UFC

„Nie wyglądał dobrze” – Chris Weidman o przegranym debiucie Luke’a Rockholda w 205 funtach i walce z Dominickiem Reyesem

Chris Weidman opowiedział o październikowej konfrontacji z Dominickiem Reyesem, potencjalnym starciu z Jonem Jonesem i nieudanym debiucie w wadze półciężkiej Luke’a Rockholda.

Przegrawszy cztery z ostatnich pięciu walk w kategorii średniej, były mistrz Chris Weidman zdecydował się na migrację do 205 funtów. W nowej dywizji przywita go Dominick Reyes, a ich pojedynek uświetni zaplanowaną na 18 października w Bostonie galę UFC on ESPN 6.

Zobacz także: Daniel Cormier wskazuje zapaśnika, który pomiata na sparingach Khabibem Nurmagomedovem

Nie miałem na oku żadnego rywala w 205 funtach.

– powiedział Weidman o zestawieniu z Reyesem w Ariel Helwani’s MMA Show.

Po prostu chcę walczyć i zapracować na swoje. Domnick Reyes to na pewno nie jest łatwa walka. Twardy koleś, sklasyfikowany na 4. miejscu w dywizji. To dla mnie dobra walka na początek w 205 funtach. Jestem podekscytowany.

Dewastator ma na koncie pięć zwycięstw pod sztandarem UFC, uchodząc za jednego z najbardziej obiecujących zawodników w wadze półciężkiej. Wielu już teraz prognozowało mu pojedynek o złoto z Jonem Jonesem.

Na pewno imponujący jest jego bilans 11-0.

– powiedział Weidman.

Zrobił świetne rzeczy w wielu walkach. Ma na pewno luki, ale miał też kilka lekcji, z których wyciąga wnioski. Duży, silny, atletyczny dzieciak. Mańkut. Mocna lewa ręka i lewa noga. Był już wcześniej obalany, na przykład w walce z Oezdemirem. Został kilka razy obalony, ale wykonał dobrą robotę, wracając na nogi. Trochę oddaje plecy i wraca na nogi. Nigdy wcześniej nie walczył jednak z gościem z takimi zapasami i presją, jakie mam ja. Jestem więc podekscytowany tym wyzwaniem. Nigdy w karierze nie miałem łatwej walki. Uwielbiam wyzwania. Na pewno jest to interesującą łamigłówką do rozwiązania.

Nie brakuje fanów oraz ekspertów większych i mniejszych, którzy postrzegają starcie Weidmana z Reyesem w charakterze eliminatora do walki o pas mistrzowski z Bonesem. Takiego scenariusza nie wyklucza też Chris.

Może tak być.

– powiedział, zapytany, czy jedno zwycięstwo wystarczy do titleshota.

Oczywiście mam teraz inne cele w 205 funtach. Walka z Jonem Jonesem i zdobycie pasa są jednymi z nich, ale mam przed sobą Dominicka Reyesa, na którym muszę się skupić. Reszta się ułoży. Nie spieszy mi się. Jestem zdrowy, jestem silny, mam przed sobą mocnego rywala. Jeśli wyjdę tam i zrobię to, co jestem w stanie zrobić, będzie to wystarczająco wymowne. Jeśli będę wcześniej musiał stoczyć jeszcze jakieś walki, też w porządku. Zobaczymy, co się wydarzy. Jestem gotowy na każdego rywala.

Przed kilkoma tygodniami podobnej próby podjął się inny były mistrz wagi średniej i pierwszy w karierze pogromca Chrisa Weidmana, Luke Rockhold. Namaszczony medialnie na kolejnego rywala dla Bonesa, został jednak brutalnie znokautowany przez Jana Błachowicza, kończąc z połamaną szczęką. Po wszystkim głównodowodzący UFC Dana White wysłał go natomiast na emeryturę.

Szczerze mówiąc, to było słodko-gorzkie.

– powiedział o debiucie Rockholda w wadze półciężkiej Weidman.

Nie życzę nigdy nikomu, żeby został ranny – nawet pomimo tego, żerazem z Luke’iem mieliśmy od dawna swoje spory. To gość, z którym naprawdę chcę zmierzyć się jeszcze raz i odzyskać to. Pierwsza porażka zawsze boli najbardziej. Dlatego chciałem ją odzyskać.

Było więc słodko-gorzko. Wyszedł tam i nie wyglądał dobrze. Wydawał się wolny, zmęczony, dostał znowu mocny nokaut. Nie było go od dawna. Mieliśmy walczyć w listopadzie, ale się wycofał i powrócił dopiero teraz.

Nie wiem, co dalej z nim będzie. Z jednej strony, chcę znów z nim walczyć, ale z drugiej nie wiem, jak długo zostanie jeszcze w sporcie, czy przejdzie na emeryturę czy nie.

*****

Lowking.pl trafia na Patronite.pl – oto dlaczego

Powiązane artykuły

Komentarze: 2

Dodaj komentarz

Back to top button