UFC

„Wyzywasz Nate’a, który nie wygrał od lat, a ja muszę zasłużyć?” – Makhachev przekonany, że Oliveira się go lęka, bo wie, że jego jiu-jitsu nie zadziała

Kuje żelazo póki gorące Islam Makhachev! Dagestańczyk nieustannie podskubuje nieformalnego mistrza wagi lekkiej Charlesa Oliveirę, wypominając mu luki w jego medialnej narracji.

Jest pewien postęp! Jeszcze przed galą UFC 274, w ramach której pokonał co prawda Justina Gaethje, ale jednocześnie stracił pas wagi lekkiej, Charles Oliveira twierdził, że aby zasłużyć na titleshot, rozpędzony serią dziesięciu wiktorii Islam Makhachev musi wcześniej odnieść jeszcze dwie wiktorie – pokonać Beneila Dariusha oraz jeszcze jednego rywala z Top 5.

Tymczasem w udzielonym właśnie wywiadzie w Trocacao Franca Brazylijczyk okazał gest, obwieszczając, że, w porządku, Dagestańczyka od walki o złoto dzieli jednak jeszcze tylko jedna wygrana.

– Rzeczywistość jest taka, że Makhachev musi najpierw walczyć z Dariushem – obwieścił Do Bronx (za MMAFighting.com). – Muszą najpierw się zmierzyć i potem zobaczymy, z kim będziemy walczyć, a z kim nie będziemy walczyć.

– Makhachev jest bardzo mocny i zasługuje na absolutny szacunek. Dariush też jest niezwykle mocny i ma za sobą wspaniały zespół. To będzie świetna walka, więc pozwólmy im walczyć, a co będzie dalej, to zobaczymy.

– Jak mówiłem, teraz wracam do domu i chcę trochę odpocząć. Moje ekipa sprawdzi, z kim będzie kolejna walka. Nigdy nie uciekałem przed żadnym wyzwaniem i nigdy się tak nie stanie. Będę gotowy do walki z każdym, kogo wystawią naprzeciwko mnie.

– Wszystkich pokonałem w dominujący sposób. Nigdy nie dopuszczam decyzji, zawsze ich kończę. Makhachev i Dariush to dwaj goście, z którymi jeszcze nie walczyłem, więc obaj muszą się zmierzyć. Być może ta walka wyłoni kolejnego pretendenta. Dla mnie bez różnicy. Będę gotowy. Mistrz ma imię i jest nim Charles Oliveira.

Brazylijczyk nie ukrywa, że znacznie bardziej interesują go kasowe zestawienia z Conorem McGregorem i Natem Diazem, pomimo iż ostatnie zwycięstwo Irlandczyka w wadze lekkiej datowane jest na 2016 roku, a Amerykanina – na 2015 rok.

Przytoczone wyżej wypowiedzi Do Bronxa oraz wyzwanie, jakie wystosował pod adresem stocktończyka i dublińczyka, nie uszły uwadze Islama Makhacheva. Dagestańczyk – być może rękami swojego egipskiego menadżera, co to w działaniu oślizgły acz skuteczny – wykorzystał okazję, wypominają Brazylijczykowi niekonsekwencję.

– Zabawne, że wyzywasz do walki Nate’a, który nie wygrał walki od lat, a jednocześnie mówisz, że muszę na coś zasłużyć… – napisał. – Powiedz po prostu, że jesteś przerażony perspektywą porażki. Twoje jiu-jitsu w naszej walce nie zadziała i wiesz o tym.

Wypowiedzi sternik UFC Dany White’a mogą jednak napawać Dagestańczyka optymizmem, a Brazylijczyka – niepokojem. O ile bowiem wcześniej amerykański promotor stręczył Islamowi Makhachevowi zestawienie z Beneilem Dariushem, tak po sobotniej gali przyznał, że konfrontacja Dagestańczyka z Charlesem Oliveirą byłaby bardzo ciekawa.

Pewnikiem natomiast jest, że obaj zawodnicy – Oliveira i Makhachev – mają rozbieżne wizje w temacie miejsca i daty kolejnej walki. Do Bronx celuje bowiem w grudzień i nie ukrywa, że bardzo zależy mu, aby walczyć w Brazylii, podczas gdy Dagestańczyk zapowiada powrót w październiku w Abu Zabi – i tam też chciałby porachować Brazylijczykowi kości.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button