UFC

Henry Cejudo: „Oczywiście, że Demetrious zasługuje na rewanż, ale…”

Nowy mistrz kategorii muszej Henry Cejudo porównuje zdobycie złota UFC ze zdobyciem złota olimpijskiego i wyjaśnia, dlaczego wolałby teraz zmierzyć się z TJ-em Dillashawem a nie z Demetriousem Johnsonem.

W co-main evencie sobotniej gali UFC 227 w Los Angeles Henry Cejudo wprawił w osłupienie cały świat MMA, detronizując dominującego w dywizji muszej od sześciu lat Demetriousa Johnsona. Wyczyn tym większy, że Posłaniec przed dwoma laty został rozbity w pył przez Wszechmocną Mysz już w pierwszej rundzie.

Nowy mistrz nie zawahał się jednak ani przez chwilę, zapytany w programie Ariel & The Bad Guy o to, co smakowało lepiej – złoto UFC czy złoto olimpijskie w zapasach w stylu wolnym, które wywalczył w 2008 roku w Pekinie.

Złoty medal olimpijski. W głębi serca nigdy nie miałem co do tego wątpliwości.

– powiedział.

Pamiętam to dokładnie, bo to taka sama historia ze mną w roli underdoga jak w przypadku walki z Demetriousem Johnsonem. Byłem sklasyfikowany na 31. miejscu na świecie, a wyszedłem tam i zaszokowałem cały świat. Jako ostatni zakwalifikowałem się na igrzyska, a wyszedłem tam i sprzątnąłem wszystkich.

Po niejednogłośnym zwycięstwie z Demetriousem Johnsonem Henry Cejudo rzucił wyzwanie mistrzowi kategorii koguciej – czyli, jak okazało się kilkadziesiąt minut później, TJ-owi Dillashawowi.

Sternik UFC Dana White nie ukrywał, że podoba mu się pomysł konfrontacji obu mistrzów, ale jednocześnie nie wykluczył, że jednak w swojej pierwszej obronie złota 125 funtów Posłaniec stanie do trylogii z Demetriousem Johnsonem.

Możemy to zrobić, ale decyzja będzie tutaj w dużej mierze zależała od UFC, od moich menadżerów.

– powiedział Cejudo, zapytany o trylogię.

Czy Demetrious Johnson na to zasługuje? Ależ oczywiście. Najdłużej panujący mistrz. Mówili jednak o TJ-u i DJ-u tak cholernie dużo… Brałem udział w tej konferencji telefonicznej i przez 30 minut o tym gadali… W mojej obecności. Straciłem więc połączenie, żeby tych głupot więcej nie słuchać. To więc dla mnie sprawa osobista. TJ i DJ cały czas o sobie opowiadali. Hej, koledzy, zapominacie o Posłańcu. Zapominacie o tym gościu, który prawie zginął w pożarze. Nie skreślajcie dzieciaka.

Mówię więc teraz: dajcie mi tę szansę! TJ mówi, że może zejść, ale pójdę mu na rękę. Podejmę ryzyko. Zróbmy 135 funtów. Widzicie, jak wyglądam. Mogę spokojnie zrobić z siebie koguciego – i stanowię zagrożenie dla wszystkich.

*****

Oktagonowy artysta i faux pas nowego mistrza – czyli cztery wnioski po UFC 227

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button