Typy UFCUFCZapowiedzi gal UFC

Typowanie UFC Austin: Dariush vs. Tsarukyan

Analizy najciekawszych walk i typowanie całej gali UFC Fight Night: Dariush vs. Tsarukyan, która odbędzie się w Austin.

Dla Czytelników Lowking.pl, którzy nie są jeszcze graczami FORTUNY, przygotowaliśmy 3X ZAKŁAD BEZ RYZYKA – DO 100, 200 i 300 ZŁ. Szczegóły – tutaj.




Gala UFC Austin: Dariush vs. Tsarukyan rozpocznie się o godzinie 22:00 czasu polskiego od karty wstępnej w aplikacji UFC Fight Pass oraz na eFortuna.pl. Transmisja z karty głównej od 1:00 na Polsat Sport, UFC Fight Pass oraz na eFortuna.pl

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

170 lb: Sean Brady (17-1) vs. Kelvin Gastelum (18-8)

Kursy bukmacherskie: Sean Brady vs. Kelvin Gastelum 1.86 – 1.86


Bartłomiej Stachura: pomimo iż obaj zawodnicy są wszechstronni – na tym poziomie muszą być – to starcie to zapowiada się jako klasyczna konfrontacja grapplera ze stójkowiczem. Sean Brady zrobi wszystko, aby przenieść walkę do parteru, a Kelvin Gastelum spróbuje za wszelką cenę utrzymać ją na nogach.

W szermierce na pięści i kopnięcia walczący z odwrotnego ustawienia Gastelum powinien zdecydowanie rozdawać karty. Dość powiedzieć, że zawodnicy pokroju Michaela Chiesy czy Belala Muhammada – a zatem niewyróżniający się pod kątem kickbokserskim – rozbijali Seana Brady’ego. Tym bardziej powinien zatem czynić to szybki i kowadłoręki Kelvin Gastelum.

Pytanie zatem brzmi – czy Kelvin będzie w stanie utrzymać walkę na nogach? Czy powstrzyma zapaśnicze zapędy Brady’ego? Jego walka z Robertem Whittakerem nie jest tutaj dobrym prognostykiem, bo Australijczyk aż cztery razy go przewracał. Z drugiej zaś strony, Kelvin Gastelum walczył już z odrobinę podobnymi do Seana Brady’ego rywalami – tj. Johnym Hendricksem, Timem Kennedym, Rickiem Storym czy Ronaldo Souzą – i prezentował się w tych walkach bardzo dobrze. Skuteczność jego defensywy przed obaleniami wynosi 62% – to wynik niezły, ale daleki od rewelacyjnego. Nie jest łatwo poddać Gasteluma, choć, owszem, ma on tendencje do oddawania pleców przy próbach powrotu na nogi, co Brady jak najbardziej może wykorzystać.




Wokół obu zawodników krąży tutaj sporo znaków zapytania. Dla Kelvina Gasteluma jest to bowiem powrót do wagi półśredniej po siedmiu aż latach wojaczki w 185 funtach. Z kolei Sean Brady nie walczył od czternastu aż miesięcy i wraca po pierwszej w karierze porażce i operacji uszkodzonego nosa. Jak faktory te odbiją się na występach obu zawodników?

Nie spadnie mi szczęka na podłogę, jeśli Brady zdoła zaprząc do działania zapasy na tyle skutecznie, by wygrać na punkty lub – co odrobinę mniej prawdopodobne – poddać Gasteluma. Uważam jednak, że szybkość i ciężkie pięści Kelvina będą stanowić dla niego piekielnie trudną przeprawę do sforsowania. Brady to nie Whittaker, który obalenia przygotowywał sobie groźną stójką. Gastelum – silny, zawsze solidny kondycyjnie – przetrwa zapaśniczo-parterową nawałnicę Brady’ego w rundzie pierwszej, a później przejmie stery walki w swoje ręce.

Zwycięzca: Kelvin Gastelum przez (T)KO

135 lb: Rob Font (20-7) vs. Deiveson Figueiredo (21-3-1)

Kursy bukmacherskie: Rob Font vs. Deiveson Figueiredo 1.72 – 2.02


Bartłomiej Stachura: Rob Font będzie miał po swojej stronie sporą przewagę warunków fizycznych – zarówno pod kątem wzrostu, jak i przede wszystkim zasięgu ramion. Amerykanin potrafi kapitalnie pracować lewym prostym, a ostatnio mocno podkręcił też swoją aktywność i agresję.

Z drugiej zaś strony, debiutujący w wadze koguciej Deiveson Figueiredo uderza piekielnie mocno – a tytanu w szczęce Rob Font nie posiada! – jest w obszarze stójkowym bardzo kreatywny i dynamiczny. Gdy trafia, uderzenia te się naprawdę liczą. Ponadto jeśli Font nie poprawił swojej defensywy zapaśniczej, to Brazylijczyk jak najbardziej może poszukać tutaj walki na chwyty. Jest w tym obszarze bardzo sprawny.

Obaj zawodnicy mają już swoje lata – Font 36, a Figueiredo prawie 36 – co oczywiście może zwiastować rychły regres, szczególnie w wadze koguciej, gdzie szybkość, dynamika mają spore znaczenie.

W ogólnym rozrachunku spodziewam się, że Amerykanin będzie trafiał częściej, ale uderzenia Brazylijczyka będą bardziej znaczące. Czy różnica w obrażeniach na korzyść Figueiredo będzie na tyle duża, by zneutralizować częstotliwość uderzeń Fonta? Mam wątpliwości. Amerykanin będzie długimi fragmentami utrzymywał walkę w dystansie, korzystając z ciosów prostych – tam wypracuje sobie przewagę, która zagwarantuje mu zwycięstwo.

Zwycięzca: Rob Font przez decyzję

155 lb: Bobby Green (31-14-1) vs. Jalin Turner (13-7)

Kursy bukmacherskie: Bobby Green vs. Jalin Turner 2.72 – 1.46


Bartłomiej Stachura: Jalin Turner będzie oczywiście miał po swojej stronie zdecydowaną przewagę warunków fizycznych – 13 centymetrów wzrostu i 12 centymetrów zasięgu ramion – ale Bobby Green ma za sobą pełen obóz przygotowawczy pod odrobinę podobnego rywala – tj. stójkowicza o kapitalnych gabarytach w osobie Dana Hookera, który zresztą przecież ostatnio pokonał Tarantulę.

Turner uderza bardzo mocno, dobrze korzysta z ciosów prostych, znacznie poprawił kontrolę dystansu, smaga rywali frontalami, czai się na kontrujące kolana, a w razie czego wykorzystuje długie kończyny do duszeń. Jak najbardziej może znokautować tutaj chętnie walczącego z opuszczonymi rękami i opierającego defensywę przede wszystkim na balansie Greena. To realne!



Ba! Pokusiłbym się o stwierdzenie, że w ostatnich walkach Króla – tj. tych z Jaredem Gordonem i Tonym Fergusonem – widzieliśmy pewne przesłanki wskazujące na schyłkowy powoli etap jego kariery – przede wszystkim pod kątem refleksu, szybkości. Nic zresztą dziwnego, bo Bobby ma już na karku 37 lat. I tak oddać mu trzeba, że jak na swój pesel to nadal jego styl działa wyśmienicie. Turner jest jednam młodszy o prawie dekadę, uderza, jak wspomniałem, bardzo mocno. Może znokautować, szczególnie w pierwszej rundzie.

W roli minimalnego faworyta widzę jednak Greena. Owszem, w pierwszej rundzie może mieć problemy z gabarytami Turnera, ale jeśli do rundy drugiej wyjdzie w stanie nadal nadającym się do bitewnego użytku, prawdopodobnie przejmie stery walki w swoje ręce. Green jest bowiem solidny pod kątem kondycyjnym, a zapasów się tutaj nie spodziewam. Turnera skreślać nie sposób, ale… brak przygotowań, powrót po wojnie na wyniszczenie i niezachwycająca kondycja zagrają na korzyść Greena.

Zwycięzca: Bobby Green przez decyzję

155 lb: Beneil Dariush (22-5-1) vs. Arman Tsarukyan (20-3)

Kursy bukmacherskie: Beneil Dariush vs. Arman Tsarukyan 3.15 – 1.36


Bartłomiej Stachura: szczegółowo na konkretnych przykładach walce tej przyjrzałem się w analizie zaprezentowanej w magazynie Koloseum – znaleźć można ją tutaj. Zainteresowanych zapraszam. W telegraficznym zaś skrócie…

Uważam, że bardzo wiele zależy tutaj od taktyki i nastawienia Beneila Dariusha. Czy będziemy mieć do czynienia z szalonym oktagonowym rębajłą, który za wszelką cenę spróbuje znokautować rywala, tracąc na to sporo sił i okrutnie się odsłaniając – ale być może trafiając jakąś bombą! – czy może do oktagonu zawita wyrachowany taktyk, który będzie walczył ze wstecznego, po prostu odpowiadając ogniem na ofensywne podrygi młodego? Co ciekawe, oba te podejścia mogą zapewnić asyryjskiemu Amerykaninowi zwycięstwo, ale jednak to drugie daje mu nań znacznie więcej szans.




Ormianin będzie prawdopodobnie szybszy. Posiada bogaty arsenał niesygnalizowanych kopnięć z obu nóg – na wszystkich poziomach. Gdy Mateusz Gamrot ustawiał się odwrotnie – a Beneil Dariush jest przecież mańkutem – Ahalkalakets rąbał niemiłosiernie middlekickami, czasami przeplatając je z kopnięciami na głowę. A pamiętamy przecież, że właśnie takowe wysokie kopnięcie autorstwa Charlesa Oliveiry było początkiem końca Beneila Dariusha. Beneila Dariusha, który odpowiadał wtedy bezsensownymi middlekickami, narażając się na kontry. Uważam zatem, że pod kątem kopnięć Benny’emu grozić będzie duże niebezpieczeństwo, choć… Owszem, sam przecież też kopie jak koń, a tutaj z uwagi na klasyczne ustawienie Tsarukyana będzie miał otwartą drogę do jego korpusu czy głowy.

Pod kątem pięściarskim Arman jest lepiej poukładany technicznie, ale to Beneil uderza znacznie mocniej. Joaquim Silva obnażył ostatnio podatność Ormianina na kontrujące lewe sierpy – Arman wyłapał ich w tamtej walce naprawdę dużo. Po jednym zresztą w drugiej rundzie zatańczył przecież na nogach, ratując się desperackim obaleniem. Jasne, Dariush to mańkut, więc jest tutaj spora różnica, ale… Zdziwię się, jeśli nie poszuka lewego sierpa, tak przecież skutecznego z odwrotnej pozycji.

Intrygująco zapowiada się w tej walce płaszczyzna zapaśniczo-parterowa. Ormianin obala przede wszystkim w polu – najchętniej schodzi ostro pod ciosami rywali – ale Amerykanin to kawał zapaśnika i grapplera, co udowodnił w starciu z Mateuszem Gamrotem czy Diego Ferreirą. Nawet jeśli zostanie przewrócony, od razu kręci się wściekle jak zły, nie dając się ustabilizować. Nawet mi brew nie drgnie, jeśli Arman Tsarukyan będzie się od niego odbijał, nie będąc też w stanie utrzymać Benny’ego na plecach.




Nie ukrywam, że widzę tę walkę niemal jako 50/50. Beneil Dariush może to wygrać w dowolny sposób – decyzją, przez nokaut, przez poddanie. Jednak to Armanowi Tsarukyanowi daję minimalnie więcej szans na zwycięstwo. Uważam, że narzuci wysokie tempo, a takowe zmusi Beneila Dariusha do ponadplanowego wydatku energetycznego – po prostu zawładnie nim pomroczność jasna – co odbije się na jego dyspozycji w dalszej części walki. Ahalkalakets – zawodnik znacznie młodszy, nadal rozwijający się – jak mantrę powtarza, że po walce z Mateuszem Gamrotem postawił na kondycję. Zmienił swoje przygotowania, odstawił na boczny tor siłownię, stawiając na wydolność. Zaprocentuje to w Austin.

Zwycięzca: Arman Tsarukyan przez decyzję

PODSUMOWANIE

WalkaBartek S.
Dariush - Tsarukyan
3.15 - 1.36

Tsarukyan
Turner - Green
1.46 - 2.72

Green
Font - Figueiredo
1.72 - 2.02

Font
Brady - Gastelum
1.86 - 1.86

Gastelum
Guida - Silva
3.27 - 1.30

Silva
Soriano - Stoltzfus
1.30 - 3.27

Soriano
Tate - Avila
2.05 - 1.70

Avila
Brundage - Reese
2.77 - 1.40

Reese
Solecki - Klose
2.05 - 1.70

Klose
Potieria - Bellato
4.13 - 1.20

Bellato
Turman - Gooden
1.50 - 2.45

Turman
Hardy - Horth
2.45 - 1.55

Hardy
Ostatnia gala10-2
Łącznie2937-1585
Poprawne64,94 %

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie z 3X ZAKŁADEM BEZ RYZYKA – DO 100, 200 i 300 ZŁ

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button