Weili Zhang vs. Joanna Jędrzejczyk – analiza bukmacherska PZBUK przed UFC 248

Techniczna analiza i typowanie pojedynku o mistrzostwo 115 funtów pomiędzy Weili Zhang i Joanną Jędrzejczyk, który odbędzie się podczas gali UFC 248.

W co-main evencie gali UFC 248 w Las Vegas Joanna Jędrzejczyk stanie przed szansą na odzyskanie utraconego w 2017 roku tytułu mistrzowskiego kategorii słomkowej. Nie będzie jednak o to łatwo, bo naprzeciwko polskiej zawodniczki stanie doskonale prezentująca się i niepokonana od siedmiu lat – przegrała tylko w zawodowym debiucie – Weili Zhang.

Polka nie jest faworytką tego pojedynku. Czy słusznie jest nią Chinka?

115 lbs: Weili Zhang (20-1) vs. Joanna Jędrzejczyk (16-3)

Olsztynianka wielokrotnie w różnych wywiadach w drodze do gali porównywała Weili Zhang do Jessiki Andrade, którą kilka lat temu koncertowo rozstrzelała w obronie tytułu, po dziś dzień uważając tamten pojedynek za najlepszy w swojej karierze.

I rzeczywiście – Polka spisała się wówczas wybornie. Przebogatym arsenałem ciosów i szczególnie kopnięć niemiłosiernie terroryzowała Brazylijkę, utrzymując ją na dystans. Doskonale hasała do boków, unikając niebezpiecznego półdystansu. Gdy trzeba, dystansowała wyprostowaną ręką.

Powyżej widać, jak Andrade metodycznie naciera, niczym zombie, nieszczególnie przejmując się nadlatującymi uderzeniami. Widzimy też, że nie ma kompletnie nic do zaoferowania w dystansie kickbokserskim, a jej presja polega na ganianiu Jędrzejczyk – nie na kastrowaniu jej z miejsca do ucieczki. Innymi słowy, odrobinę oczywiście koloryzując, stanowi worek do obijania.

Zhang – bliżej Namajunas niż Andrade

Chinka jest zupełnie inną zawodniczką. Nieporównywalną do Jessiki Andrade – która zresztą jest na swój sposób unikalna.

W porównaniu z Brazylijką Zhang znacznie częściej korzysta z ciosów prostych. Posiada bogaty arsenał kopnięć, a więc także w długim dystansie ma coś do zaoferowania. Nie jest tak agresywna. Nie gania przeciwniczek, zamiast tego starając się zamykać im drogę odejścia. Wreszcie posiada lepszy zasięg i znacznie lepszą defensywę.

Najważniejszą jednak różnicą pomiędzy obiema zawodniczkami, która zresztą przywodzi na myśl… Rose Namajunas – co oczywiście nie wróży niczego dobrego polskiej zawodniczce – jest sposób poruszania się chińskiej mistrzyni. Otóż, mająca za sobą treningi Sandy Zhang porusza się lekko na nogach – a co za tym idzie, potrafi niezwykle szybko skracać duży dystans. Będzie co prawda ustępować Jędrzejczyk w aspektach zasięgu, a i jej ciosy proste wcale nie są szczególnie długie, ale szybkość, z jaką przedziera się w zasięg, musi budzić niepokój u nadwiślańskich fanów.

Nie muszę przypominać, że właśnie niebywała lotność na nogach Namajunas stanowiła największy problem dla Jędrzejczyk. Amerykanka potrafiła w okamgnieniu wejść w zasięg, smagając Polkę ciosami. Chinka nie jest w tym obszarze aż tak sprawna – bo pomimo iż rzekłbym, że równie szybko skraca dystans, to jednak nie wykorzystuje tak dobrze zasięgu jak Rose – ale może sprawić Joannie masę problemów, szczególnie że jej ciosy ważą sporo.

Walcząca z klasycznego ustawienia mistrzyni posiada też bardzo aktywną wykroczną nogę, którą wykorzystuje na wiele sposobów. Uwielbia wyprowadzać nią lowkingi, następnie natychmiast ponawiając lewym sierpem. Czasami czyni to w odwrotnej kolejności. Posiada najlepsze – i najszybsze – w dywizji obrotówki na korpus, choć… Trzeba przyznać, że czasami jest w nich przewidywalna, a po przestrzeleniu znajduje się w niekorzystnej pozycji – bokiem czy nawet tyłem do rywalki.

Lewą nogę wykorzystuje też do mieszania niskich kopnięć z tymi na korpus i głowę, co czyni ją trudną do rozczytania. Bardzo chętnie smaga też oponentki kopnięciami bocznymi, stopując w ten sposób ich zapędy ofensywne – te właśnie kopnięcia mogą stanowić spory problem dla Jędrzejczyk. Kopiąc w ten sposób, Zhang jest bowiem poza zasięgiem rażenia.

Wracając do tematu…

Lewa noga Weili stanowi fundament jej oktagonowej gry. Jest zaangażowana w większość akcji, czasami pełniąc rolę uderzenia ustawiającego oponentki pod inne, a czasami kończącego akcję.

Nie znaczy to absolutnie, że prawa noga służy Chince jedynie do podpierania. Nic z tych rzeczy. Kopie nią na wszystkich wysokościach, także frontalnie. Lubi też kończyć kombinacje bokserskie okrężnym kopnięciem na korpus czy głowę.




Także od strony bokserskiej Chinka prezentuje się co najmniej przyzwoicie, a mając na uwadze jej tarczowanie podczas otwartego treningu przed galą – być może teraz już znacznie lepiej. Najchętniej – wbrew obiegowej opinii – odpala ciosy proste. Lubi krótkie kombinacje. 1-2 czy 3-2. W obszarze kontruderzeń szczególnie uważać trzeba na jej lewego sierpowego. Okrutnie zdzieliła nim między innymi Tecię Torres – i to chwilę po tym, gdy sama zainkasowała mocny cios.

Konfrontacja

Nie ulega wątpliwości, jak obie zawodniczki będą próbowały rozstrzygnąć oktagonowy konflikt. Polka postara się wykorzystać przewagę zasięgu i mobilność, trzymając Chinkę na końcach swoich pięści i kopnięć.

W potyczce z Michelle Waterson olsztynianka odwoływała się do podstaw, nie kombinując ponad miarę. Masą lowkingów z obu nóg przygotowywała sobie inne akcje. Lewy prosty, kombinacja 1-2, krótkie combosy, często kończone lowkingami. Wszystko uzupełnione o srogie frontale i polowanie na okrężne kopnięcia na głowę z obu nóg. Bogactwo arsenału nożnego i umiejętne przeplatanie różnych technik przez Jędrzejczyk powodowało, że Waterson – malutka i niemogąca pochwalić się dobrym zasięgiem – kompletnie nie wiedziała, czego się spodziewać.

Przyznam jednak szczerze, iż nie wyciągałbym głębszych wniosków z walki Jędrzejczyk z Waterson. Amerykanka nigdy nie należała do elity kategorii słomkowej i nawet na papierze przed walką wszystko przemawiało na korzyść Polki. Gabaryty, kondycja, kickboxing, siła, defensywa zapaśnicza. Miał być mecz do jednej bramki i był mecz do jednej bramki.

Zresztą, Joanna podeszła do Michelle bez większego respektu – i słusznie. Z rzadka oddawała pole, poszukując kontr, nie stroniąc od wymian w półdystansie. Terroryzowała mniejszą rywalkę srogimi łokciami w klinczu, tu i ówdzie dokładając kolana. Mam poważne wątpliwości, czy podobnie podejdzie do Zhang – pójście na wymiany z Chinką to bowiem ogromne ryzyko z uwagi na jej ciężkie i szybkie ręce.

A klincz? Nie twierdzę, że Jędrzejczyk nie będzie miała nic do powiedzenia w klinczu, bo Polka to naprawdę sprawna klinczerka, ale… Mając na uwadze, że Polka lękała się walki w klinczu z Namajunas – prawdopodobnie z uwagi na możliwe obalenia i zdolność Amerykanki do zachodzenia za plecy przy siatce – nie jestem pewien, czy będzie garnęła się do zwarcia z Chinką.

Mistrzyni jest bowiem piekielnie niebezpieczna w klinczu. Nie chodzi nawet tylko o łokcie czy kolana, które tam rozpuszcza. Rzecz bowiem w tym, że będzie prawdopodobnie silniejsza fizycznie od Jędrzejczyk, a co najważniejsze – nie obala zapaśniczo! Chinka nie schodzi do obu nóg czy do jednej nogi, szukając obaleń. Nie! Najchętniej obala… rzutami oraz z klamry! A pamiętacie chyba dobrze, kto i w jaki sposób zanotował najwięcej sukcesów w aspekcie obaleń w starciu z olsztynianką? Tak, podobnie obalająca Valentina Shevchenko! I właśnie dlatego – tj. z uwagi na tężyznę fizyczną i obalanie rzutami oraz z klamry – Zhang będzie niezwykle groźna w zwarciu.

Czy natomiast mistrzyni będzie w stanie utrzymać Jędrzejczyk na dole? O to będzie bardzo ciężko, bo Polka jest niezwykle trudna do ustabilizowania. Jednak kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt sekund spędzonych na dole przez pretendentkę może mieć znaczenie dla punktacji rund.

Nie wolno oczywiście lekceważyć poddań Zhang. Udowodniła już nie raz, nie dwa, że potrafi pracować zarówno z góry, jak i z dołu. Jędrzejczyk próbowała w ostatniej walce wpleść nieco parteru do swojej gry, ale… Nie sądzę, aby była zainteresowana walką na chwyty z Weili.

Wracając do stójki… Nie ulega wątpliwości, że to polska zawodnicza będzie aktywniejsza – tj. będzie wyprowadzać więcej uderzeń. Jednak z uwagi na niezwykle lotne nogi Chinki będzie musiała mieć się na baczności przy każdym niemal uderzeniu. Najmniejszy błąd – sygnalizowane kopnięcie, opuszczona ręka, zbyt długa kombinacja – mogą skończyć się dla niej zainkasowaniem potężnego uderzenia na szczękę.

Problemem dla pretendentki mogą okazać się też kopnięcia na kolano, którymi Zhang lubi gnębić wykroczną nogę swoich rywalek. To bardzo dobra, zniechęcająca atakowanego do osadzania ciężaru na przedniej nodze – co jest niezbędne do wyprowadzenia uderzeń – technika. Jędrzejczyk nie lubiła tego rodzaju kopnięć w walce z Waterson…

O ile nie spodziewam się, że Chinka będzie tak agresywna jak Brazylijka – to nie ten typ zawodniczki – to nie mam wątpliwości, że presja z jej strony będzie znacznie inteligentniejsza. Nie chodzi tylko o to, że będzie starała się zamykać Polkę na siatce. Chodzi przede wszystkim o to, że nie pozwoli Jędrzejczyk na tak wiele wolnych uderzeń. Andrade przyjmowała masę ciosów i kopnięć, nie próbując ani ich skontrować, ani uniknąć. Zhang będzie przy każdej niemal akcji Jędrzejczyk szukała jednego lub drugiego.

Typowanie

Z powodu koronawirusa Chinka przybyła do Stanów Zjednoczonych wcześniej, niż planowała. Nie sądzę jednak, aby odbiło się to na niej negatywnie. Pomóc mogły na pewno treningi z Saenchaiem – legendą Muay Thai.

Nie ukrywam, że uważam Zhang za zawodniczkę, która cały czas się rozwija. Od strony bokserskiej – przynajmniej na tarczach – zanotowała gigantyczny progres. Jej praca na nogach w starciu z Torres wyglądała też o niebo lepiej niż w poprzednich potyczkach. Chinka ma też charakter – zainkasowawszy mocne uderzenie, nie łamie się pod presją – raczej szuka odpowiedzi własnymi akcjami.



Absolutnie jednak nie znaczy to, że skreślam Joannę Jędrzejczyk – nic z tych rzeczy! Polka jest znacznie bardziej doświadczona, ma po swojej stronie gabaryty, a i od strony kondycyjnej będzie prawdopodobnie przeważać. Scenariusz, w którym utrzymuje Chinkę na dystans, będąc skuteczniejszą przez co najmniej trzy rundy – prawdopodobnie trzy ostatnie – jest ze wszech miar realny. Jeśli Polka ma to wygrać, to najprawdopodobniej właśnie decyzją – wszak przed czasem nie wygrała od prawie pięciu lat, a ostatnio nie była w stanie skończyć okrutnie już wymęczonej i porozbijanej po dwóch rundach Waterson – nawet pomimo tego, iż mogła sobie pozwolić w tym starciu na uderzanie z większą mocą.

Mam jednak poważne wątpliwości, czy Joanna będzie notowała tak duże sukcesy w dystansie z Zhang, jak miało to miejsce z malutką Waterson czy niekorzystającą z defensywy Andrade – tutaj nie będzie wolnych przebiegów. Uderzenia Zhang będą ważyć więcej. Na obraz walki wpłynie też jej presja i agresja – Jędrzejczyk będzie musiała włożyć więcej sił w pracę ze wstecznego niż w konfrontacji z Andrade, która – przypominam – po prostu ją ganiała. Tutaj trzeba będzie z pełną mocą odchodzić do boku, uważając jeszcze na kontry i ciężkie pięści.




Także w klinczu to Zhang – głównie z uwagi na siłę i ryzyko obaleń, jakie wnosi – będzie przeważała. A przynajmniej – częściej trzymała Jędrzejczyk plecami na siatce niż Polka ją.

Mistrzyni nie posiada może tak zasobnego baku z paliwem jak pretendentka, ale w trzecich rundach swoich dwóch walk w UFC wyglądała solidnie. Nie spodziewam się zatem, aby Jędrzejczyk kompletnie przejęła stery walki od trzeciej rundy – pomimo iż tych mistrzowskich Zhang nie widziała nigdy w karierze.

Chinka pozostanie na tronie. Z uwagi na jej ciężkie pięści oraz statystyki – 17 skończeń w 20 zwycięstwach! – nie wykluczam nokautu (kontrujący lewy sierp?), ale za bardziej prawdopodobny scenariusz uważam ten, w którym Zhang wygrywa co najmniej trzy rundy – najpewniej trzy pierwsze.

Pojedynek obstawić można u naszego partnera PZBUK.pl w linku poniżej:

Zwycięzca: Weili Zhang przez decyzję

[yop_poll id=66]

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz darmowy zakład 50 PLN

*****

Błachowicz czy Reyes? „Nie wiem, jak można gościowi odmówić” – Jones zabiera głos!

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

2 Comments

  1. miedziak

    6 marca 2020 at 21:41

    Akurat wcześniejsze przybycie do USA może mieć bardzo duże znaczenie w tej walce. Wątpię by USADA miała taką możliwość kontrolowania zawodniczki w Chinach jak w USA.

    W dotychczasowych 4 występach w UFC Chinka 2 razy pokonywała rywalki decyzją walcząc w UFC i dwa razy szybko wygrywała w pierwszej rundzie walcząc w swojej ojczyźnie. W najbliższych walkach dostaniemy więcej danych pozwalających odsiewać przypadek od reguły.

    I nawiązując do zakończenia – na 3 decyzje w 20 zwycięstwach dwie miały miejsce w 2 jedynych walkach poza Azją.

    • Bartłomiej Stachura

      6 marca 2020 at 23:01

      Tak, ale to można łatwo skontrować. Pierwsza decyzja w UFC – debiut, stres, motyle w brzuchu, nowe światła, nowe otoczenie.

      Druga decyzja – Tecia Torres. Jej nie kończy nikt. 0 przegranych przed czasem. Bardzo twarda.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply