
Historia zatoczyła koło? Joe Pyfer twierdzi, że wciągnął Israela Adesanyę w bijatykę na UFC Seattle: „To było trochę zamierzone”
Joe Pyfer opowiedział o zakończeniu walki z Israelem Adesanyą, sugerując, że zaczerpnął inspirację z rewanżu Nigeryjczyka z… Alexem Pereirą.
Niemal dokładnie trzy lata temu, w kwietniu 2023 roku, Israel Adesanya efektownie znokautował w rewanżu Alexa Pereirę, odnoszą ostatnie, jak się okazało, zwycięstwo w oktagonie UFC.
Pojedynek tamten nie układał się długimi fragmentami po myśli Nigeryjczyka. W drugiej odsłonie srogimi lowkingami Brazylijczyk wykluczył mu nogę, spychając Adesanyę do głębokiej defensywy. Czując krew, Poatan przeszarżował z ofensywą, mocno się otwierając, co The Last Stylebender kapitalnie wykorzystał, brutalnie nokautując rywala.
W udzielanych po walce wywiadach Nigeryjczyk przyznał co prawda, że jego noga była mocno uszkodzona, ale zapewnił, że jego celem było wciągnięcie Brazylijczyka na kontrę, rozzuchwalenie go. Innymi słowy, miał po prostu zastawić na Poatana sidła, w które ten wpadł.
Trzy lata później historia zatoczyła koło – tyle że role się odwróciły i zmienił się jeden z aktorów – Alexa Pereirę zastąpił Joe Pyfer.
W walce wieczoru gali UFC Fight Night w Seattle Israel Adesanya rozbijał Amerykanina, masakrując jego wykroczną nogę srogimi lowkingami. W pewnym momencie drugiej rundy wydawało się nawet, że Nigeryjczyk może skończyć rywala. Rozpuścił ręce, szukając nokautu. Okazało się to jednak gwoździem do jego trumny, bo na ogień Pyfer odpowiedział ogniem – a jako że jego potencjał ogniowy znacznie przewyższał ten Nigeryjczyka, to kilkadziesiąt sekund później, naruszywszy go w stójce, ubił go uderzeniami w parterze.
Po walce okazało się, że Pyfer… zastosował taktykę Adesanyi ze wspomnianej walki z Pereirą! A przynajmniej taką narrację Amerykanin ukuł w wywiadzie dla Full Send MMA, w którym zapytano go, czy zdziwił się, gdy Nigeryjczyk nieoczekiwanie ruszył na niego agresywnie, wdając się w ostre wymiany.
– Nie byłem zaskoczony, bo w pewien sposób zwiodłem go, pokazując, że „oj, bardzo zabolało mnie to kopnięcie na łydkę” – powiedział Pyfer. – To było trochę jakby zamierzone, choć jednocześnie niezamierzone…
– Chodzi o to, że w momencie, w którym poczuł krew… A w zasadzie wydawało mu się, że poczuł krew. W tej samej sekundzie pomyślałem, że, dobra, niech podejdzie bliżej. No bo to ja próbowałem cały czas przedrzeć się bliżej, dopaść go. On natomiast cały czas pracował na nogach, do boku, do boku, do boku, bach, bach, do boku, do boku.
– W tamtym momencie stwierdziłem więc, że, ok, trochę się już zmęczyłem ganianiem go, a dodatkowo znów kopnął mnie na łydkę. Dobra, to po prostu rozpuścimy ręce. No i zobaczyliście, że w takich wymianach nie można pozwolić sobie na inkasowanie uderzeń ode mnie.
Zadając Israelowi Adesanyi czwartą porażkę z rzędu, Joe Pyfer wyśrubował swoją serię wygranych do czeterech.
Amerykanin wierzy, że powinien teraz trafić na 4. miejsce w rankingu, okupowane dotychczas przez Nigeryjczyka. Nie ma natomiast na oku żadnego konkretnego rywala. Wyjdzie do każdego, którego zaproponują mu matchmakerzy UFC.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.




