Rosyjskie MMAUFC

„Zdjął plecak, zacisnął pięści i podszedł, gotowy do walki” – Yan był gotów pójść na pięści z Arlovskim

Skonfliktowani medialnie od prawie dwóch lat Petr Yan i Andrei Arlovski natknęli się na siebie w klubie American Top Team.

Zasiadający na mistrzowskim tronie wagi koguciej UFC Petr Yan i były mistrz kategorii ciężkiej Andrei Arlovski od prawie dwóch lat znajdowali się w stanie zimnej medialnej wojny, zdecydowanie sympatią do siebie nie pałając.

Powód? Otóż – wedle Sybiraka, bo Pitbull nad genezą konfliktu nigdy się nie rozwodził – wszystko zaczęło się w sierpniu 2019 roku podczas gali UFC 238 w Chicago, gdzie Petr Yan pokonał Jimmiego Riverę.

– Przed walką umieścili nas w jednym z pokojów – wyjaśnił swego czasu No Mercy podczas transmisji na Instagramie. – Gdy tam wchodziliśmy razem z przyjaciółmi, miałem na uszach słuchawki. Arlovski siedział naprzeciwko mnie. Byłem już w trybie bitewnym, skupiony na nadchodzącej walce. W takich sytuacjach staram się nie rozmawiać już z nikim z zewnątrz, bo jestem skupiony.

– W każdym razie usiedliśmy, a Arlovski siedział naprzeciwko mnie czy obok mnie, już nie pamiętam. Pozdrowił mnie, cześć, cześć i zaczął mnie o coś wypytywać. Odpowiedziałem raz, odpowiedziałem drugi raz, a potem założyłem z powrotem słuchawki, żeby skupić się na walce.

Yan uważa, że Arlovski poczuł się urażony tą sytuacją, podczas gdy – jak zapewnił – zakładając wówczas słuchawki na uszy, nie miał żadnych intencji obrażania Białorusina czy lekceważenia go. Chciał po prostu skoncentrować się na nadchodzącym pojedynku.

Gdy Sybirak w zeszłym roku zdobył tytuł mistrzowski, pokonując Jose Aldo, zapytany o to właśnie starcie, białoruski Pitbull kompletnie zignorował Petra Yana. Pogratulował miastu Jekaterynburgowi, klubowi Archanioł Michał, jego właścicielowi i innym, kompletnie pomijając autora tego sukcesu.

Nie uszło to uwadze Petra Yana, który za pośrednictwem Instagrama określił Andreia Arlovskiego mianem „kurwy”. Pytany później nie raz, nie dwa o te słowa, Sybirak podtrzymywał je, powtarzając, że Białorusin ma wyraźnie jakiś problem.

Tymczasem kilka tygodni temu w ramach przygotowań do pierwszej obrony tytułu mistrzowskiego – 6 marca podczas gali UFC 259 w Las Vegas stanie do walki z Aljamainem SterlingiemNo Mercy zawitał do Coconut Creek na Florydzie, szlifując formę w American Top Team. Rzecz jednak w tym, że w klubie tym od kilka lat trenuje właśnie Andrei Arlovski.

Musiało zatem w końcu dojść do spotkania oko w oko… I doszło.

– Spotkaliśmy się na korytarzu i muszę Yanowi oddać, że zdecydowanie tchórzem nie jest – powiedział Arlovski w najnowszym wywiadzie udzielonym Sport-Express.ru. – Pojawił się ze swoim przyjacielem i jakimś sparingpartnerem. Rozmawiali, a ja usiadłem i czekałem. Potem mówię: „Piotrze, możemy zamienić kilka słów?”. Patrzę, a on zdejmuje plecak, zaciska pięści i podchodzi do mnie, gotowy do walki. Brawo. To mi się podobało.

– Porozmawialiśmy sobie i wszystko jest w porządku. Nie jesteśmy głupkami. Znaleźliśmy porozumienie. Wyjaśniliśmy sobie wszystko, więc wszystko gra. Teraz mówimy sobie „cześć”, pozdrawiamy się, rozmawiamy. Wszystko jest w porządku.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Na tym nie koniec, bo Arlovski zapewnił też, że trzyma kciuki za Yanem w jego nadchodzącej obronie złota.

– Daje tam wszystkim ostry wycisk na sali – powiedział Białorusin. – Brawo. Czasami przechodzę, zatrzymam się, popatrzę na sparing kilka minut. Wszystko gra. Przygotowuje się. Oczywiście będę oglądał jego walkę i będę mu kibicował.

Andrei Arlovsi powróci natomiast do oktagonu dzisiaj w Las Vegas, gdzie skrzyżuje rękawice z utalentowanym Tomem Aspinallem.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 2230 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

*****

Koszulki Lowking.pl dostępne w sprzedaży!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button