Polskie MMAUFC

„Reyes powinien trochę odpocząć” – Błachowicz zapowiada zabranie pasa do Polski

Jan Błachowicz nie ma żadnych wątpliwości, że to on – a nie Dominick Reyes – powinien stanąć w szranki z Jonem Jonesem.

Zdemolowawszy Coreya Andersona w pierwszej odsłonie dania głównego gali UFC on ESPN+ 25 w Rio Rancho, Jan Błachowicz spotkał się z mediami, opowiadając o walce i swoich dalszych planach.

Cieszynianin stwierdził, że nokaut go nie zdziwił, choć spodziewał się, że skończy Amerykanina w drugiej rundzie.

Podziękował swojemu sztabowi trenerskiemu z Berkutu WCA Fight Team, podkreślając, że to oni analizują rywali, nakreślają taktykę jego sparingpartnerom oraz ustalają plan na walkę, podpowiadając też z narożnika.

Błachowicz wiedział, że pojedynek będzie zupełnie inny niż ten przed pięcioma laty, gdy Anderson zdominował go zapaśniczo. Zaznaczył, że jest obecnie zupełnie innym zawodnikiem. Był też w pełni przygotowany na zapaśnicze próby Amerykanina oraz na 25 minut walki, gdyby tyle było trzeba.

Co zaś tyczy się dalszych planów sportowych polskiego zawodnika, sytuacja jest jasna – interesuje go wyłącznie mistrzowska konfrontacja z Jonem Jonesem.

– Wierzę, że jestem kolejnym pretendentem do tytułu – powiedział Polak. – I nie chcę żadnej innej walki. Tylko titleshot.

Cieszyński Książę nie ma wątpliwości, że Bones przestał się rozwijać – dlatego ostatnimi czasy nie jest w stanie rozstrzygać walk przed czasem. To jednak nie wszystko, bo Polak przekonuje, że zna luki w oktagonowej grze mistrza.

– Mamy już coś przygotowanego na Jona Jonesa, ale to jest sekret – powiedział. – Pokażemy to w walce.

Dla 37-letniego cieszynianina sobotni pojedynek był już czternastym pod sztandarem amerykańskiego giganta. Łącznie w prowadzonej od 2007 roku karierze stoczył 34 walki.

– Całe życie to robię – powiedział. – Czekałem bardzo długo. Teraz jestem gotowy. Udowodniłem, że zasługuję na walkę o pas i zrobię to. Zabiorę pas do Polski.

Polski półciężki zapowiedział stanowczo, że nie zamierza brać żadnego innego pojedynku – poza mistrzowskim. Jeśli z jakiegokolwiek powodu nie otrzyma teraz titleshota, poczeka. Nigdzie mu się nie spieszy.

Wydaje się, że najgroźniejszym rywalem dla Jana Błachowicza w wyścigu po walkę o pas może być Dominick Reyes, który podczas gali UFC 247 dał piekielnie wyrównaną walkę z Jonem Jonesem. Zapytany, czy Dewastator zasłużył na drugą potyczkę, Polak nie zawahał się ani chwili.

– Nie – powiedział. – Reyes powinien trochę odpocząć. Ja jestem następny. Z całym dla niego szacunkiem.

Także przy pytaniu o to, czy znokautuje Jonesa, jeśli dojdzie do walki, Błachowicz postawił sprawę jasno.

– Tak. Obiecuję.

Cały wywiad poniżej:

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz darmowy zakład 50 PLN

*****

Błachowicz czy Reyes? „Nie wiem, jak można gościowi odmówić” – Jones zabiera głos!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button