Dziennik MMA – 10 lutego 2015


Najciekawsze wiadomości MMA z Polski i zagranicy z 10 lutego 2015.

Thatch wdzięczny Hendersonowi

Brandon Thatch, który już za kilka dni zmierzy się z Bensonem Hendersonem na gali UFC Fight Night 60, w rozmowie z Arielem Helwanim w The MMA Hour podziękował byłemu mistrzowi kategorii lekkiej za wzięcie tej walki w tak krótkim okresie czasu.

Jest świadom klasy swojego rywala i czuje delikatną presję, ale jest ona pozytywna, jeszcze bardziej go motywując. Nie przyszedł do UFC, żeby cały czas bić się ze średniakami, ale żeby zobaczyć, jak mocny jest naprawdę – a pojedynek z Hendersonem stanowić może świetny tego test.

Nie zwraca uwagi na hype wokół jego osoby, stara się nieustannie nad sobą pracować. Uważa, że mentalnie jest bardzo mocny, trenuje ze świetnymi zawodnikami i przekonuje, że o żadnej tremie z uwagi na walkę wieczoru, klasę rywala czy miejsce (Colorado, gdzie trenuje i mieszka) nie może być mowy.

Stwierdził, że nigdy nie szuka skończeń w pierwszej rundzie i nie nastawia się na takie rozstrzygnięcia – jeśli jest okazja na szybkie zwycięstwo, po prostu korzysta.

Jeśli wygram, to wygram, jeśli przegram, to będzie słabo, ale jeśli tylko dam z siebie wszystko, nie mogę mieć do siebie pretensji.

Zapytany o najbardziej gorący obecnie temat, Rukus uznał też, że doping to duży problem w MMA, choć zaznaczył, że jest też wielu czystych zawodników. Uważa, że powinno być jeszcze więcej kontroli antydopingowych poza rywalizacją. Jego zdaniem wpadka Andersona Silvy może mocno naruszyć wcześniejsze dokonania Brazylijczyka.

Bardzo krytycznie odniósł się do zawodników, którzy nie robią wagi, oceniając, że jest to brak szacunku wobec rywala, organizacji, sportu. Uważa, że głównym problemem podczas ścinania wagi jest konsekwencja (zwłaszcza w trzymaniu diety) – jeśli jej brakuje, sprawa staje się problematyczna. Zawodnicy, którzy nie robią wagi, nie traktują poważnie swojej pracy, nie są profesjonalistami.

Jako fan żonglerki ogniami (nie wiem, jak to inaczej nazwać…) przyznał, że na wcześniejszym etapie swojej kariery zastanawiał się, czy nie wejść kiedyś w ten sposób do klatki, ale wówczas – jak przyznał – nie był jeszcze w tym fachu tak biegły, jak obecnie, i zwyczajnie obawiał się, że coś może pójść nie tak. Teraz już raczej o tym nie myśli, bo w UFC sprawa jest dużo bardziej skomplikowana (komisje sportowe itd.).

Spokojny, stonowany człowiek. Słychać było lekką tremę na początku. Demonem promocyjnym raczej nie będzie, ale dopóki nadrabiał będzie kolanami w oktagonie, będzie dobrze.

| naiver |

Alvarez chce Melendeza

Również Eddie Alvarez gościł w The MMA Hour, między innymi wyjaśniając niedawne wycofanie się z walki z Bensonem Hendersonem (zastąpił go wówczas Donald Cerrone). Otóż, Alvarezowi narodziła się córka, ale wynikły poważne komplikacje i musiała zostać w szpitalu dłużej. Eddie był wówczas całkowicie pochłonięty jej stanem zdrowia, na domiar złego jeszcze się rozchorował i nie miał wyboru, jak wycofać się z pojedynku. Stwierdził, że mentalnie nie był zupełnie gotowy do wejścia do oktagonu, mając zaprzątniętą głowę ważniejszymi sprawami.

Przeprosił za to Bensona Hendersona, Danę White’a i Lorenzo Fertittę. Wyjaśnił, że jest bardzo niewiele rzeczy w jego życiu, które są ważniejsze niż walka, ale rodzina jest bez wątpienia jedną z nich.

Wobec choroby najmłodszej córki zdecydował się też przeprowadzić z całą rodzinę z powrotem do Filadelfii, bo tam nie tylko jest im lepiej z uwagi na obecność wszystkich znajomych, wujków, dziadkó itd., ale też znajduje się tam jeden z najlepszych szpitali, w którym dalej będzie leczyła się jego córka. Alvarez tymczasem – tak, jak wcześniej – na obozy treningowe przyjeżdżał będzie na Florydę, by tam trenować w Blackzilians.

Jak najbardziej gotowy jest na starcie z Gilbertem Melendezem, choć nie chciałby czekać aż do meksykańskiej gali w czerwcu, co zaproponował przed tygodniem El Nino. Alvarez zdecydowanie bardziej preferowałby, aby to starcie odbyło się już w kwietniu lub najpóźniej w maju – jest bowiem w formie, ostro trenuje i potrzebuje walk.

Jego niesnaski z Melendezem sięgają dawnych czasów, gdy obaj byli jeszcze poza UFC. Wspomina, że nawet negocjując umowę z Bellatorem, zapewniany był, że Melendez również związał się z dowodzoną wówczas jeszcze przez Bjorna Rebney’a organizacją, co stanowiło dla niego dodatkowy argument, aby pozostać u największego konkurenta UFC. Teraz, gdy nadarza się ku temu okazja, chciałby w końcu wyjaśnić wszystkie nieporozumienia w oktagonie.

Uważam, że jestem w stanie pokonać każdego zawodnika. A gdy ostatecznie przegrywam, zawsze mam naprawdę mocne wytłumaczenie.

Skonkludował na koniec. Chyba pół-żartem, pół-serio…

Miałem wrażenie, że Alverozowi najzwyczajniej w świecie potrzebne są teraz – bardziej niż zwykle – pieniądze. Natomiast z przeprosin, które złożył szefostwu UFC, a także opowieści o Blackzilians, gdzie wszyscy niemal mają już zaplanowane walki, można było wyczuć, że nie jest pewien, czy rzeczywiście dostanie to starcie z Gilbertem. Wydaje się bowiem, że o ile i White i żonaty Lorenzo Fertitta (który wysyła w nocy twitterowe wiadomości obcym kobietom) pewnie rozumieli, że córka Alvareza była dla niego ważniejsza, tak z pewnością nie byli zachwyceni jego wycofaniem się z pojedynku z Bendo.

| naiver |

GSP odrzucił ofertę starcia z Silvą

Georges Saint-Pierre także wziął udział w audycji The MMA Hour, poruszając kilka gorących ostatnimi czasy kwestii.

Kanadyjczyk nadal uważa Andersona Silvę za najlepszego zawodnika wszech czasów, jednocześnie zupełnie nie zgadzając się z tezami, że on sam (GSP) w czymkolwiek zyskał na wpadce dopingowej Brazylijczyka. Rush po prostu mu współczuje i całą tą aferą jest zasmucony. Nie jest w jego zwyczaju kopać leżącego i nie zamierza tego robić w stosunku do Pająka.

Jego zdaniem wszystko, czego byliśmy świadkami w ostatnim czasie, to tylko wierzchołek góry lodowej. GSP uważa, iż jeśli kontrole będą przeprowadzane prawidłowo, to coraz więcej zawodników będzie wpadało na dopingu. Kanadyjczyk wyjaśnił, że nie jest jego celem walka z UFC czy Daną Whitem, bo sam czuje się częścią UFC i jest wielkim fanem sportu – dąży jednak do systemowej zmiany w kwestii kontroli antydopingowych. Chciałby, aby niezależne komisje regularnie przeprowadzały testy, a kary za wpadki były znacznie poważniejsze niż obecnie – nie jest jednak przekonany, czy złapany na dopingu delikwent powinien automatycznie wylecieć z organizacji.

Saint-Pierre przyznał, że wcześniej zaproponowano mu starcie z Andersonem Silvą na galę w Montrealu, ale odrzucił ofertę, bo nie czuł, że to jest dobry czas dla niego.

Zapewnia, że jest już w 100% zdrowy i nawet może wykonywać ruchy, które wcześniej stanowiły dla niego problem. Pomimo tego nie planuje wracać, choć zaznacza, że nigdy nie mówi nigdy. Jeśli jednak miałby kiedyś powrócić, to tylko wówczas, gdyby jego walka była pod kątem kontroli dopingowych nadzorowana przez niezależną organizacją do walki z dopingiem, np. VADA. Bez spełnienia tego warunku rozmowa o jego powrocie nie ma najmniejszego sensu.

GSP wyjaśnia jednak, że póki co ma wiele innych zajęć, jest zdrowy i bogaty i walki nie są mu do niczego potrzebne. Gdy analizuje ewentualny powrót pod kątem możliwych korzyści, które mógłby z niego wyciągnąć, oraz ryzyk, którymi musiałby stawić czoło, z jego kalkulacji wynika, że tych drugich jest o wiele więcej (wspomina o urazie mózgu), wobec czego na ten moment nie planuje zakończenie emerytury.

Wydaje się, że w ogromnej mierze swoje dalsze losy w oktagonie UFC uzależnia od postawy samych włodarzy organizacji. Jeśli sport zostanie oczyszczony, z całą pewnością będzie mu łatwiej powrócić.

Wpadka Pająka natomiast z całą pewnością myśl o powrocie mocno mu obrzydziła…

| naiver |

Silva wypada z TUFa, zastępuje go Minotauro

Komisja Sportowa z Nevady nie zgodziła się na to, by przyłapany na dopingu poUFC 183 Anderson Silva został trenerem w czwartej edycji brazylijskiego TUFa (stanie w narożniku zawodnika wymaga posiadania licencji, a takowa najprawdopodobniej zostanie mu odebrana 17 lutego), w konsekwencji czego zastąpił go Antonio Rodrigo Nogueira, któremu pomagał będzie w roli asystenta jego brat, Rogerio.

Rewanżowa walka tego ostatniego z drugim trenerem TUFa, Mauricio Shogunem Ruą, wydaje się zatem bliżej niż kiedykolwiek.

Skoro natomiast przy Silvie jesteśmy…

| naiver |

Anderson czysty w drugim teście

Znamy wyniki drugiego testu antydopingowego Andersona Silvy, który przeprowadzono 19 stycznia. Komisja Sportowa z Nevady poinformowała, że w organizmie Brazylijczyka nie wykryto nic podejrzanego, co z pewnością doda Pająkowi amunicji w szerzeniu tezy, że pierwsza kontrola, która została przeprowadzona 9 stycznia i wykazała obecność drostanolonu i androsteronu w jego organizmie, była jakąś okrutną pomyłką niebu obrzydłą.

Wygląda na to, że jakiś matematyk w otoczeniu Pająka machnął się więc o maksymalnie 10 dni w wyliczeniu cyklu. A może wcale się nie machnął, bo robił tak zawsze, ale po prostu został zaskoczony tak wczesną kontrolą?

| naiver |

Mendes zmiennym jest

W wywiadzie dla MMAFighting Chad Mendes wypowiedział się na temat tego, kogo wolałby jako mistrza swojej kategorii wagowej.

Ostatecznie w moim interesie jest, żeby Conor (McGregor) wygrał. Powracam do walki do kolejki o TSa, dostaję nowego przeciwnika w walce o pas. Ale mam sprawę z Aldo. (…) To coś dziwnego, jak więź lub coś podobnego.
Chcę być kimś, kto go pokona.

W moim najlepszym interesie jest wygrana Conora. Ale część mnie chce zwycięstwa Aldo.

Mógłby się ten Chad zdecydować. Dobrze natomiast, że ma jasne zdanie o Ricardo Lamasie (15-3), z którym zmierzy się za kilka tygodni na gali UFN 62.

Sądzę, że tak naprawdę jest silnym zapaśnikiem. Ma niezłą stójkę, ale nic naprawdę groźnego. Myślę, że moje zapasy są dużo lepsze, a w stójce uderzam dużo mocniej.

Czyli Mendes właśnie napisał za mnie typowanie swojej walki.

| Bolt |

Johnson vs Dillashaw: 2 miliony i można się bawić

Jeśli ciekawi Was superfight Demetriousa Johnsona (21-2) z TJ Dillashawem (11-2), to mam dla Was średnie wieści. Co prawda są na to pewne szanse, ale…

– Cześć, powiedziałem wszystkim, że walczymy ze sobą.
– Serio?
– Tak, powiedziałem też wszystkim, ile zarobimy. 2 Miliony.
– To spoko.

Taką rozmowę zainicjował młodszy z mistrzów w ramach żartów z Dillashawem podczas ich ostatniego spotkania. A realniej?

Nie sądzę. Może milion, jeśli Danie będzie na tym zależało.

Odpowiedział ekipie MMAFighting Johnson.

Samo starcie wyglądałoby ciekawie, ale średnio chce mi się wierzyć w takie pieniądze w takich wagach. Toż Jose Aldo niemalże głodem przymiera, a jest cięższy od Demetriousa i TJa.

| Bolt |

Khabib powraca do treningu ze 100% obciążeniem

| naiver |

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

2 Comments

  1. Pingback: GRIP NEWS - Dziennik MMA – 10 lutego 2015

  2. Pingback: Dziennik MMA - 17 lutego 2015 - Lowking.pl

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *