
„Ludzie myślą, że gość jest nietykalny” – Miłosz Kruk szczerze o sparingach z Ilią Topurią przed UFC Freedom 250
Miłosz Kruk opowiedział o kilku tygodniach sparingów z Ilią Topurią przed galą UFC Freedom 250, mocno Gruzina komplementując, ale też podkreślając, że nietykalny nie jest.
W przygotowaniach do niedzielnej walki z Justinem Gaethje na UFC Freedom 250 w Białym Domu niepokonanemu Ilii Topurii pomagali w Miami dwaj utalentowani polscy zawodnicy, Miłosz Kruk i Damian Rzepecki.
Jak wyglądały sparingi? Jak zostali ugoszczeni przez El Matadora? Jaka była ich rola? O tym Miłosz Kruk opowiedział w najnowszej odsłonie magazynu Oktagon Live.
– Zaprosił nas do siebie do domu, normalnie na obiad – powiedział Miłosz. – Posiedzieliśmy sobie tam ze dwie godziny, pogadaliśmy z nim na różne tematy odnośnie życia, sportów walki. Bardzo, bardzo fajnie go odbieram po tym obozie – jako taką naprawdę miłą osobę z sali, póki klatka się nie zamknie oczywiście, bo w klatce jest już niebezpiecznie. Jednak jako taki ziomeczek jest naprawdę bardzo spoko.
Miłosz podkreślił, że nie czuł żadnego przesadnego respektu do Ilii, gdy dochodziło do sparingów.
– Nastawiłem się po prostu na to, że chcę być w tym samym miejscu za jakiś czas, tak że wychodziłem do niego jak do każdego innego zawodnika – powiedział. – Co mogę powiedzieć? Jedynie sparingi wyglądały trochę w inny sposób, niż myśleliśmy. Jednak to było bardziej wszystko robione pod Ilię, bardziej symulacja, imitacja Justina Geethje, który ma też, jak sami wiemy, dosyć dziwny styl, bije z różnych dziwnych kątów, z dziwnych pozycji.
– Dlatego imitowanie Justina było ciężkie. No i my mieliśmy robić dosyć luźno. Ilia nie robił luźno, więc były to ciężkie sparingi. Na pewno da to dużo doświadczenia.
– Ludzie też myślą, widzą, że gość jest nietykalny, to… Jest tykalny, da się go trafić, da się go obalić.
– Tak że myślę, że nie wyglądało to tak, jak każdy myśli, tylko, kurde, bez kompleksów po prostu. Bez kompleksów trzeba wychodzić i walczyć jak z każdym innym, bo da się go pokonać na pewno.
Polski zawodnik przyznał, że były momenty, w których chciał odejść od symulowania Highlighta -na przykład gdy Ilia podkręcał tempo albo intensywność – ale starał się jednak trzymać sparingowych założeń, jakie nakreślał mu trener mistrza, czyli jego brat Aleksandre.
Ilia Topuria's latest sparring footage showcasing how well rounded he truly is 👌
Via: @Topuriailia pic.twitter.com/TruIH8Pz3U
— Fighters Only (@FightersOnly) June 1, 2026
– Robisz cały czas te rzeczy, on się odpala, idzie mocno – powiedział Miłosz. – No to my też troszkę podkręcaliśmy i właśnie stąd wyszły jakieś tam sytuacje, powiedzmy, udane obalenia, udane mocniejsze ciosy, co też pewnie go trochę irytowało. Nawet Alex później po sparingu coś mówił, że mieliśmy nie obalać, a został obalony.
– Zabolało, zabolało. Oni dążą zawsze do perfekcji. Chcą, żeby kartka była biała, bez żadnych błędów. Jednak jak ktoś się postawi, to tak wygląda ten sport, że nawet jeśli jesteś trochę słabszy, ale masz charakter, masz jaja i postawisz się, to nawet podwójnemu mistrzowi świata jesteś w stanie coś zrobić.
W jaki natomiast konkretnie sposób Polacy mieli naśladować Amerykanina?
– Dużo takiego nurkowania głową w dół, tak jak robi to Gaethje – powiedział Miłosz. – Dużo ściągania Ilii za głowę w dół. Z tego może właśnie Gaethje szukać takiego bliskiego dystansu, klinczu, bicia podbródków, takiego brudnego boksu. Tak samo dużo, dużo prawej ręki, prawego cepa, prawego prostego, prawego podbródka, dużo łydki, prawego lowkicka, no i okazjonalnie jakieś kopnięcia na głowę, żeby był cały czas czujny, skupiony i pilnował się z tym, bo widzieliśmy też, że dwa razy w swojej karierze Ilia był na to złapany – a jak Gaetje pokazał, potrafi kopnąć dobrze na na głowę.
– Też myślę, że jego trener Trevor Wittman jest świetnym trenerem i na pewno przygotują coś ciekawego. Nie może go lekceważyć. Ilia musi być czujny i tak jak stawiam, że skończy się to przed czasem na korzyść Ilii, to na pewno Gaethje jest takim zawodnikiem, którego nie powinno się lekceważyć.
Kruk zwrócił uwagę, że treningi Topurii były na swój sposób unikalne, bo jako zawodnik elitarny w każdej płaszczyźnie stawiał on przede wszystkim na świeżość, taktykę i zdrowie.
Polak stwierdził też, że ani gabarytowo, ani wagowo Gruzin duży nie jest, co jednak ma swoje zalety.
– Z tego, co widziałem gdzieś na Twitterze i w Internecie, to wszyscy gadają, że Ilia jest ogromny, że on waży, nie wiem, po 90 kilogramów – powiedział Miłosz. – On ważył teraz przy naszym wyjeździe
77,5 kg. Mało. Na figh-weeku jeden zawodnik wagi lekkiej waży 79, jeden waży 77. Myślałem jednak, że zaczyna fight-week z wyższej wagi. A 77,5 kg to było chyba w piątek albo w sobotę, to w poniedziałek będzie miał pewnie jeszcze mniej. Wydaje mi się, że nie jest tak dużo, jak wszyscy piszą. Na pewno nie waży 90 kg.
– Można też uznać za niby wadę, że jest niski, ale wydaje mi się, że on przerodził to w zaletę. Jego budowa ciała – krótkie nogi, stosunkowo krótkie ręce jak na tą kategorię wagową – są zaletą, bo generuje bardzo dużo siły, jest bardzo stabilny, cały czas ma bardzo stabilną pozycję, przez co jest ciężki do wywrócenia. No i jest też bardzo silny.
Miłosz Kruk nie ukrywa, że w roli zdecydowanego faworyta niedzielnej walki widzi Ilię Topurię, szczególnie jeśli Justin Gaethje będzie agresywny. Oszacował szanse Amerykanina na zwycięstwo na 20% „i to optymistycznie”.
23-latek nie ukrywa, że wiele ze sparingów z najlepszym prawdopodobnie lekkim na świecie wyciągnął. Wierzy, że nauka ta zaprocentuje w przyszłości.
– Ten wyjazd bardzo otworzył głowę i zbudował mental – powiedział. – Skoro wychodzisz z podwójnym mistrzem świata do klatki, no i idzie z nami mocno, nie jest to jakiś lekki sparing i dajemy sobie radę, nawet nie pokazując 100% naszych możliwości, swojego stylu, tylko robimy symulację, imitację Justina Gachi, a te sparingi wyglądały naprawdę dobrze.
– To budujące i na pewno zaprocentuje w naszych nadchodzących walkach. Skoro radzimy sobie z Ilią, to czemu mamy nie poradzić sobie z jakimś innym gościem, który nie jest w ogóle na jego poziomie?
Co zaś tyczy się sportowej przyszłości Miłosza, to zdradził on, że w kontrakcie z FEN pozostała mu ostatnia walka. Nie ukrywa, że jego celem jest tegoroczny Contender Series, choć zdaje sobie sprawę, że ma jeszcze sporo czasu.
Miłosz zdradził, że interesują się nim organizacje z Hiszpanii czy z Francji. Byłby również gotów wysłuchać oferty KSW, ale nie takiej, która związywałaby go na lata z organizacją – priorytetem jest bowiem dla niego UFC.
Poniżej analiza i typ na co-main event gali pomiędzy Alexem Pereirą i Cirylem Ganem.
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.








