Michał Oleksiejczuk vs. Ovince St. Preux – analiza bukmacherska PZBUK przed UFC Kopenhaga


Techniczna i bukmacherska analiza pojedynku Michała Oleksiejczuka z Ovincem St. Preuxem, który odbędzie się podczas gali UFC on ESPN+ 18 w Kopenhadze.

Niezwykle utalentowany i świetnie rokujący polski półciężki Michał Oleksiejczuk stanie w sobotę w Kopenhadze w ramach gali UFC on ESPN+ 18 do najważniejszej walki w swojej sportowej karierze, mierząc się z zaprawionym w bojach Ovincem St. Preuxem.

Pomijając zwycięską, ale zmienioną później na no-contest debiutancką walkę z Khalilem Rountree, 24-letni Lord może pochwalić się serią dwóch ekspresowych zwycięstw w oktagonie amerykańskiego giganta, powoli pukając do czołowej piętnastki kategorii półciężkiej. W lutym tego roku w nieco ponad półtorej minuty zdemolował Giana Villante, dwa miesiące później potrzebując ledwie 44 sekund na brutalne znokautowanie Gadzhimurada Antigulova.

Starszy od Polaka o dwanaście lat Haitańczyk najlepsze lata kariery ma już co prawda za sobą, ale nadal bywa bardzo groźny. Przegrał trzy z ostatnich czterech pojedynków i kto wie, czy w Kopenhadze nie powalczy o pozostanie pod sztandarem UFC. W ostatnich pojedynkach w pokonanym polu zostawiali go Nikita Krylov i Dominick Reyes.

Wojując pod sztandarem UFC od 2013 roku, OSP pokonywał między innymi Mauricio Shoguna Ruę, Coreya Andersona czy Rafaela Cavalcante. W 2016 roku stanął do walki o tymczasowy pas mistrzowski z Jonem Jonesem, zastępując kontuzjowanego Daniela Cormiera, ale przegrał jednogłośną decyzją sędziowską.




Wyraźnym bukmacherskim faworytem pojedynku jest Oleksiejczuk. Przyjrzyjmy się, czy rzeczywiście polski zawodnik ma po swojej stronie więcej atutów.

205 lbs: Michał Oleksiejczuk (14-2) vs. Ovince St. Preux (23-13)

Przyjrzyjmy się krótko, jak walczą obaj zawodnicy, identyfikując najczęściej zaprzęgany przez nich do działania oręż.

Jak walczy Ovince St. Preux?

Przez lata zdecydowanie największym atutem Haitańczyka była jego nieprzewidywalność. Wespół z jego gabarytami, ciężkimi rękami i nogami oraz dynamiką i zdolnością do skracania dużego dystansu w milisekundzie czyniło to z niego bardzo groźnego zawodnika.

Przed trzema laty tak o OSP wypowiedział się Jon Jones:

Ovince St. Preux… on sam nie wie, co zrobi. Jest tak nieszablonowy… Nokautuje ludzi z dziwnych kątów, rzuca te ciosy, prawie zamyka oczy, a i tak nokautuje gości. Więc najstraszniejszą rzeczą w jego przypadku było to, że jest tak nieprzewidywalny.

A wiedzieć wam trzeba, że Bones i jego sztab to absolutni maniacy, jeśli chodzi o rozkładanie rywali na czynniki pierwsze. Wychwytują schematy ich zachowań w każdej płaszczyźnie, w każdym miejscu oktagonu, w każdej sytuacji. W przypadku St. Preuxa stanowiło to nie lada wyzwanie.

Nie znaczy to jednak, że nie da się zidentyfikować kilku ulubionych akcji Haitańczyka… Zanim to zrobimy, odnotujmy, że OSP to przede wszystkim mańkut, który jednak w ostatnich latach chętnie miesza pozycje, ochoczo ustawiając się też klasycznie.

