„Jestem zażenowany” – rozczarowany Gamrot o swoim występie, rozwolnieniu i szybkim jabie Ziółkowskiego

Mateusz Gamrot wyjaśnił, dlaczego nie jest zadowolony z formy, jaką zaprezentował w starciu z Marianem Ziółkowskim.

W starciu wieńczącym galę KSW 54 Mateusz Gamrot obronił nieskazitelny bilans, dopisując do niego siedemnaste zwycięstwo – tym razem w pokonanym polu zostawił Mariana Ziółkowskiego, zwyciężając na kartach sędziowskich.

Kudowianin zdecydowanie ze swojego występu zadowolony nie był. W rozmowie z dziennikarzami po gali przyznał, że zupełnie nie tak wyobrażał sobie ten pojedynek.

– Nie chcę siebie usprawiedliwiać czy cokolwiek, ale teraz, jak już jesteśmy po walce, to mogę powiedzieć, że moim zdaniem to była moja najgorsza dyspozycja – powiedział. – Znaczy najgorsze samopoczucie w walce. Jak powiedziałem przed walką, miałem kilka problemów prywatnych. Myślałem nawet, żeby się wycofać, bo nie czułem tego, co zawsze przed każdą walką, że mogę wyjść i walczyć i naprawdę dominować w swoim stylu.

– Aczkolwiek patrząc na to wszystko z boku, to cieszę się, że w swojej najsłabszej dyspozycji mogłem wyjść i wygrać z Marianem, który w sumie najbardziej zasłużył w kategorii lekkiej na walkę o pas. Czyli nawet w swojej najgorszej dyspozycji udowodniłem, że jestem ponad wszystkimi zawodnikami, którzy pretendują do pasa.




Przed galą Gamer twierdził, że czuje, że jego forma jest na 95%, ale okazało się, że w dniu walki wszystko się popsuło.

– Sam nie wiem, o co chodzi – powiedział. – To wszystko jest skomplikowane. Na przykład dzisiaj rano na rozruchu czułem się wyśmienicie. Później po rozruchu, jak mam być szczery, to chyba dostałem rozwolnienia. Chyba z osiemnaście razy miałem sraczkę, że leciała woda. Bolał mnie brzuch, spałem, nie mogłem się dobudzić.

– Bardzo ciężkie miałem samopoczucie, ale mówię, to nie jest jakaś kwestia usprawiedliwiania czy czegoś takiego. Jestem zawodnikiem z krwi i kości. Nie zawsze są walki piękne i w dominującym stylu. Ja też jestem zawodnikiem taktycznym. Jak czasem nie ma dyspozycji na sto procent, to potrafię wyjść i zawalczyć taktycznie, żeby wygrać walkę.

Reprezentant Czerwonego Smoka ocenił, że zabrakło mu głodu do walki – wszak ledwie półtora miesiąca wcześniej walczył z Normanem Parkiem. Jest natomiast przyzwyczajony do występów mniej więcej co pół roku. Wydawało mu się co prawda w drodze do walki, że wszystko układa się świetnie, ale „klatka zweryfikowała”.

– Generalnie bardzo dużo rzeczy pozapominałem – powiedział. – Tego, co miałem robić. Nawet Borys pytał mnie po walce: czemu nie robiłeś tego, a czemu nie robiłeś tego? A ja mówię: a czemu mi nie powiedziałeś? No, kurwa, zapomniałem, stary.



– Cieszę się, że wygrałem. Niesamowita lekcja dla mnie. Mówi się, że przegrane walki uczą, tak dzisiejsza wygrana też mnie bardzo dużo nauczyła. Cieszę się z niej. 17-0. Wyciągnę na pewno bardzo dużo wniosków. Ta kolejna walka musi być zupełnie inna niż ta dzisiejsza.

Golden Boy szczególnie dobrze radził sobie w obszarze stójkowym, dosięgając mistrza wieloma prostymi. Gamrot przyznał zresztą, że właśnie szybki jab pretendenta stanowił dla niego największe zaskoczenie, choć jednocześnie zaznaczył, że każdy przyjęty cios napędzał go do działania – zdawał sobie bowiem sprawę, że musi nadrobić.




– Wydaje mi się, że to wynika z tego właśnie, że wziąłem walkę po walce – powiedział o swojej stójce. – Możemy spojrzeć na walkę z Normanem, gdzie ta stójka była fenomenalna. Działało wszystko. Był timing, był przegląd, były kiwki, były celne ciosy. Dzisiaj natomiast troszkę zasięg mi przeszkodził Mariana.

– Do tańca potrzeba dwojga. Marian bił bardzo szybki lewy prosty i bardzo szybko uciekał do tyłu i też nie mogliśmy wejść w jakąś wymianę czy większą częstotliwość ciosów. Tam był generalnie cios i bardzo mocny odskok do tyłu, więc to też powodowało, że walka tak wyglądała. Ja chciałem generalnie reagować na dany moment, ale tych momentów było mało.

– Jestem bardzo niezadowolony ze swojej dyspozycji. Cieszę się, że wygrałem, aczkolwiek, jak było widać po mnie, to nie było nic na pokaz. Ja generalnie jestem zażenowany swoją postawą dzisiaj w klatce.

Dopytany natomiast o swoje dalsze plany – starcie z Ziółkowskim było ostatnim w jego kontrakcie z KSW – Gamrot nie wykluczył żadnej opcji.

Cały wywiad poniżej (za MyMMA.pl):

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Na Mateuszu KSW się nie kończy” – Lewandowski i Kawulski po KSW 54 o przyszłości Gamrota

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply