
„Może wyrównać jego energię” – Adesanya wziął pod lupę starcie Chimaev vs. Strickland, zapowiedział „widowisko” z Pyferem na UFC Seattle
Były mistrz wagi średniej Israel Adesanya przyjrzał się walce Khamzata Chimaeva z Seanem Stricklandem i zapowiedział agresywne podejście do sobotniego starcia z Joe Pyferem.
Przez kilka lat na tronie kategorii średniej UFC zasiadał Israel Adesanya, ale po kilku roszadach na szczycie dywizji usadowił się niepokonany w zawodowej karierze Khamzat Chimaev, który w zeszłym roku zdetronizował Dricusa Du Plessisa.
W najnowszym wywiadzie dla Paramount UFC Nigeryjczyk zapewnił, że szanuje dokonania Czeczena, ale pokusił się też o wskazanie jednego aspektu, w którym za czasów swojego panowania górował nad Wilkiem.
– Wykonał dobrą robotę, sięgając po pas, ale nie jestem pewien, co go wstrzymuje przed częstszym walczeniem? – powiedział Israel. – Dlaczego nie walczy? Może problemy wizowe? Nie jestem pewien. Nie śledzę jakoś szczególnie MMA, ale nie jestem pewien, dlaczego nie walczy.
– Wydawało mi się, że będzie aktywnym mistrzem. Powinien być aktywnym mistrzem, bo to gość, który lubił często walczyć, gdy zaczynał w UFC. Podobnie jak ja. Jednak gdy ja zdobyłem pas, nie zmniejszyłem tempa startów. Byłem aktywny. Wyzywałem wszystkich. Szukałem najmocniejszych gości i z nimi walczyłem. Powinien robić to samo.
Do pierwszej obrony pasa mistrzowskiego Khamzat Chimaev stanie 9 maja w Newark, gdzie w walce wieczoru gali UFC 328 zmierzy się z Seanem Stricklandem – innym, obok Dricusa Du Plessisa, znanym Nigeryjczykowi zawodnikiem. Jak The Last Stylebender ocenia szanse gremialnie skreślanego Amerykanina na wykolejenie Czeczena?
– Myślę, że może wygrać, jeśli wytrzyma do późniejszych rund i nie da się obalać – ocenił Adesanya. – No ale Chimaev to potwór z piekła rodem. Gość wychodzi agresywnie i od razu rusza. Prawdopodobnie Strickland będzie potrafił wyrównać tę energię. No ale zobaczymy.
– Trenowali razem, więc prawdopodobnie wiedzę coś, o czym my nie wiemy. To będzie więc ciekawe. Czekam na tę walkę. Będę ją oglądał i reagował na swoim YT.
Niewidziany w akcji od ponad roku Israel Adesanya o powrót na zwycięskie tory po trzech z rzędu porażkach powalczy już w sobotę w Seattle, gdzie w daniu głównym gali UFC Fight Night skrzyżuje rękawice z Joe Pyferem.
Nigeryjczyk podkreślił, że jego dalsze sportowe plany nie wykraczają poza sobotnie starcie z Amerykaninem. Dał jednak do zrozumienia, że gdzieś tam w głowie kołacze mu się powrót na tron 185 funtów.
– Moją motywacją i celem na tę walkę jest dobry występ i zwycięstwo z Joe Pyferem – powiedział. – Tak, domyślam się, że nie odrzuciłbym szansy na powrót do gry o pas. Jak powtarzam, jeśli dam dobry występ i wygram – gdy to zrobię – wszystko inne samo przyjdzie. Pieniądze, złoto, prestiż. Wszystko przyjdzie.
Adesanya potwierdził też plany dotyczące modyfikacji swojego stylu walki, które zapowiadał już od kilku miesięcy.
– Spodziewajcie się widowiska – zapowiedział. – To nie będzie walka, w której będę bił się zachowawczo. Tak, spodziewajcie się widowiska.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.