W obszarze stójkowym robi wszystkiego po trochu – z obu pozycji, zarówno w atakach, jak i w kontrach. Czasami zaatakuje lewym/prawym, tu i ówdzie ruszy z kombinacją 1-2, nie stroniąc też od bezpośrednich sierpowych. Nie jest wirtuozem kopnięć, ale gdy już je wyprowadza, czyni to z dużą mocą. Operuje głównie lewą nogą.

W pojedynku z Jonem Jonesem najwięcej sukcesów notował, gdy odwoływał się do prostej kombinacji 1-2. Dwukrotnie solidnie zdzielił wówczas Bonesa.

Oba przykłady są bliźniaczo podobne – klasycznie ustawiony OSP inicjuje atak lewym prostym, następnie soczystym prawym dosięgając Jonesa. Na pierwszym przykładzie ten ostatni obrywa, będąc ustawionym praworęcznie, na drugim – leworęcznie.

Jako że jego dominującą ręką (i nogą) jest lewa, to z klasycznej pozycji Haitańczyk lubi doskoczyć z bezpośrednim lewym sierpowym. Dzięki świetnemu zasięgowi – będzie miał w tym aspekcie aż 15 centymetrów przewagi nad Oleksiejczukiem – i zdolności do szybkiego skrócenia dystansu notował w swojej karierze sporo sukcesów przy wykorzystaniu tej techniki.

Na wszystkich powyższych przykładach klasycznie ustawiony Haitańczyk doskakuje do rywali – dwukrotnie Jona Jonesa, Ilira Latifiego i Dominicka Reyesa – z bezpośrednim lewym sierpem. Nie ma dla niego większego znaczenia, czy rywal jest ustawiony odwrotnie czy klasycznie.

Będący mańkutem Michał będzie niewątpliwie musiał uważać na tego rodzaju ataki, bo właśnie lewe sierpy stanowią dla walczących z odwrotnej pozycji zawodników duże zagrożenie.




Będąc natomiast ustawionym odwrotnie, Ovince chętnie atakuje lewą ręką, czy to po kiwce, czy bezpośrednio.

Na pierwszym przykładzie Haitańczyk smaga lewym sierpem Volkana Oezdemira, na drugim – lewym prostym. Jak widać po prawej ręce, nieszczególnie przejmuje się obroną.

St. Preux błysnął też kilka razy w przeszłości smykałką do kontr – przede wszystkim lewym sierpowym oraz lewym podbródkiem.

Powyżej OSP ścina z nóg nacierającego Shoguna soczystym lewym sierpem z odejściem.

Na pierwszym przykładzie Haitańczyk posyła na deski kontrującym lewym podbródkiem nurkującego do nóg Patricka Cumminsa, a na drugim podobny los funduje TJ-owi Cookowi.

Kilka razy lewych podbródkowych OSP poszukał też w konfrontacji z Volkanem Oezdemirem, ale bez większych sukcesów.

Jedną z najczęściej zaprzęganych przez Haitańczyka technik w oktagonie jest kombinacja lewego kopnięcia na korpus – okrężnego lub smagającego, rzadziej okrężnego na głowę – z ciosem lewą ręką – prostym lub ciasnym sierpem. Do akcji tej odwołuje się w każdym niemal pojedynku.

Wszystkie powyższe cztery 2-zdjęciowe przykłady są bliźniaczo podobne. OSP atakuje kopnięciem na korpus lub głowę (pierwszy przykład), następnie natychmiast ponawiając lewym prostym lub sierpem. Akcje te przynosiły mu sporo sukcesów.

Ponadto St. Preux od czasu do czasu korzysta też z innych kopnięć. Gdy jest ustawiony odwrotnie, szuka lewą nogą okrężnych kopnięć na głowę lub korpus – w ten pierwszy sposób znokautował Coreya Andersona – a gdy walczy z klasycznej pozycji, wówczas…

OSP lubi atakować kopnięciami bocznymi – tutaj próbuje dosięgnąć nimi Ilira Latifiego. Na pierwszym zdjęciu trafia, na drugim pruje powietrze.

Klasycznie ustawiony Haitańczyk tu i ówdzie poszuka też kopnięcia na głowę po przekroku czy też kopnięcia na kolano.

Ważnym elementem w oktagonowej grze Ovince’a są obalenia, najczęściej pod siatką poprzez haczenia, głównie zewnętrzne. Z góry jest piekielnie niebezpieczny. Uderza bardzo mocno, jest silny jak tur, czai się na poddanie.

Jest najwyższej klasy specjalistą, jeśli chodzi o duszenia Von Flue, którymi skończył już w UFC aż trzech rywali. Jeśli zatem nie nazywasz się Ilir Latifi i nie naruszyłeś wcześniej okrutnie Ovince’a St. Preuxa, raczej gilotyn szukać nie powinieneś, bo może skończyć się to dla ciebie fatalnie.

Jak walczy Michał Oleksiejczuk?

Lord to przede wszystkim odwrotnie ustawiony stójkowicz, który najczęściej zaprzęga do działania ręce. Michał wyróżnia się niebywałym luzem w swoich poczynaniach, mobilnością, aktywnością, świetną kondycją i odporną szczęką.

Krzyżowy to bodaj najczęściej stosowany przez Michała cios na górę. Pomimo niezachwycających warunków fizycznych i zasięgu, Polak dzięki niebywałej ruchliwości i szybkim nogom jest w stanie doskakiwać z bezpośrednim lewym, czasami poprzedzając go jakąś kiwką.

Powyżej lewicę polskiego półciężkiego inkasuje również odwrotnie ustawiony Khalil Rountree, który wystrzelawszy się w pierwszych minutach, został następnie „zajechany” przez Michała Oleksiejczuka.

Lord chętnie korzysta też z kombinacji 1-2. Na przedstawionej akcji jego pięść ponownie odnajduje szczękę Rountree.

Na tym jednak nie koniec, bo poza bezpośrednimi lewymi prostymi czy tymi poprzedzonymi jabem, zawodnik z Bark potrafi też sprytnie prawicą wykluczyć / zbić lewą rękę rywala – tu Giana Villante – w ten sposób torując sobie drogę do jego szczęki lewym prostym.

Nie znaczy to oczywiście, że polski fighter zapomina o prawicy. Poza odpalanym czasami prawym prostym Oleksiejczuk lubi obniżyć pozycję, markując czy to obalenie, czy też atak na dół, by następnie doskoczyć do opuszczającego w reakcji ręce przeciwnika z bezpośrednim prawym sierpowym.

Obie powyższe akcje są bliźniaczo podobne. Michał obniża pozycję, następnie wystrzeliwując z bezpośrednim prawym sierpem na głowę Rountree. Na pierwszym przykładzie Amerykanin przytomnie unika ciosy, ale na drugim dostaje nim czysto w szczękę.

Nie będziemy już tego odwlekać w nieskończoność – firmową bronią Lorda nie jest bowiem ani lewy prosty, ani prawy sierp. Jest nim soczysty lewy hak na wątrobę, którego nasz zawodnik zaprzęga do działania w każdej niemal walce – z ogromnymi sukcesami.

Cztery przedstawiony powyżej akcje są bardzo podobne. Bez względu na ustawienie rywala – odwrotne Rountree i klasyczne Villante – Oleksiejczuk atakuje srogim lewym na wątrobę.

Nie jest oczywiście żadną tajemnicą, że tego rodzaju ataki na schaby bywają bardzo ryzykowne, bo odsłaniają szczękę nacierającego zawodnika, co zresztą dobrze widać powyżej. Swego czasu Quinton Jackson znokautował szukającego jego korpusu Chucka Liddella w rewanżowym starciu w ten właśnie sposób.

Jeśli jednak zawodnik dysponuje solidną techniką, dobrą szybkością i odporną szczęką – a wszystkie te warunki spełnia Oleksiejczuk – wówczas w znacznym stopniu niweluje ryzyko przypłacenia takiej szarży wylądowaniem na deskach po kontrze.




A skoro już zahaczyłem o kontry… W starciu z Gadzhimuradem Antigulovem Michał Oleksiejczuk popisał się dwoma rewelacyjnymi kontrami, po których wściekle nacierający Dagestańczyk lądował na deskach.

Na pierwszym przykładzie czmychający do prawej Oleksiejczuk karci rywala soczystym lewym sierpem, natomiast na drugim nie oddaje pola, odpowiadając potężnym podbródkiem, po którym Antigulov już się z desek nie podniósł – przez dobre kilkadziesiąt sekund!

Z kolei w debiutanckim boju w UFC nieszczególnie skory wówczas do cofania się Lord błysnął kilkoma świetnymi kontrami po bloku – szczególnie właśnie lewym z dołu, za którego chętnie chwalił go komentujący wtedy galę i podkreślający niebywały luz w rzucanych przez Polaka uderzeniach Dominick Cruz.

Michał bardzo dobrze blokuje lewego sierpa autorstwa Rountree, następnie odpowiadając celnym lewym podbródkiem.

Wracając natomiast jeszcze na chwilę do ataków na korpus… Oleksiejczuk od czasu do czasu smagnie też przeciwników nie tylko wspomnianymi hakami, prostymi na korpus czy smagającymi kopnięciami, ale też nie zapomina o ostrzale schabów, gdy rywal próbuje atakować tajską klamrą.

Rountree kontroluje i ściąga Oleksiejczuka na kolana, ale polski zawodnik odpowiada srogim lewym na wątrobę (drugie zdjęcie), po którym Amerykanin ma już dość tajskiej klamry.

Obecnie Oleksiejczuk defensywę opiera w dużej mierze na pracy na nogach – tj. kontroli dystansu – oraz balansie. Nie zapomina też oczywiście o gardzie, ale nie polega teraz na niej w takim stopniu jak onegdaj.

W walce z Rountree Oleksiejczuk nie stronił od pracy gardą, pozostając w półdystansie, aby tam wybroniwszy się przed atakiem rywala, odpowiedzieć własnymi ciosami. Odrobinę w tym elemencie – pierwsze zdjęcie – przypominał… Justina Gaethje! Przypominał, bo obaj walczą już dzisiaj nieco inaczej.

Lord to przede wszystkim stójkowicz, ale w ostatnich latach dzięki współpracy z Robertem Roszkiewiczem mocno rozwinął się zapaśniczo – zarówno od strony defensywnej, jak i ofensywnej. Samą pracą na nogach neutralizuje zresztą większość prób zapaśniczych rywali.

W trzeciej rundzie pojedynku z Khalilem Rountree Michał Oleksiejczuk zszedł do nogi rywala, następnie wysoko ją wybierając i haczeniem układając go na plecach.

Jak zatem style walki Ovince’a St. Preuxa i Michała Oleksiejczuka będą ze sobą kolidować w oktagonie?

Typowanie

Na poziomie ogólnym plan obu zawodników na pojedynek nie wydaje się szczególnie skomplikowany. Michał Oleksiejczuk postara się utrzymać walkę na nogach, tam korzystając ze swojej szybkości, mobilności i znacznie szybszych rąk, aby obtańcowywać mniej mobilnego rywala i kąsać go pojedynczymi ciosami czy też krótkimi kombinacjami, jednocześnie uważając na kontry i obalenia.

Z kolei Haitańczyk poszuka zapewne przeniesienia walki do parteru, bo z góry będzie prawdopodobnie miał po swojej stronie największą przewagę. W stójce natomiast powalczy o to, aby trzymać Michała na końcach swoich pięści lub kopnięć, tu i ówdzie odpalając też jakieś kontry, czy to podbródkiem, czy też lewym sierpem. Nie sądzę, aby był zainteresowany walką w półdystansie – albo spróbuje utrzymać dystans kickbokserski, wykorzystując swoją przewagę zasięgu, albo wybierze klincz i próby obalenia.

Jak zatem może przebiegać walka na nogach?

Otóż… Michał Oleksiejczuk musi bardzo uważać w pierwszych minutach. OSP nie jest już tak szybki i dynamiczny jak onegdaj, ale nie zapominajmy, że w pierwszych sekundach starcia z Gadzhimuradem Antigulovem Polak zainkasował kilka dobrych ciosów – a Haitańczyk uderza mocniej, dysponując też lepszym zasięgiem.

W starciach z mańkutami – jak Oleksiejczuk – St. Preux chętnie ustawiał się klasycznie, choć nie było tutaj żadnej żelaznej reguły. Poza potyczką z Ilirem Latifim – w niej bowiem Haitańczyk, niczym Anthony Pettis za swoich najlepszych lat, regularnie ustawiał się odwrotnie w stosunku do rywala – jeśli albański Szwed zmieniał ustawienia na leworęczne, Haitańczyk od razu ustawiał się klasycznie. I vice versa.

Nie sądzę, aby w pojedynku z Oleksiejczukiem trzymał się jednak wyłącznie praworęcznej pozycji – spróbuje mieszać, jak to ma w zwyczaju. Michał musi mieć świadomość, jakie narzędzia OSP odpala z obu ustawień. Przypomnijmy zatem, że walcząc klasycznie, lubi atakować bezpośrednim lewym sierpem czy lewym prostym oraz bocznym kopnięciem na korpus, tu i ówdzie kopiąc też na głowę po przekroku czy atakując kolano wykrocznej nogi rywala. Gdy natomiast walczy z mańkuta, największe zagrożenie stanowią kopnięcia okrężne lewą nogą, często ponawiane lewym prostym.




Czy zatem Oleksiejczuk ustrzeże się ciosów, kopnięć i obaleń w pierwszych minutach pojedynku? Otóż… Mając na uwadze zmiany, jakich dokonał w dwóch ostatnich pojedynkach, scenariusz taki uznać trzeba za ze wszech miar prawdopodobny.

Michał ma piekielnie niewygodny dla rywali styl walki w stójce. Jest niezwykle ruchliwy, a jednocześnie w swoich poczynaniach trudny do rozczytania – szuka bocznych kątów, doskakuje, odskakuje, stosuje masę kiwek – jego ręce są w permanentnym ruchu, utrudniając przewidzenia tego, co zamierza zrobić. Co i rusz łamie rytm, w pół kroku zmieniając kierunek natarcia czy odejście. Poza tym cały czas buja się na lewo i prawo.

Innymi słowy, jest w swoich stójkowych poczynaniach niezwykle elektryczny. Wespół z jego szybkością czyni go to diablo niebezpiecznym zawodnikiem dla rywala pokroju Ovince’a St. Preuxa – dużego, nieszczególnie po pierwszych minutach mobilnego.

Na pewno świetny zasięg Haitańczyka będzie jego atutem, ale jego statyczna głowa, nieszczelna garda i licha po osłabnięciu – co następuje na ogół po kilku minutach walki – kontrola dystansu mogą zostać wykorzystane przez polskiego zawodnika.

Haki na korpus autorstwa Oleksiejczuka mogą przynieść mu sporo powodzenia. Podobnymi ciosami z powodzeniem ostrzeliwali już Ovince’a St. Preuxa Volkan Oezdemir, Jimi Manuwa czy Jon Jones.

Srogie lewe na wątrobę stanowiły początek końca St. Preuxa w konfrontacji z Poster Boyem. Naruszony dwoma takimi uderzeniami, cofnął się na siatkę, gdzie niebawem Brytyjczyk dopełnił dzieła zniszczenia.

Nie znaczy to jednak absolutnie, że Polak nie będzie musiał mieć się na baczności, atakując schaby rywala…

Zarówno Khalil Rountree, jak i Gian Villante byli w stanie okolicznościowo skontrować nacierającego z lewym na dół Michała Oleksiejczuka prawym sierpem.

Powyżej Michał próbuje wykluczać lewicę Villante, doskakując z lewym na korpus. Uderzenie dochodzi, ale kontra prawym Villante (drugie zdjęcie) również.

Zwracam jednak uwagę na zdjęcia z walki z Villante, który kontruje z klasycznej pozycji. Właśnie klasycznej w głównej mierze spodziewam się od OSP, ale uwagę przykuwa balans Oleksiejczuka na tychże zdjęciach. Pomimo iż kontry Giana dochodzą, to są one w dużej mierze amortyzowane przez odchylającego się mocno Polaka. Na okoliczność konfrontacji z Haitańczykiem jest to piekielnie ważne, bo o ile nie spodziewam się, aby był on w stanie w półdystansie skontrować jakimś sierpem, to z podbródkiem sprawa wygląda inaczej – potrzebuje niewiele miejsca i czasu, aby go odpalić. Tak mocno schodzący do swojej prawej, Oleksiejczuk powinien jednak być w stanie przepuścić taką kontrę podbródkowym przy własnym ataku na korpus.

W potyczce z Villante Oleksiejczuk popisał się też świetnym łokciem z doskokiem. Pozbywszy się lewej ręki Amerykanina, ruszył z lewym łokciem, trafiając czysto. Kontra prawym Villante również doszła, choć została częściowo zblokowana.

W pojedynku z Nikitą Krylovem OSP oddychał już bardzo ciężko po ledwie czterech minutach, odpalając potem wręcz desperacko wyglądające cepy. Zwracam jednak uwagę, że Haitańczyk zmęczył się tak szybko przede wszystkim z uwagi na próby zapaśnicze oraz walkę w parterze. W potyczce z Dominickiem Reyesem – toczonej niemal wyłącznie na nogach – wyglądał od strony kondycyjnej lepiej. Czy jednak będzie w stanie wytrzymać tempo niezwykle aktywnego i dobrze dysponowanego kondycyjnie Oleksiejczuka?

Gdy Ovince nieco osłabnie, chętnie zobaczyłbym u Michała kopnięcia na korpus oraz nawet wcześniej lowkingi. Haitańczyk kiepsko radzi sobie z obiema technikami. Z drugiej zaś strony, Oleksiejczuk nie jest typem kopacza, niezbyt często zaprzęgając do działania techniki nożne. Królem lowkingów nie jest też OSP, ale… zwracam uwagę, że Villante kilka razy zdołał mocno kopnąć Polaka w wykroczną nogę. Na nasze szczęście, St. Preux nie jest tak sprawnym kopaczem jak Villante, przynajmniej w aspekcie niskich kopnięć.

Innymi słowy, ruchliwy Oleksiejczuk będzie tutaj stroną atakującą – a przynajmniej nie będzie oddawał pola, cofając się na siatkę – co najwyżej orbitował do boku. Tam bowiem, tj. przy ogrodzeniu, od strony zapaśniczej będzie groziło mu największe niebezpieczeństwo.

OSP nie jest mistrzem w obalaniu na środku oktagonu – gdy dopadnie rywali pod siatką, szuka najczęściej zewnętrznych haczeń. Czyni to obiema nogami, a tu i ówdzie haczy też wewnętrznie.

O ile elementy zapaśnicze u Oleksiejczuka w walce z Antigulovem – dystansowanie, odchodzenie do boku, spychanie, zrywanie uchwytów – wyglądały doskonale, to mam jednak nieodparte wrażenie, że w klinczerskich bojach z OSP o utrzymanie walki na nogach Michał będzie musiał piekielnie uważać. Haitańczyk nie jest może gigantem techniki zapaśniczej, ale nadrabia to potworną siłą – przynajmniej dopóki dysponuje pełnym bakiem z paliwem.

Dlatego zawodnik z Bark powinien niczym Edson Barboza za swoich najlepszych lat natychmiast zrywać klincz, jeśli OSP przedrze się przez pierwszą linię jego obrony – czyli pracę na nogach i kontry. Daleki jestem od twierdzenia, iż przewaga siłowa Haitańczyka będzie tak wyraźna, by większych problemów kładł naszego zawodnika na plecach, ale czy spadnie mi szczęka, jeśli jednak szczególnie w pierwszej rundzie tego dokona, przedarłszy się wcześniej do klinczu? Nie spadnie.

Jeśli natomiast walka trafi do parteru z St. Preuxem na górze, zrobi się naprawdę niebezpiecznie. Haitańczyk nieźle kontroluje rywali z góry, uderza bardzo mocno, czai się na poddania. Zwracam jednak uwagę, że nie jest żadnym wirtuozem BJJ – w tym przynajmniej sensie, że walczy na dole raczej zapaśniczo i siłowo. Woli kontrolować niż wchodzić za plecy. Jak natomiast z pleców prezentuje się Michał? Trudno rzec. I lepiej, abyśmy w tej walce nie musieli się przekonywać – zostawmy to na inną okoliczność.

Koniec końców, mobilność, szybkość, elektryczny – a chwilami wręcz eklektyczny! – styl Michała okażą się nie do powstrzymania dla 36-letniego już Ovince’a, który najlepsza lata kariery ma już dawno za sobą – co widać po słabszej szczęce, mniejszym baku z paliwem, gorszej dynamice i znacznie niższej niż kiedyś aktywności. Pomimo iż OSP będzie na początku groźny, dysponując też gargantuiczną przewagę doświadczenia oraz warunków fizycznych, to z każdą minutą walki przewaga Oleksiejczuka będzie rosła. Nie zapominajmy, że Polak ma na karku dopiero 24 lata, a progres, jakiego dokonuje się w takim wieku, jest z walki na walkę bardzo duży.

Nie wykluczam scenariusza, w którym podopieczny Mirosława Oknińskiego wygra na pełnym dystansie, ale bardziej prawdopodobne jest zwycięstwo przez nokaut.




Pojedynek obstawić można u naszego partnera PZBUK.pl w linku poniżej:

Zwycięzca: Michał Oleksiejczuk przez T(KO)

Kto wygra?
Głosuj

*****

Szanowni Czytelnicy, jeśli przypadła Wam do gustu powyższa analiza i inne treści na Lowking.pl oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, zapraszam Was do objęcia portalu mecenatem na Patronite.pl. Szczegóły w oknie poniżej. Dziękuję!


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

5 Comments

  1. TYTUS Prawdziwy

    26 września 2019 at 21:42

    Po wypowiedziach w ostatnich wywiadach trenera Mirka byłem pełen optymizmu i mocno wierzyłem w wygraną Michała. Teraz po tej analizie trochę mój optymizm zbladł i już nie jestem tak pewien sukcesu Oleksiejczuka

    • Bartłomiej Stachura

      26 września 2019 at 23:13

      Kciuk w bok to na moje standardy spore przekonanie co do zwycięstwa zawodnika :)

      • Puczi

        27 września 2019 at 00:50

        Według mnie to jest 80-20, ale czytając Twoją analizę odniosłem wrażenie, że Ty to widzisz jako 60-40. Mnie też zdziwił kciuk 3/5.

        • Bartłomiej Stachura

          27 września 2019 at 00:57

          Ja to widzę jako mniej więcej 65-35, 70-30. Przyznam jednak, że po zabierając się za pisanie ostatnich akapitów, zdałem sobie sprawę, że być może za bardzo „wyrównałem” ten pojedynek – dlatego w końcówce starałem się „nadrobić”. Może nie do końca wyszło :)

          • TYTUS Prawdziwy

            27 września 2019 at 14:52

            Bardziej miałem na myśli dużą paletę atutów OSP na tle Michała. Tym bardziej po buńczucznych wypowiedziach Mirasa troszkę zszedłem na ziemię.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply