
Marcin Łazarz znokautował chaotycznego Szymona Kołeckiego na Babilon MMA 53 (VIDEO)
W pojedynku wieńczącym galę Babilon MMA 53 Marcin Łazarz po szalonym chwilami boju znokautował faworyzowanego Szymona Kołeckiego.
Spisywany na straty Marcin Łazarz (17-10) pokonał Szymona Kołeckiego (12-2) w walce wieczoru gali Babilon MMA 53 w Międzyzdrojach.
Kołecki szybko poszukał obalenia, kontrując kopnięcie elektrycznego Łazarza. Ten ostatni dobrze jednak bronił się na ogrodzeniu. Zawodnicy pracowali kolanami na korpus i uda. Minęła minuta walki.
Szymon nadal trzymał Marcina na siatce, tam pracując krótkimi kolanami. Bane spróbował kilka razy się wydostać, ale Kołecki nie ustępował, nadal trzymając rywala na ogrodzeniu. Szymon zmienił uchwyt, szukając zejścia do nogi, ale Marcin świetnie się wybronił. Powstrzymał też kolejne próby zapaśnicze nacierającego Kołeckiego.
W końcu to Łazarz skontrował ładnie ciosem atak Kołeckiego, potem ustawiając go plecami na siatce. Tam przytrzymał go przez kilkadziesiąt sekund i walka wróciła na środek klatki. Tam Kołecki chaotycznie nacierał, ale Łazarz opędzał się od niego dobrymi ciosami. Raz nawet mocno wstrząsnął Kołeckim, ale z sobie tylko znanego powodu nie poszedł po skończenie. W końcówce rundy Bane ponownie mocno naruszył Kołeckiego.
W jednej z pierwszych akcji rundy drugiej Kołecki krótkim kolizyjnym lewym posłał na moment Łazarza na deski, choć ten natychmiast zerwał się na nogi. W stójce Szymon był agresywniejszy, ciosami prostymi dosięgając kilka razy Łazarza. Jednak gdy poszukał obalenia, został skontrowany, kończąc na plecach w parterze. Zdołał zerwać się z czasem na nogi, choć przypłacił to zainkasowaniem kilku uderzeń.
W wymianach nie brakowało chaosu z obu stron. Obaj zawodnicy wydawali się już mocno zmęczeni, choć to Kołecki był agresorem, wywierając presję. Dwie bomby prawą doszły szczęki Łazarza, który zaczął przejmować stery walki w swoje ręce. Z czasem Marcin odpowiedział mocnym lewym, ale szybko zainkasował kolejne uderzenia. Lewica Marcina w punkt.
Olimpijczyk nadal co prawda nacierał, ale bardzo chaotycznie. Przestrzeliwszy prawym sierpem, został na miejscu, inkasując potężny prawy sierp. Łazarz poprawił kolejnymi ciosami, podczas gdy Kołecki dał nogę. Wydawało się, że Łazarz znów odpuści, ale walczący z błędnikiem olimpijczyk potknął się delikatnie, co stanowiło jednoznaczny sygnał do ataku dla Bane’a. Rzucił się on na Kołeckiego, który spróbował desperackiego obalenia – skończył jednak na deskach, a gdy wracał na nogi, Łazarz zdzielił go bombami, ponownie rzucając go na deski. Młoty z góry – i po wszystkim!
Marcin Łazarz (17-10) pokonał Szymona Kołeckiego (12-2) przez techniczny nokaut (ciosy w stójce i w parterze) w drugiej rundzie na gali Babilon MMA 53 w Międzyzdrojach! 🔥@BabilonMMA pic.twitter.com/VqC91LrMm0
— Polsat Sport (@polsatsport) July 18, 2025
Poniżej analiza i typ na walkę Dustina Poiriera z Maxem Hollowayem oraz starcia polskich zawodników na UFC 318.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z ZAKŁADEM BEZ RYZYKA – DO 100 ZŁ
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.
Większość dotychczasowych rywali nie radziła sobie z zapasami Kołeckiego ani z jego fizycznością. Łazarz jednak nie pozwolił zrobić sobie krzywdy w klinczu, a w stójce prezentował znacznie wyższy poziom. Kołecki przyjął w tej walce zbyt wiele ciosów — zresztą podobnie jak w poprzednich pojedynkach. Jego defensywa bokserska pozostaje na bardzo niskim poziomie. Po kilku uderzeniach co najmniej trzy razy odwracał się plecami, co absolutnie nie powinno mieć miejsca. Akcje bokserskie są bardzo proste i przewidywalne.
Łazarz był świetnie przygotowany na te schematy, bo Kołecki stosuje je w każdej walce: lewy z doskokiem, kombinacja 1–2 z doskokiem, albo lewy jako zmyłka i potem 2 z doskokiem. Szymon przy tych ciosach traci równowagę. Bartek jako wzór wskazuje Pereirę i Topurię — i to jest coś, czego Kołeckiemu ewidentnie brakuje: brak zmiany pozycji, brak zmiany kątów, częste przelatywanie za przeciwnika.
Celność Szymon nieco poprawił, ale to wciąż za mało. Praca na nogach, defensywa bokserska — nadal bardzo słabo. Jeśli chodzi o odporność na ciosy, również postawiłbym tu delikatny znak zapytania.
To wszystko są mankamenty, które występowały już w poprzednich walkach, ale do tej pory były skutecznie maskowane przez zapasy.
Teraz widzimy efekty tego, że w klubie — od czasu odejścia Oleksiejczuka — brakuje mocnych stójkowiczów. Czyli tak naprawdę od kilku lat. Nie wiem, jakim warsztatem trenerskim dysponuje trener Kucharczyk, ale patrząc także na Mariana, widzę podobne problemy: boks typowo bokserski, a nie dostosowany do MMA, z bardzo ograniczonym repertuarem ciosów. U Mariana niedostatki techniczne są maskowane przez warunki fizyczne — wzrost, zasięg i szybkość.
Piszę to wszystko jako kibic Szymona od jego pierwszej walki — to po pierwsze. Po drugie: wiem, że z kanapy łatwo się komentuje, a walka w klatce to zupełnie inna sprawa. Gratulacje dla Marcina.
Szymonowi, jeśli się chcę przydałby się drugi trener taki jak Pepłowski. Z Ciechanowa do Łodzi jest 2h samochodem. Może warto podjechać i dać szansę. To mógłby być dobry rozwój bo oprócz tego że Pepe słynie z zapasów to jak uczy stójki jest bardzo ciekawe i kreatywne i rozwijające głowe i myślenie. Dodatkowo warto przejechać się na Octopus Camp.
Kilka rzeczy trzeba Szymnowi też przyznać, pomimo, że nie nawidzi przegrywać umie się zachować po porażce, ciosów nie klepie i charakter i serce pokazał, bo te ciosy Łazarza siadały od początku mocno i było widać, że się zatacza Szymon.
Przegrać z Marcinem Łazarzem, żaden wstyd. Gorzej gdyby doszło do walki z Labrygą, albo innym „platfusem”, wtedy cały mój szancunek do postaci Szymona się ulotni. Moje zdanie jest takie, jeśli Szymon nie zamierzam nic zmieniać w przygotowaniach i jeździć do innych klubów w gości to raczej nic z tego nie będzie. Noi raczej gościnki w Ankosie nie dałby by dużo, bardziej Octopus, Uniq, żeby ten boks poprawić.
Teraz trochę o akademii. Nawet lubię trenera Oknińskiego i to całe uniwersum ASW bo, żeby w pełni nazwać to sportowym klubem to nie jestem pewny.
Jak się wojuje z całym światem to trudno jest znaleźć zaprzyjaźniony klub, gdzie można się doszkolić pojechać na sparingi. ASW jest już od dawna przesiąknięta „platfusami” wiadomo skąd, i byłymi zawodnikami, którzy dla tych federacji walczą. Poza Szymonem i Michałem Pasternakiem, czy tam ktoś na poziomie trenuje? To jak ludzie z ASW mówili ile nauczyli się od Kołeckiego w podejściu to zawsze działa w dwie strony. Wystarczy popatrzeć jak rozwinął się Kamil Kraska jak gonił Bartosa. Jak to powiedział Wojsał do pustej nie ma co strzelać i ja się pastwić też nie będę.