Typowanie UFC FN: Moraes vs. Sandhagen

Analizy i typowanie najciekawszych walk gali UFC FN: Moraes vs. Sandhagen, która odbędzie się dzisiaj w Abu Zabi.

Gala rozpocznie się dziś o godzinie 23:00 czasu polskiego w aplikacji UFC Fight Pass. Transmisja z karty głównej od 2:00 na Polsat Sport.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

145 lbs: Youseff Zalal (10-2) vs. Ilia Topuria (8-0)

Bartłomiej Stachura: Jestem bardzo daleki od skreślania Ilii Topurii, bo to agresywnie usposobiony grappler, który mocno poprawił w ostatnich latach swoją stójkową grę, szczególnie w obszarze pięściarskim, ale… Youseff Zalal powinien rozdawać karty w szermierce na pięści i kopnięcia – jest szybszy, dysponuje znacznie bogatszym arsenałem uderzeń i przede wszystkim świetnie kontroluje dystans. Ma też za sobą spore już doświadczenie w UFC, podczas gdy dla Gruzina nie dość, że będzie to debiut, to jeszcze wzięty nieco ponad tydzień temu w zastępstwie.

Innymi słowy, Topuria może zaskoczyć, bo jeśli przewróci Marokańczyka, to jak najbardziej może go poskręcać, ale jeśli nie uczyni tego w pierwszej rundzie, pojawią się problemy.

Youseff Zalal wygra jednogłośną decyzją, utrzymując walkę na nogach wystarczająco długo, aby przekonać do siebie sędziów punktowych.

Zwycięzca: Yuseff Zalal przez decyzję

265 lbs: Tom Aspinall (8-2) vs. Alan Baudot (8-1)

Bartłomiej Stachura: Sytuacja nie jest tutaj szczególnie skomplikowana. Tom Aspinall miał pierwotnie zmierzyć się z Sergeyem Spivakiem, który wypadł jednak z walki – na jego miejsce wszedł debiutant Alan Baudot, który przez większość kariery wojował w kategorii półciężkiej, spokojnie mieszcząc się w jej limicie.

Brytyjczyk to znacznie lepszy uderzacz i znacznie lepszy parterowiec. Jeśli z jakiegokolwiek powodu będzie miał problemy w stójce – w co szczerze wątpię, bo jest lepszy technicznie, szybszy, uderza znacznie mocniej – wówczas może poszukać sprowadzenia. Z góry bowiem jego przewaga nie powinna podlegać żadnej dyskusji.

Zwycięzca: Tom Aspinall przez (T)KO

185 lbs: Dricus Du Plessis (14-2) vs. Markus Perez (12-3)

Bartłomiej Stachura: Piekielnie trudny pojedynek do wytypowania – przede wszystkim z powodu stylu walki Markusa Pereza. Brazylijczyk to bowiem zawodnik walczący niebywale chaotycznie – ma w głębokim poważaniu jakiekolwiek ryzyko, raz po raz próbując efektownych, choć rzadko efektywnych technik. Notorycznie daje się zamykać na siatce, choć… Gdy akurat na chwilę włączy mu się tryb agresora, nie tylko przejmuje środek oktagonu, ale sam inicjuje ostre ataki, łącząc ciosy z kopnięciami.

Oddać mu też trzeba, że jest przyzwoitym grapplerem, choć także i do walki na chwyty podchodzi z absurdalną chwilami nonszalancją, co przypłaca czasami trafianiem do niedogodnych pozycji.




Dricusa Du Plessisa dobrze znamy z występów pod sztandarem KSW. W stójce nieco mechaniczny w swoich poczynaniach, ale posiada dobre warunki fizyczne, korzysta z ciosów prostych, różnorodnych kopnięć, także tych srogich na łydkę. Lubi parter, gdzie jest bardzo agresywny. Posiada niebezpieczną gilotynę, potrafi dobrze zachodzić rywalom za plecy, jego kontrola z góry jest solidna.

Dla Afrykanera będzie to debiut pod sztandarem UFC. Nie ma też za sobą pełnego obozu przygotowawczego pod walkę, bo wszedł na zastępstwo za Rodolfo Vieirę. Przygotowania pod tego ostatniego – wirtuoza BJJ – mogą zresztą bardzo przydać się Markusowi Perezowi, bo nie zdziwię się, jeśli były mistrz KSW poszuka tutaj parteru.

Jak może natomiast wyglądać walka w stójce? Otóż, Perez powinien przeważać szybkościowo. Jest zwinniejszy, bardziej nieprzewidywalny, potrafi skontrować. Jednocześnie jednak, jak wspomniałem, stawia na efektowność, często kastrując w ten sposób ze swojej gry efektywność. Du Plessis może nie jest w swoich działaniach tak płynny, nie uderza z luzu, ale trzyma się fundamentów.

Z uwagi na wspomnianą frywolność, która cechuje jego oktagonową grę, Brazylijczyk jest z jednej strony bardzo groźny w każdej płaszczyźnie, ale i w każdej mocno się naraża. Oddać mu jednak trzeba, że nikt jeszcze nie był w stanie go skończyć.

Jestem bardzo daleki od skreślania Afrykanera, bo scenariusz, w którym długimi fragmentami jest aktywniejszy, kontrolując chętnie oddającego pole Pereza w klinczu, może okolicznościowo przenosząc walkę do parteru, jest bardzo realny. Za najbardziej prawdopodobny uważam jednak ten, w którym przebłyski szaleństwa Brazylijczyka – zarówno w stójce, gdzie trafi mocniejszymi uderzeniami, jak i w parterze, gdzie będzie bardzo niebezpieczny – zaprowadzą go do zwycięstwa na kartach sędziowskich.

Zwycięzca: Markus Perez przez decyzję

265 lbs: Marcin Tybura (19-6) vs. Ben Rothwell (38-12)

Bartłomiej Stachura: Nie jest to łatwe zestawienie dla Marcina Tybury, ale Polak ma też kilka argumentów, aby wyciągnąć tutaj zwycięstwo.

Zacznijmy jednak od złych wiadomości. Otóż, Ben Rothwell to nadal agresywny, wywierający presję zawodnik, który uderza bardzo mocno i potrafi dużo przyjąć. Jest niezły kondycyjnie – jak na swoje gabaryty – niezwykle silny i piekielnie trudny do wywrócenia. Nie brakuje mu też serca do walki i charakteru – nawet jeśli przegrywa, do końca stara się odwrócić losy walki.

Mając na uwadze, że szczęka Marcina Tybury z tytanu nie jest, a nasz zawodnik gubi się czasami po przyjęciu uderzeń, cofając się też tu i ówdzie prosto na siatkę, to szermierka na pięści i kopnięcia z Amerykaninem będzie bardzo ryzykowna. Rothwell uderza mocniej i potrafi więcej przyjąć.

Jakie atuty będzie natomiast miał po swojej stronie uniejowianin? Przede wszystkim nasz zawodnik powinien zdecydowanie górować nad Amerykaninem pod względem szybkości – zarówno pod kątem pracy na nogach, jak i szybkości uderzeń. Rothwell jest już na mocno schyłkowym etapie swojej kariery, a po powrocie z 2-letniego zawieszenie wygląda znacznie słabiej niż wcześniej – głównie pod kątem szybkościowym i kondycyjnym. Lata temu potrafił wściekle nacierać przez pełne trzy rundy, a teraz solidna zadyszk łapie go już czasami w drugiej odsłonie.

Ponadto defensywa Big Bena woła o pomstę do nieba. Przyjmuje niemal każdy cios, podczas gdy Marcin naprawdę nieźle kopie. Nie będzie oczywiście łatwo o ścięcie Rothwella, ale jego nisko opuszczone ręce i ślamazarność w poczynaniach aż proszą się o próbę okolicznościowego kopnięcia na głowę, choć oczywiście o kopanie ze wstecznego – spodziewam się presji ze strony Amerykanina – łatwo nie będzie.

Zapasy? Nie jestem pewien… Rothwell jest silny jak tur i nawet nowe zapaśnicze myki, jakich być może Marcin nauczył się w poznańskim Ankosie MMA, mogą nie wystarczyć.

Podsumowując, uważam, że uniejowianin musi tutaj być niezwykle lotnym na nogach, utrzymując Rothwella na końcach swoich pięści i od czasu do czasu kopnięć – tych niskich Rothwell w zasadzie nie broni – a także okolicznościowo poszukać obalenia lub klinczu. Musi być matadorem.

Pytanie jednak, czy uniejowianin będzie w stanie hasać na nogach przez piętnaście minut, unikając kowadeł – wolnych, ale jednak kowadeł – metodycznie nacierającego Bena Rothwella? Otóż, nie będzie o to łatwo… O ile szczególnie w pierwszych minutach spodziewam się, że Tybur może notować sukcesy, wyraźnie przeważając szybkościowo, to pochłaniająca sporo energii walka ze wstecznego z czasem zacznie utrudniać naszemu zawodnikowi zadanie…

Zwycięzca: Ben Rothwell przez (T)KO

145 lbs: Edson Barboza (20-9) vs. Makwan Amirkhani (16-4)

Bartłomiej Stachura: Walka ta nie jest szczeólnie trudna do rozczytania. Makwan Amirkhani poprawił ostatnimi czasy mocno swoje umiejętności pięściarskie, także w kontrze, a w tej walce do zwycięstwa może wystarczyć mu jedno obalenie – w kotłowaninie parterowo-zapaśniczej może przechwycić głowę Edsona Barbozy, zmuszając go do klepania – ale… Trudno nie widzieć Brazylijczyka w roli faworyta.

Edson ma za sobą pełen obóz przygotowawczy, a w swoim debiutanckim boju w wadze piórkowej zaprezentował się naprawdę nieźle – także od strony kondycyjnej, która nie jest najmocniejszą Amirkhaniego. Kurd często oddaje też pole, co w starciu z Brazylijczykiem będzie stanowiło wyrok. O ile bowiem boksersko – także we wspomnianych kontrach – Mr. Finland wygląda nieźle, to wątpię, aby był w stanie uniknąć szybkich i ciężkich kopnięć Juniora.



Podsumowując, daję Amirkhaniemu 5 minut na wygranie tego pojedynku. Jeśli w tym czasie nie skończy – najpewniej: podda – Barbozy, ten przejmie stery walki w swoje ręce. Taki też scenariusz prognozuję.

Zwycięzca: Edson Barboza przez decyzję

135 lbs: Marlon Moraes (23-6-1) vs. Cory Sandhagen (12-2)

Bartłomiej Stachura: Cory Sandhagen ma po swojej stronie gabaryty, nieprawdopodobną mobilność, umiejętność walki z obu ustawie, aktywność oraz przebogaty arsenał ciosów i kopnięć. Marlon Moraes? Moc w uderzeniach, wyrachowanie, doświadczenie i parter.

Trudno wskazać tutaj faworyta. Pierwotnie minimalnie skłaniałem się w stronę Amerykanina, wierząc, że jeśli walka wyjdzie poza drugą rundę, wówczas przejmie stery walki w swoje ręce – a w dwóch pierwszych nie da sobie zrobić krzywdy, hasając żwawo do lewej i prawej.

Rzecz jednak w tym, że w trzecich rundach walk z Raphaelem Assuncao i Johnem Linekerem Amerykanin nie wyglądał dobrze! Mocno zwolnił, ograniczył aktywność. Konkluduję, że nie jest jednak tytanem kondycji. Marlon Moraes przestał oczywiście istnieć po drugiej rundzie walki z Henrym Cejudo – a już w drugiej bardzo mocno zwolnił! – ale gdzie Triple C, a gdzie Cory Sandhagen? Ten ostatni nie ma zapasów i uważam, że może to być klucz do wiktorii Brazylijczyka.




Spodziewam się też, że szczególnie w pierwszej rundzie przewaga szybkościowa należeć będzie do Moraesa – i będzie on piekielnie groźny. Kilka atomowych lowkingów ze strony Brazylijczyka może mocno spowolnić Amerykanina. Długi korpus wysokiego Sandhagena też będzie łakomym celem dla Moraesa. Wreszcie jeśli jednak Moraes będzie miał problemy w stójce, może poszukać obalenia – w parterze powinien rozdawać karty – tj. co najmniej skontrolować szalonego także w tym obszarze rywala.

Podsumowując, fundamenty, taktyka i doświadczenie Marlona Moraesa wespół z mocą w jego pięściach i lowkingach oraz wszechstronnością zaprowadzą go do wiktorii przed czasem.

Zwycięzca: Marlon Moraes przez (T)KO

PODSUMOWANIE

WalkaBartek S.
Moraes - Sandhagen
2.15 - 1.64

Moraes
Amirkhani - Barboza
3.15 - 1.32

Barboza
Tybura - Rothwell
2.25 - 1.60

Rothwell
Perez - Du Plessis
2.40 - 1.52

Perez
Baudot - Aspinall
5.45 - 1.12

Aspinall
Topuria - Zalal
2.05 - 1.68

Zalal
Bhullar - Breese
2.90 - 1.37

Breese
Nascimento - Daukaus
1.34 - 3.00

Nascimento
Buckley - Kasanganay
2.95 - 1.35

Kasanganay
AlQaisi - Kelley
2.75 - 1.40

Kelley
Chikadze - Morales
2.30 - 1.35

Morales
Egger - Cortez
2.45 - 1.50

Cortez
Ulenbekov - Silva
1.17 - 4.45

Ulenbekov
Ostatnia gala7-3
Łącznie1890-1053
Poprawne64,22 %

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

„Ma wielkie szczęście” – Cormier prowokuje Błachowicza, przekonany, że Polak nie chciałby z nim walczyć

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply