Analizy KSW 49: Roberto Soldic vs. Krystian Kaszubowski


Techniczna analiza pojedynku o pas mistrzowski kategorii półśredniej pomiędzy Roberto Soldicem i Krystianem Kaszubowskim, do którego dojdzie podczas gali KSW 49.

W co-main evencie gali KSW 49, która odbędzie się w sobotę w trójmiejskiej Ergo Arenie, mistrz kategorii półśredniej Roberto Soldic (15-3) stanie do obrony złota przed zakusami niepokonanego Krystiana Kaszubowskiego (7-0).




Bukmacherzy nie mają żadnych wątpliwości, zdecydowanie faworyzując znacznie bardziej doświadczonego Chorwata. Czy jednak Polak może sprawić niespodziankę, detronizując Robocopa? Gdzie może szukać swoich szans?

77 kg: Roberto Soldic (15-3) vs. Krystian Kaszubowski (7-0)

Kursy bukmacherskie: Roberto Soldic vs. Krystian Kaszubowski 1.20 – 4.04

Chorwat zawitał do KSW w grudniu 2017 roku, biorąc w zastępstwie za Dricusa Du Plessisa starcie o złoto wagi półśredniej z Borysem Mańkowskim – i zaprezentował się wybornie, rozbijając w pył Tasmańskiego Diabła.

Pierwszej obrony nie będzie jednak miło wspominał, bo cztery miesiące później sam padł pod uderzeniami Dricusa Du Plessisa, choć po dziś dzień nie ma wątpliwości, że porażka wynikała z problemów zdrowotnych, jakich nabawił się, ścinając wagę. Tezę tę potwierdził w październiku 2018 roku, w rewanżu z Afrykanerem prezentując wyborną dyspozycję i zwyciężając przez nokaut w trzeciej rundzie.

Ostatnio pojedynek stoczył w grudniu ubiegłego roku, w ostatniej chwili dołączając do rozpiski gali KSW 46. W umownym limicie wagowym ubił w pierwszej rundzie Viniciusa Bohrera.

Krystian Kaszubowski zapewnił sobie angaż w KSW pięcioma zwycięstwami na mniejszych galach – z tym z Grzegorzem Saneckim na Granda PRO 5 na czele.

Pod flagą polskiego giganta zadebiutował w marcu 2018 roku, ekspresowo rozbijając łokciami z góry Christophera Heinze. Do akcji powrócił podczas grudniowej gali KSW 46, przez ciężki nokaut pokonując Michała Michalskiego – w ten sposób utorował sobie drogę do walki o złoto.

Jak walczy Roberto Soldic?

24-letni Chorwat to walczący z odwrotnej pozycji kickbokser, swoim stylem walki przypominający legendarnego Mirko Cro Copa Filipovica. Walczy metodycznie, dobrze czując się zarówno przy wywieraniu presji, jak i w kontrach. Atakuje w krótkich spięciach, uderzając z pełną mocą – pojedynczymi ciosami czy kopnięciami lub w różnorodnych kombinacjach.

Soldic wyróżnia się rewelacyjnym zaprzęganiem do działania lewej nogi oraz lewej ręki – to dwa zdecydowanie najgroźniejsze narzędzia w jego arsenale. I pomimo tego, że jego styl walki opiera się właśnie przede wszystkim na nich, Chorwat po mistrzowsku wyprowadza rywali w pole, będąc piekielnie trudnym do rozczytania. Dlaczego?

Otóż, jak lata temu Cro Cop, tak i dzisiaj Robocop umiejętnie miesza kopnięcia z ciosami. Lewym kopnięciem straszy rywali na wszystkich wysokościach – od niskich kopnięć przez te na korpus po te na głowę. Lewicą atakuje zarówno w formie krosa, jak i ciasnego lub obszernego sierpa, a także lewego bitego z dołu – wszystko to na głowę lub korpus.

Klucz oczywiście tkwi w trudnym do przewidzenia przeplataniu tych technik. Roberto potrafi zaatakować kilka razy krosem, by potem – gdy rywala ma już ustawionego – rzeczony kros zamarkować i smagnąć go sierpem lub okrężnym kopnięciem na głowę, tym samym omijając przygotowaną pod cios prosty gardę oponenta. I odwrotnie – potrafi zaatakować kilka razy z rzędu lewym sierpowym, by potem wystrzelić krosem między gardę oponenta.

Wszystko to uzupełnia o kombinacje, w których miesza ciosy i kopnięcia. Kiedyś – chociażby w starciu z Rafałem Lewoniem – lubował się w rozpuszczaniu rąk w sierpach po wyprowadzeniu kopnięcia na głowę lub korpus. Ostatnimi jednak czasy upodobał sobie inną technikę – wyprowadza mianowicie lewe kopnięcie na korpus lub głowę, by następnie ekspresowo, w pół tempa ponowić z lewym prostym lub kombinacją. Nie raz, nie dwa zaskoczył w ten sposób wszystkich dotychczasowych rywali, z którymi wojował w KSW.

W ostatnich potyczkach Robocop upodobał sobie wyprowadzanie natychmiastowego lewego, zanim jeszcze jego lewa noga po kopnięciu na korpus lub głowę dotknie podłoża – na co rywale nie są kompletnie przygotowani. W ten sposób – tyle że poprzedzając lewicę kolanem na korpus – ustrzelił w rewanżu Dricusa Du Plessisa na siatce.

Roberto chętnie dokłada też kopnięcie na głowę lub korpus na zakończenie kombinacji pięściarskiej, o czym boleśnie kilka razy przekonał się w drugiej walce Dricus Du Plessis.

To jednak nie wszystko, bo Soldic często szachuje też rywali atakami na różnych poziomach. Przyzwyczaiwszy ich do uderzeń na górę, lubi smagnąć okrężnie na korpus czy potraktować rywala jakimś prostym na schaby.

Chorwat ma też smykałkę do ciosów – lub wręcz kombinacji – kontrujących. Potrafi przepuścić uderzenia, odpowiadając lewym albo inicjując od razu kombinację. Trudno jest go dopaść – dobrze kontroluje dystans pracą na nogach oraz prawą ręką. Przypuszczenie nań otwartej szarży obarczone jest sporym ryzykiem – będąc bowiem na wstecznym, czasami Soldic zatrzyma się i wyprowadzi potężną kontrującą lewicę z zejściem do boku.

Niby zatem zdecydowanie największe niebezpieczeństwo grozi rywalom Soldica z jego lewej strony, ale mieszając ataki lewą ręką z lewą nogą na różnych wysokościach i w różnej postaci, Robocop staje się bardzo nieprzewidywalny. Uzupełniając to o świetną dynamikę oraz dużą moc w uderzeniach, otrzymujemy obraz piekielnie niebezpiecznego i wszechstronnego – wbrew pozorom! – stójkowicza.

Defensywa zapaśnicza Chorwata swego czasu nie zachwycała – przewracali go wspomniany Rafał Lewoń czy swego czasu Yaroslav Amosov, ale dzisiaj broni się on przed obaleniami zdecydowanie lepiej – zarówno w klinczu, gdzie umiejętnie walczy o podchwyty, utrzymując balans, jak i w dystansie, cofając błyskawicznie nogi. Gdy zabraknie mu natomiast techniki, w sukurs przychodzi mu tężyzna fizyczna.

Pomimo tego, iż gdy rozpuszcza ręce lub nogi, na ogół czyni to z morderczymi intencjami, wkładając mnóstwo mocy w uderzenia, Soldic prezentuje się dobrze od strony kondycyjnej. Walczy bowiem metodycznie, starannie wybierając momenty na ostre szarże – nie na tyle ostre jednak, by zupełnie gubić ustawienie – Chorwat raczej nie wpada w rywali z bombami, zamiast tego cały czas kontrolując dystans. Jak bowiem przystało na dysponującego ciężkimi kopnięciami fightera, uwielbia przestrzeń.




Jak walczy Krystian Kaszubowski?

Materiału do analizy umiejętności również 24-letniego Polaka jest zdecydowanie mniej. W ostatnich trzech latach spędził bowiem w klatce łącznie… nieco ponad 7 minut! Z kolei wyciąganie daleko idących wniosków z pojedynków, jakie toczył w latach 2013-2015 – wszystkie wygrane decyzjami sędziowskimi – gdy dopiero zaczynał, będąc kompletnym żółtodziobem, mija się z celem.

Tym niemniej… Szlifujący formę w Mighty Bulls Gdynia Kris walczy z klasycznej pozycji. Chętnie oddaje pole rywalom, szukając obaleń w kontrach i pracy z góry. Właśnie bowiem w tych elementach – podobnie jak lata temu jego trener i polska legenda MMA Grzegorz Jakubowski – Krystian Kaszubowski wydaje się czuć najlepiej. Potrafi zatem zejść ostro do nóg rywali pod uderzeniami, ale chętnie wchodzi też w klincz, gdzie instynktownie łapie podchwyty, potem haczeniami czy różnego rodzaju rzutami przenosząc walkę do parteru.

Z góry jest bardzo groźny, dobrze łącząc aspekty kontroli z ofensywą. Umiejętnie przedziera się do dosiadu czy krucyfiksu, tam rozpuszczając ręce. Zdarza mu się też czasami poszukać poddania – jak chociażby w starciu z Rafałem Lassotą, gdy poszedł z dosiadu po balachę, czy w pojedynku z Grzegorzem Saneckim, którego poddał dźwignią na kolano.

Kaszubowski cały czas rozwija się w elementach kickbokserskich. Od dawna lubował się w obrotowym backfiście, ale teraz jego stójkowa gra nabrała nowych barw. Trzymając ręce wysoko, Krystian potrafi odpalić lewego prostego, lubi doskoczyć z bezpośrednim lewym sierpem z doskokiem, ale też tu i ówdzie wystrzeli z kombinacją 3-2 – jak choćby w debiutanckim boju w KSW z Christopherem Heinze. Nadal raz na jakiś czas grzmotnie obszernym prawym cepem, ale w aspektach pięściarskich – do nich odwołuje się w stójce najczęściej – widać progres techniczny.

Reprezentant Mighty Bulls Gdynia całkiem nieźle radzi sobie też w kontrach, na które ma sporo okazji z uwagi na chętne oddawanie pola rywalom w poszukiwaniu obaleń. Soczystym prawym sierpem na wstecznym wstrząsnął Grzegorzem Saneckim, a lewym sierpem z odejściem – Michałem Michalskim. Tego ostatniego znokautował zresztą także w kontrze – potężnym prawym overhandem w odpowiedzi na lewego prostego wrocławianina.

Michał Michalski atakuje lewym prostym, ale Krystian Kaszubowski świetnie przepuszcza cios, kontrując od razu potężnym prawym nad ręką rywala – okrutni go narusza, dobijając następnie lewym sierpem.

O kondycji Kaszubowskiego trudno powiedzieć coś więcej z uwagi na wspomniane 7 minut, które spędził w klatce w ostatnich trzech latach. W trzeciej rundzie walki z Lassotą cztery lata temu wyglądał przyzwoicie – ale o żadnej rewelacji mowy być nie mogło. Jak jednak powtarzam, trudno oceniać jego potencjał kondycyjny na podstawie potyczek sprzed kilku lat.

Co zatem stanie się, gdy Soldic i Kaszubowski staną naprzeciwko siebie w klatce?

Konfrontacja

Nie ulega wątpliwości, że na papierze to Roberto Soldic ma zdecydowanie więcej do zaoferowania w płaszczyźnie stójkowej – i to pod każdym względem. Posiada bogatszy arsenał uderzeń, jest szybszy, znacznie luźniejszy w swoich poczynaniach, posiada dryg zarówno do inicjowania ataków, jak i kontrowania, uderza mocniej, porusza się lepiej.

Wiem doskonale, że Kris jest opisywane przez KSW jako zawodnik kowadłoręki, ale… Przypominam, że spośród siedmiu dotychczasowych walk tylko w jednej skończył rywala uderzeniami w stójce – Michała Michalskiego. Cztery walki wygrał decyzjami, jedną poddaniem i jedną uderzeniami w parterze z góry z rywalem niemającym pojęcia o tym, co się dzieje.

Chciałoby się zatem rzec, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, czyli jeden nokaut nie robi z ciebie jednouderzeniowego artysty nokautu, ale… Bywa i tak, że rozwijając swoje umiejętności, poprawiając swoje szlify techniczne, zawodnicy niejako nabywają nokautującej mocy w uderzeniach – bo ich technika idzie do przodu, bo są precyzyjniejsi, bo mają większe wyczucie do czasu i dystansu.

Dlatego właśnie nie wykluczam, że nokaut na Michalskim może być sygnałem, że na tym etapie kariery Kaszubowski rzeczywiście jest już zawodnikiem, który jest w stanie ustrzelić rywala jednym uderzeniem.

Tym niemniej – tego jednak nie wiemy. Wiemy natomiast, że kowadłem w pięściach i kopnięciach dysponuje Soldic, który potwierdzał to wielokrotnie.

Obaj zawodnicy poruszają się zresztą w stójce zupełnie inaczej, co – jak sądzę – może mieć spory wpływ na aspekty kondycyjne, jeśli pojedynek będzie toczył się na nogach. Rzecz bowiem w tym, że w ruchach Chorwata jest zdecydowanie więcej luzu, naturalności, podczas gdy Polak sprawia wrażenie nieustannie spiętego, przygotowanego na ostrą akcję w każdej milisekundzie walki. Nieco mechaniczny, napięty. Jak sądzę, jest to po prostu kwestia stójkowego obycia. Soldic spędził w swojej karierze znacznie więcej czasu, szlifując elementy kickbokserskie i czuje się w nich znacznie pewniej i bardziej komfortowo niż Kaszubowski. Styl Robocopa jest oczywiście znacznie korzystniejszy pod dłuższe walki – a to może mieć kapitalne znaczenie, jeśli walka będzie toczyła się w stójce i wyjdzie za pierwszą czy drugą rundę.

Jeśli miałbym wskazać największą lukę w kickbokserkich szlifach Chorwata, byłaby to obrona przed lowkingami. Borys Mańkowski okrutnie okopał wykroczną nogę Chorwata, a jego śladami poszedł później Dricus Du Plessis. Trzeba jednak koniecznie odnotować, że udane niskie kopnięcia Tasmańskiego Diabła doprowadziły do tego, że Robocop mocno podkręcił tempo, kontrując rzeczone lowkingi, a potem nie dając poznaniakowi miejsca na ich wyprowadzanie.

Ba, w rewanżu z Afrykanerem wyciągnął wnioski z pierwszej walki, w której również przyjął sporo niskich kopnięć. W drugiej potyczce nie pozwolił Du Plessisowi na darmowe lowkingi. Albo szybko cofał nogę, albo po zainkasowaniu takiego natychmiast odpowiadał identycznym, albo też ataki lowkingami ze strony rywala wykorzystywał do kontrowania ciosami na głowę. Ba! Sam przeokrutnie okopał obie nogi zmieniającego często ustawienie Afrykanera!

Do problemów z defensywą przed lowkingami Soldica należy więc podejść z pewnym dystansem – szczególnie, że Krystian nie jest typem zawodnika, który chętnie odwołuje się do jakichkolwiek kopnięć, polegając głównie na pięściach.

Podobnie jest z rzucanymi czasami – rzadko ale jednak! – ciosami z wysokości bioder, co zdarza się Chorwatowi, gdy zapomni się w ataku. Owszem, Roberto jest wówczas narażony na kontry, ale niech cię Matka Boska ma w swojej opiece, jeśli przestrzelisz i jednak dostaniesz takim cepem z bioder…

W starciu z Rafałem Lewoniem Roberto Soldic kilka razy nie zachował ostrożności przy wyprowadzaniu ataków. Na pierwszym przykładzie trzyma nisko prawicę po wyprowadzeniu lewego – i inkasuje kontrę lewym sierpem (takowe lubi Krystian Kaszubowski!), a na drugim po wyprowadzeniu lewego sierpa nie cofnął ręki, przyjmując prawego sierpa w kontrze.

Lewy prosty Kaszubowskiego, którym smagnął kilka razy Michalskiego, może w starciu z odwrotnie ustawionym Chorwatem okazać się trudny do wykorzystania. Inaczej ma się jednak sprawa ze wspomnianym kontrującym lewym sierpem, który pretendent lubi odpalić od czasu do czasu. To idealna broń na mańkuta – szczególnie takiego, który zapomni się w ofensywie, a to zdarza się – powtarzam: rzadko ale jednak! – Chorwatowi. Tu i ówdzie mistrz zostawi też lewicę po wyprowadzeniu ciosu, co daje okazję na kontrę prawym sierpem.

Tym niemniej, trudno w szermierce na pieści i kopnięcia nie faworyzować Robocopa. Pomijając już nawet aspekty pięściarskie, w których Chorwat powinien mieć przewagę, to jego kopnięcia mogą stanowić ogromne ryzyko dla reprezentanta Polski. Klasycznie ustawiony Kaszubowski będzie bowiem na nie okrutnie narażony. Du Plessis po jednym z kopnięć na korpus zmienił nawet pozycję na odwrotną, aby uchronić się przed dalszym ostrzałem schabów – ale wówczas inkasował atomowe zewnętrzne lowkingi.

Problemem dla pretendenta może okazać się też tzw. hand-fighting, czyli walka o wykluczenie przedniej ręki rywala – a na takową musi być przygotowany, mierząc się z odwrotnie ustawionym przeciwnikiem. Kris natomiast walczy z rękami uniesionymi wysoko – ale niemal zawsze tuż przy brodzie. Nie ma aktywnej przedniej ręki – w przeciwieństwie do Chorwata, który lubi zaczarować prawicą, przechwycić przednią rękę rywala czy ją zbić, torując sobie drogę pod firmowego lewego. Czy Krystian odnajdzie się w tym elemencie?

Wydaje się, że najkrótsza i najmniej wyboista droga do zwycięstwa pretendenta prowadzi przez zapasy i parter – bo oddać trzeba naszemu zawodnikowi, że w aspektach zapaśniczych prezentuje się bardzo dobrze, podobnie z góry. Rzecz jednak w tym, że wspomniana już defensywa przed obaleniami Soldica wygląda doskonale. Ba, próby zapaśnicze swoich rywali Robocop tłumi już w zarodku poprzez świetna kontrolę dystansu. Natomiast jego czutka do kontruderzeń stanowi ogromne zagrożenie, jakie czeka oponenta, który zdoła przedrzeć się do półdystansu w poszukiwaniu klinczu czy obalenia.

Gdyby jednak Kaszubowski zdołał położyć na plecach Soldica, zrobiłoby się ciekawie. W takiej pozycji nie widujemy bowiem Roberto często. Jego pasek z energią prawdopodobne topniałby wówczas znacznie szybciej niż w stójce.

Typowanie

Obaj zawodnicy mają na karku dopiero 24 lata, a to oznacza, że obaj nadal rozwijają się z walki na walkę – i to prawdopodobnie w szybkim tempie. W każdym kolejnym pojedynku mogą pokazać umiejętności, techniki, jakich nie widzieliśmy w ich arsenale wcześniej.

W tym kontekście wspomniane przeze mnie ledwie 7 minut, jakie w ostatnich trzech latach spędził w klatce Kaszubowski, stanowić mogą jego… atut! Być może bowiem jego arsenał klatkowych narzędzi mordu i obrony przed tymże jest znacznie bogatszy od tego, jaki pokazywał w ostatnich trzech pojedynkach? A to jak najbardziej może stanowić zaskoczenie dla Robocopa.

Kto zresztą wie, czy Chorwat nie podejdzie do walki, odrobinę lekce sobie ważąc polskiego pretendenta? Tak wyszedł chociażby do Viniciusa Bohrera, bez reszty pochłaniając się w nieszczególnie wyrafinowanych próbach – ostatecznie jednak udanych – jak najszybszego rozstrzygnięcia walki w pierwszej rundzie, co przypłacił sporym ubytkiem sił.

W telegraficznym skrócie analizę tego pojedynku można by podsumować stwierdzeniem, że wszystko, co wiemy, przemawia za Chorwatem – a wszystko, czego nie wiemy, może przemawiać za Polakiem. Soldic posiada znacznie większe doświadczenie, mierzył się ze znacznie mocniejszymi rywalami. Zna dobrze smak walki o najwyższe trofea, zna smak trzeciej rundy, rywalizacji na zmęczeniu w warunkach bojowych – nie treningowych. Jest sprawniejszy i wszechstronniejszy w stójce, posiadając jednocześnie mocne defensywne zapasy, aby utrzymać pojedynek na nogach. Wszystko to uzupełnia solidnym bakiem z paliwem.

O Krystianie Kaszubowskim wiemy znacznie, znacznie mniej. Być może jego nokaut na Michalskim stanowi znak, że może teraz znokautować każdego? Być może jego obalenia z dystansu i klinczu wystarczą na Soldica – pomimo iż ten jest najmocniejszym anty-zapaśnikiem, z jakim kiedykolwiek walczył? Być może nie ugnie się pod presją najważniejszej walki w karierze? Być może nieco mechaniczny styl walki w stójce nie odciśnie się piętnem na jego kondycji? Być może jego praca z góry stanowić będzie poważne zagrożenie dla mistrza? Być może zaprzęgnie do działania lowkingi, mocno okopując wykroczną nogę? Być może.

Gdy poczuje się zbyt pewnie, Chorwat czasami popełnia błędy. Powyżej atakuje podbródkiem z tylnej ręki – to najdłuższy możliwy cios dla mańkuta! – inkasując kontrę krosem od Dricusa Du Plessisa. Krystian Kaszubowski musi wycisnąć, ile się da z tego typu błędów rywala.

Podsumowując… Robocop rozpocznie walkę spokojnie, próbując rozczytać Krisa. Będzie kontrolował dystans, w zarodku neutralizując próby zapaśnicze łączącego treningi z inną pracą pretendenta. W stójce będzie metodycznie rozbijał Polaka – także srogimi kopnięciami na wszystkich wysokościach – choć nie wykluczam też, że na pewnym etapie walki sam spróbuje obalenia, pokazując szlify, jakie nabył podczas drugiej wizyty w Tristar – z góry bowiem powinien czuć się bezpiecznie. Wraz z upływającymi minutami przewaga mistrza będzie rosła, a w poczynania niepamiętającego już drugiej rundy Polaka wdawać będzie się coraz więcej chaosu.




Zwycięzca: Roberto Soldic przez (T)KO

Kto wygra?
Głosuj

*****

Szanowni Czytelnicy, jeśli przypadła Wam do gustu powyższa analiza i inne treści na Lowking.pl oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, zapraszam Was do objęcia portalu mecenatem na Patronite.pl. Szczegóły w oknie poniżej. Dziękuję!


Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

3 Comments

  1. Szef

    16 maja 2019 at 18:14

    Soldić przed czasem nie ma innej opcji !

  2. nigga69

    17 maja 2019 at 08:35

    Jak mozna wgl kurwa miec na imie KRYSTIAN?

    • Lis

      18 maja 2019 at 10:55

      Widzisz, przegrywie, miałeś szczęście że matka z ojcem nazwali Cię inaczej 😂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *