem realistą i szanuję umiejętności Daniela.

*****

„Chcę go skrzywdzić, to sprawa osobista” – Anthony Pettis o zestawieniu z Natem Diazem i niedoszłej walce z Conorem McGregorem


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. Konewa

    14 maja 2019 at 18:12

    Szacunek za szczerość, ale jednak to trochę tchórzostwo.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *