„Ci wszyscy goście unikają walki ze mną” – Junior dos Santos o planach sportowych


Dwa dni po wiktorii z Derrickiem Lewisem w Wichicie Junior dos Santos opowiedział o swoich dalszych planach sportowych.

W sobotę w walce wieczoru gali UFC on ESPN+ 4 w Wichicie Junior dos Santos dopisał do swojej kolekcji trzecie z rzędu zwycięstwo, pewnie rozbijając i w drugiej rundzie ubijając Derricka Lewisa.

W ten sposób były mistrz utorował sobie drogę na 3. miejsce w rankingu wagi ciężkiej, włączając się do wyścigu o złoto.

Z walki z Czarną Bestią Cygan wyszedł bez żadnych urazów, ale do akcji chciałby powrócić dopiero w okolicach sierpnia – a to dlatego, że w maju na świat przychodzi jego drugie dziecko, córka Maria. Chciałby wobec tego przez kilka tygodni po jej narodzinach poświęcić się rodzinie, wspierając żonę.

W ocenie wielu kolejnym rywalem dla Juniora dos Santosa mógłby zostać rozpędzony dwoma nokautami Francis Ngannou, ale Brazylijczyk podchodzi do tematu z pewnym dystansem – choć zaznacza, że absolutnie nie odmówiłby Kameruńczykowi walki.

Nie wybieram sobie rywali.

– powiedział JDS w programie Ariel Helwani’s MMA Show.

Zastanawiałem się nad swoją karierę i dochodzę do wniosku, że nawet ten fakt, że nie wybieram sobie rywali, nie działa na moją korzyść, bo wszyscy ci goście unikają walki ze mną. Cały czas. Gdy natomiast wygrywam kilka walk, znowu się liczę, wtedy chcą ze mną walczyć. Nie mówię konkretnie o Ngannou. Nie wybieram sobie rywali. Może oczywiście być moim kolejnym rywalem.

Kategoria ciężka znajduje się w ciekawym położeniu. Wielu dobrych zawodników, wiele potencjalnie mocnych zestawień – ale za dużo gadania. Zobaczymy więc, jak to się potoczy, gdy wrócę w sierpniu.




Brazylijczyk nie ukrywa, że irytują go plany potencjalnej walki mistrza Daniela Cormiera z Brockiem Lesnarem, ale jednocześnie zapewnia, że nie traktuje tego osobiście – i jeśli rzeczywiście doszłoby do takiego zestawienia, na pewno obejrzałby pojedynek.

Nie przejmuję się tym. Mój cel to pas.

– powiedział.

Chcę być ponownie mistrzem – i będę ponownie mistrzem. Ale nigdzie mi się nie spieszy. Mam czas. Będę walczył i jeśli trzeba będzie, raz jeszcze pokonam tych wszystkich gości – bo zrobiłem to już w przeszłości. Walczyłem z wieloma z nich, pokonywałem ich, przytrafiły mi się błędy w karierze. Mam jednak dopiero 35 lat, mam w sobie masę energii i mnóstwo mocy w pięściach. Jestem więc pewien, że w końcu nadejdzie walka o pas. Teraz najważniejsze jest, aby utrzymać aktywność.

*****

„To kawał kłamcy” – menadżer i Paulo Costa reagują na oskarżenia o doping


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *