UFC

„Byłbym zaszczycony, ale…” – Donald Cerrone reakcji Conora McGregora na swoje zwycięstwo

Donald Cerrone zabrał głos na temat słów Conora McGregora, który po jego zwycięstwie z Alexandrem Hernandezem wyraził gotowość do walki z Kowbojem.

Pokonawszy w listopadzie ubiegłego roku Mike’a Perry’ego i zapowiedziawszy powrót do kategorii lekkiej, Donald Cerrone nie ukrywał, że ze wszech miar interesuje go konfrontacja z Conorem McGregorem.

Ba, spróbował nawet podkręcić atmosferę w mediach społecznościowych, aby doprowadzić do walki, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło – i na okoliczność powrotu do wagi lekkiej zestawiono go podczas gali UFC on ESPN+ 1 z mało jeszcze znanym Alexandrem Hernandezem.

W Brooklynie Kowboj i wyszczekany młodzian dali mocne, emocjonujące, krwawe widowisko – i to zaprawiony w bojach weteran, rozkręcając się z minuty na minutę, ubił rywala w drugiej rundzie. Po wszystkim ponownie zaprosił w oktagonowe tany Conora McGregora.

Irlandczyk długo z odpowiedzią nie zwlekał, publikując wpis, w którym stwierdził, że da walkę Amerykaninowi.

Widziałem. Moja ekipa mi to pokazała.

– powiedział o wpisie McGregora Cerrone w rozmowie z dziennikarzami po gali.

Byłoby fajnie. Mam nadzieję, że dojdzie do tej walki. Nic tu jednak nie mogę zrobić, bo on o wszystkim decyduje. Mogę powiedzieć tylko „tak”.

Mogę wyjść do każdego… Chociaż w sumie nie mogę więcej mówić, że wyjdę do każdego, bo zapewniłem swoich ludzi, że teraz podejdę do tego na spokojnie. Chcę więc gościa z Top 5, a Conor jest drugi, więc spełnia ten warunek. Byłoby ciekawie. To kawał eksperta od pieprzenia głupot, więc na pewno spróbuje zajść mi za skórę. Będzie wesoło.

O potencjalne starcie z Notoriousem zapytano też Kowboja w rozmowie z ESPN.com.

Wydaje mi się, że Conor się zgodził, więc może to będzie następna walka. Zróbmy to.

– powiedział.

Jak na gościa w jego położeniu… Bo może wybierać, kogo chce i robić, co chce. Ja jestem tylko pionkiem w tym przedstawieniu, więc jeśli chcesz to zrobić… Jestem zaszczycony.

Na uwagę, że chyba jednak pionkiem w tej grze jednak nie jest – wszak nikt w historii UFC nie może pochwalić się większą liczbą zwycięstw i bonusów – Cerrone doprecyzował.

Pionkiem w jego przedstawieniu.

Byłoby fajnie. Jestem pewien, że spróbuje też zajść mi za skórę. To swego rodzaju król pieprzenia bzdur, więc byłoby wesoło.

O powrocie widzianego ostatnio w akcji w październiku zeszłego roku – przegrał przez poddanie z Khabibem Nurmagomedovem – Conora McGregora póki co niewiele wiadomo. Jeśli jednak wierzyć przekazowi z jego mediów społecznościowych, garnie się do walki. O wszystkim zadecyduje jednak Stanowa Komisja Sportowa w Nevadzie, która 29 stycznia podejmie decyzję w sprawie kary – w tym zawieszenia – dla Irlandczyka za awantury po walce z Dagestańskim Orłem.

Zapytany, czy w głębi serca wierzy w to, że w swojej najbliższej walce rzeczywiście stanie naprzeciwko gwiazdora z Irlandii, Kowboj zastanowił się dłuższą chwilę.

Nie. Nie wierzę.

– odparł.

Chciałbym powiedzieć „tak”. Mam nadzieję, że to podpisze, ale musiałoby się złożyć na to wiele rzeczy. Trzeba znaleźć datę… Wiele się dzieje. A ja chcę szybko powrócić do akcji, więc… Mam nadzieję, że powie „me too” i zrobimy to w marcu lub kwietniu w Las Vegas w T-Mobile i sprzedamy to w cholerę, ale… 90% mojego serca mówi, „jasne”, ale w głębi duszy… Prawdopodobnie nie.

*****

Wyniki UFC on ESPN+ 1: Donald Cerrone po wojnie ubija Alexa Hernandeza – VIDEO

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button