Typowanie KSW 64: Pudzian vs. Bombardier

Analizy i typowanie wszystkich walk gali KSW 64: Pudzian vs. Bombardier, którą uświetni starcie o pas wagi koguciej pomiędzy Sebastianem Przybyszem i Bruno Santosem.




Gala rozpocznie się w sobotę o godzinie 20:00. Transmisja będzie dostępna w systemie PPV.

Przypominamy, że poszczególne ikony przy przewidywanych rezultatach walk w lekkim uproszczeniu oznaczają:

IkonaOpis
Tylko kataklizm mógłby sprawić, że mój faworyt przegra.
Jestem przekonany do swojego typu, ale nie skreślam całkowicie jego rywala, bo ma narzędzia, by zwyciężyć – choć szanse na to są niewielkie.
Zawodnik, na którego postawiłem powinien to bez większych problemów wygrać, choć jego rywal może stawić spory opór, który może zaprowadzić go nawet do zwycięstwa.
Nie jestem przekonany, bliżej mi, rzecz jasna, do zawodnika, na którego postawiłem, ale jego oponent ma umiejętności, by to wygrać.
Absolutnie nie będę zdziwiony, jeśli wytypowany przeze mnie zawodnik polegnie z kretesem, szalenie wyrównana walka, może pójść w dwie strony.

93 kg: Adam Tomasik (5-0) vs. Oumar Sy (4-0)

Kursy bukmacherskie: Adam Tomasik vs. Oumar Sy 1.90 – 1.90

Trudny do przewidzenia pojedynek. 29-letni Adam Tomasik chętnie rozwiązuje walki w stójce, gdzie daje się ponosić morderczym żądzom, nie stroniąc od huraganowych ataków – poszukuje potężnych sierpów, latających kolan, jednocześnie okrutnie się odsłaniając. Nie jest też jednak lebiegą w parterze, czego dowodem dwa zwycięstwa przez poddania.

Oumar Sy walczy zupełnie inaczej – to przede wszystkim typ grapplera, który szuka rozwiązań w klinczu i parterze. W obszarze stójkowym jest okrutnie dziurawy – a przynajmniej tak właśnie było w ostatnim starciu, jakie w grudniu ubiegłego roku stoczył na Oktagon 20 z Danielem Skvorem. Francuz szuka zatem obaleń, głównie zejściami do nóg, choć i z klinczu potrafi przenieść walkę do parteru.

Mając na uwadze, że spotykają się dwaj debiutanci z niewielkim doświadczeniem na zawodowej scenie, trudno wskazać tutaj faworyta. Bez najmniejszego przekonanie postawię na Sy – z uwagi na jego lepsze warunki fizyczne, styl umęczania, który może zadziałać na chętnie poświęcającego wiele energii na szukanie skończenia Tomasika, oraz problemy z wagą naszego zawodnika (przestrzelił), które mogą stanowić sygnał, że coś jest nie tak.

Zwycięzca: Oumar Sy przez decyzję

83,9 kg: Albert Odzimkowski (11-5) vs. Jason Radcliffe (16-8)

Kursy bukmacherskie: Albert Odzimkowski vs. Jason Radcliffe 1.33 – 3.32

Albert Odzimkowski przenosi się do wagi średniej, co wydaje się dobrym krokiem, mając na uwadze wszelkie doniesienia o jego katorżniczym ścinaniu do kategorii półśredniej. Ciąży jednak na nim duża presja, bo po dwóch porażkach jego przyszłość w KSW stoi pod dużym znakiem zapytania.

Jason Radcliffe będzie miał tutaj sporą przewagę warunków fizycznych – szczególnie zasięgu – co może mu się bardzo przydać w szermierce na pięści i kopnięcia. Jednak ostatni występ Brytyjczyka z Damianem Janikowskim nie był dobry. Owszem, wracał wówczas po długiej przerwie, ale szczególnie w pierwszej rundzie był długimi fragmentami bierny czy wręcz bojaźliwy. Przyjął mnóstwo niskich kopnięć i kilka soczystych uderzeń. Co prawda można to w jakimś stopniu usprawiedliwić obawą o obalenie ze strony wrocławianina, ale… W tej walce Radcliffe także będzie musiał uważać na obalenia!




Uważam, że w stójce Radcliffe może napsuć Odzimkowskiemu sporo krwi – szczególnie, gdy odrobinę się rozkręci, jak w drugiej rundzie walki z Janikowskim. Z drugiej zaś strony, jak wspomniałem, Brytyjczyk miał problemy na nogach ze wspomnianym Janikowskim, a kilka lat wcześniej nawet z Chmielewskim, więc żadnym wirtuozem stójki nie jest. Tak czy inaczej, spodziewam się jednak, że przy pierwszych problemach na nogach Odzimkowski poszuka tutaj sprowadzenia. Czy je sfinalizuje? Radcliffe był w stanie powstrzymać niektóre akcje zapaśnicze Janikowskiego czy wcześniej Chmielewskiego, więc Złotego raczej spacerek tutaj nie czeka.

Zapasy Odzimkowski jak najbardziej może natomiast wykorzystać też w charakterze straszaka – właśnie jak wspomniani wyżej Janikowski i Chmielewski. Ich sukcesy w stójce były bowiem w dużej mierze pokłosiem zagrożenia zapaśniczego, jakie wnieśli do klatki.

Nie wykluczam co prawda, że to Brytyjczyk pokusi się tutaj o obalenia, ale za najbardziej realny scenariusz uważam ten, w którym Polak będzie jednak – pomimo ostatniej walki – aktywniejszy w stójce, szachując Radcliffe’a zapasami. Oczami wyobraźni widzę też wiele niskich kopnięć w wykonaniu radomianina, które zmuszą Jasona do większej agresji – a ta z kolei ułatwi Polakowi podejścia zapasnicze.

Zwycięzca: Albert Odzimkowski przez decyzję

83,9 kg: Cezary Kęsik (12-1) vs. Marcin Krakowiak (11-3)

Kursy bukmacherskie: Cezary Kęsik vs. Marcin Krakowiak 1.47 – 2.69

Marcin Krakowiak to charakterny, twardy zawodnik, który uwielbia narzucać morderczą, presję, starając się – często z sukcesami – zajeżdżać swoich rywali. Jest też sprawny w obszarze parterowym, gdzie nie potrzebuje wiele miejsca i czasu, aby zaatakować mniej lub bardziej kreatywnym poddaniem.

Rzecz jednak w tym, że Cezary Kęsik będzie w tym starciu posiadał po swojej stronie przewagę fizyczną – przede wszystkim siłową. Nie ukrywam zresztą, że uważam Lubelski Czołg za zawodnika odrobinę niedocenianego, a narrację, wedle której został zdominowany przez Abusa Magomeodva, za kompletnie chybioną – bo miał tam sporo naprawdę dobrych momentów.

Wydaje się, że dynamika w tym pojedynku wyglądać będzie następująco: Krakowiak ruszy do mocnych ataków, starając się zasypywać rywala kanonadą uderzeń i kopnięć, podczas gdy Kęsik będzie hasał do boków, opędzając się od przeciwnika głównie kopnięciami oraz… Obaleniami! Sądzę, że to właśnie aspekty zapaśnicze i parterowe odegrają tutaj decydującą rolę. W stójce Krakowiak będzie agresywniejszy i zapewne aktywniejszy, ale nieźle poukładany technicznie Lubelski Czołg – w swoich poczynaniach wyrachowany, umiejętnie ograniczający ryzyko – większej krzywdy zrobić sobie nie da.

We wspomnianych aspektach zapaśniczo-parterowych przewagę daję natomiast Cezaremu. Owszem, będzie musiał uważać w kulance z Krakowiakiem, aby nie dać się złapać w jakieś poddanie, ale w sukurs przyjdą mu masa i siła. O obalenia Krakowiaka będzie tym łatwiej, że ten będzie mocno szedł do przodu – jeśli zatem tylko Kęsik zdoła uniknąć kontrującej gilotyny, będzie w stanie z góry co najmniej skontrolować rywala.

Daleki jestem natomiast od skreślania Krakowiaka, bo to typ charakternego bitnika, podczas gdy Kęsik wraca po rocznej prawie przerwie i pierwszej zawodowej porażce – a to może wpłynąć na jego poczynania i nastawienie do walki.

Zwycięzca: Cezary Kęsik przez decyzję

52,2 kg: Karolina Owczarz (4-1) vs. Sylwia Juśkiewicz (9-6)

Kursy bukmacherskie: Karolina Owczarz vs. Sylwia Juśkiewicz 1.35 – 3.21

Pomimo gabarytów i bokserskiej jakoby przeszłości Karoliny Owczarz, nie spodziewam się, aby pojedynek ten toczony był długimi fragmentami na nogach. Niepodchodząca entuzjastycznie do przyjmowania uderzeń reprezentantka WCA szybko poszuka tutaj sprowadzenia, zdając sobie sprawę, że najbezpieczniejsza droga do pokonania doświadczonej przeciwniczki prowadzi przez parter – tam bowiem powinna mieć przewagę.

Zwycięzca: Karolina Owczarz przez decyzję

77,1 kg: Michał Pietrzak (10-4) vs. Shamil Musaev (14-0)

Kursy bukmacherskie: Michał Pietrzak vs. Shamil Musaev 3.10 – 1.37

Oj, nie będę ukrywał, że mam tutaj poważną zagwozdkę. Tzn. ostatnia walka Shamila Musaeva z Urosem Jurisiciem stanowi dla mnie rozstrzygający dowód na rzecz tezy, że Dagestańczyk to real deal. Tak, jest bardzo mocny, kreatywny, sprawny w każdym obszarze, a do tego charakterny i twardy. Poważny gracz.

Rzecz jednak w tym, że nie mam przekonania, czy rzeczywiście jest to zawodnik na kategorię półśrednią. Tak, przed występami w KSW wojował w 77 kilogramach, ale jego gabaryty jak na tę kategorię zdecydowanie do zachwycających nie należą. A na papierze Michał Pietrzak może stanowić dla Dagestańczyka bardzo skomplikowane zadanie. Dlaczego?



Otóż, Polak to, po pierwsze, silny jak tur zapaśnik. Naturalny półśredni, który wojował też w cięższych dywizjach. O jego przewrócenie będzie bardzo ciężko, a i sam Musaev będzie musiał bardzo uważać, aby nie wylądować na plecach – a przecież nie tak sprawny zapaśniczo Jurisić zdołał jednak go obalić. Po drugie – Pietrzak dobrze radzi sobie w stójce, gdzie łącząc uderzenia z zagrożeniem zapaśniczym, potrafi zneutralizować wyższe – na papierze – kickbokserskie umiejętności rywali. Nie dał rozwinąć skrzydeł ani Roberto Soldiciowi, ani Krystianowi Kaszubowskiemu, a Kamila Szymuszowskiego efektownie znokautował. Byłbym więc daleki od skreślania go w szermierce na pięści i kopnięcia z Dagestańczykiem. Polak walczy w stójce naprawdę inteligentnie i odpowiedzialnie. Korzysta może z podstaw, ale są to solidne podstawy zarówno w ofensywie, jak i w defensywie.

Nie ukrywam wobec powyższego, że tak wysoki kurs na zwycięstwo reprezentanta Czerwonego Smoka daje do myślenia. Natomiast mimo wszystko daję minimalnie więcej szans na zwycięstwo Shamilowi Musaevowi.

W jaki sposób Dagestańczyk może to wygrać? Oczywiście w stójce poprzez… punktowanie! Jest oczywiście kreatywnym uderzaczem, więc nie sposób wykluczyć, że znajdzie szczękę Zgniatacza jakąś obrotówką czy obrotowym łokciem, ale o nokaut będzie bardzo trudno. Spodziewam się natomiast, że największym atutem Dagestańczyka będzie tutaj szybkość. Właśnie ona wespół z dobrym zasięgiem Musaeva oraz jego bogatszym arsenałem stójkowym, dobrą pracą na nogach oraz solidnymi zapasami – tutaj przydadzą się głównie w defensywie – zapewnią mu wygraną.

Pietrzak absolutnie nie stoi oczywiście na straconej pozycji, ale mam wrażenie, że nie jest jednak wystarczająco dobrym pressure fighterem, aby dopadać szybszego Musaeva i zaprzęgać do działania swoje zapasy, kontrolując i rozbijając rywala z góry.

Zwycięzca: Shamil Musaev przez decyzję

65,8 kg: Robert Ruchała (5-0) vs. Patryk Kaczmarczyk (7-0)

Kursy bukmacherskie: Robert Ruchała vs. Patryk Kaczmarczyk 1.90 – 1.90

Intrygujące, świetnie zapowiadające się starcie dwóch niepokonanych młodzianów z dużym potencjałem sportowym i medialnym.

Uważam, że w ogólnym rozrachunku – bez wdawania się w szczegóły – w starciu tym kluczowe mogą okazać się dwa elementy, które jednak piekielnie trudno rozczytać. Rzekłbym wręcz, że jest to niemożliwe.

O jakich elementach mówię? Otóż, po pierwsze – jak mocno na przestrzeni ostatnich dziewięciu miesięcy rozwinął się Robert Ruchała? Zawodnik z Nowego Sącza nie był bowiem widziany w akcji od styczniowego zwycięstwa z Danielem Bażantem, a w okresie tym gruszek w popiele zdecydowanie nie zasypiał, trenując między innymi z kotami zapaśniczymi z Czerwonego Smoka. Dla 23-latka dziewięć miesięcy to naprawdę wiele czasu na dołożenie do swojego arsenału nowych technik i załatanie większych bądź mniejszych luk w każdej płaszczyźnie. Robert jak najbardziej może podejść do walki uzbrojony w nowe umiejętności, których wcześniej nigdy nie zaprezentował.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Drugim elementem, który szczególnie mnie interesuje – tym razem bardziej mentalnym, mogącym jednak mieć przełożenie na czyny w klatce – jest nastawienie Patryka Kaczmarczyka po wojnie na wyniszczenie stoczonej z Michałem Sobiechem. Tego rodzaju krwawe boje mogą namieszać w głowie, zniechęcając później do podejmowania ryzyka – a tym samym prowadząc do obniżenia aktywności, bardziej zachowawczej postawy, położenia większego akcentu na bezpieczeństwo. I żeby nie było wątpliwości – delikatne ograniczenie morderczych żądzy przez Patryka (względem poprzedniego starcia) na okoliczność walki z Robertem pewnie wyszłoby mu na dobre, ale trzeba tutaj zachować odpowiedni balans, aby nie postawić zbyt mocno na uniknięcie wojny. Spodziewam się bowiem agresywnego nastawienia ze strony Ruchały, któremu przesadnie wyrachowane nastawienie Patryka może odpowiadać.

Nie będę ukrywał, że gdyby nie długa przerwa od startów Ruchały dająca mu wiele czasu na rozwój oraz wojna stoczona przez Kaczmarczyka, która może odbić się na jego nastawieniu, w roli niemałego faworyta widziałbym radomianina. Robert miał jednak czas na mocne szlify z polską elitą, a Patryk jednak ma za sobą wspomnianą wojnę – i aspekty te muszę wkalkulować w swoje prognozy.

Niniejszym to czyniąc, uważam, że Robert jak najbardziej mógł w ostatnich miesiącach mocno poprawić szczególnie stójkę, zapasy oraz przygotowanie fizyczne, ale mam jednocześnie poważne wątpliwości, czy szczególnie pod kątem kickbokserskim i zapaśniczym będzie w stanie zdystansować Patryka. W stójkowej defensywie Ruchały było zbyt wiele luk, aby załatał je tak szybko. Nieprzygotowane kopnięcia nowosądeczanina okażą się wodą na młyn dla szybszego, lepiej poukładanego technicznie, posiadającego dryg do kontr oraz dysponującego bogatszym kickbokserskim arsenałem radomianina.

Robert jest oczywiście piekielnie groźnym grapplerem, który potrafi w okamgnieniu wyczarować poddanie, w swoich poczynaniach parterowych będąc niezwykle kreatywnym, ale… Przewagę zapaśniczą widzę tutaj po stronie Kaczmarczyka. To już teraz jeden z najlepszych scramblerów w wadze piórkowej w Polsce. Doskonale odnajduje się we wszelkiego rodzaju kotłach zapaśniczych i kulankach parterowych, będąc o krok lub dwa przed swoimi rywalami. Jeśli tylko w walce na chwyty położy większy nacisk na kontrolę kosztem ofensywy, nie da sobie zrobić większej krzywdy z góry. Z góry – bo uważam, że jeśli walka trafi na dół, to właśnie z lepszym zapaśnikiem w osobie Patryka na górze.

Innymi słowy, nie odbieram tutaj szans Ruchale – miał czas na rozwój, a Kaczmarczyk ma za sobą wojnę – ale uważam jednocześnie, że Robert nie nadrobił dystansu dzielącego go od Patryka w obszarach stójkowym i zapaśniczym, a radomianin tak poukładał sobie w głowie masakrę z Sobiechem, że zamienił ją na paliwo, które napędzi go do działania („byłem w piekle, więc nic mi niestraszne!”), aniżeli blokadę, która ograniczy jego aktywność. Poza tym Patryk również przecież nie próżnował ostatnimi czasy, a pierwszą walkę z Robertem wygrał – trzy lata temu i na zawodach amatorskich – ale jednak.

Zwycięzca: Patryk Kaczmarczyk przez decyzję

65,8 kg: Daniel Rutkowski (12-2) vs. Filip Pejić (15-5-2)

Kursy bukmacherskie: Daniel Rutkowski vs. Filip Pejić 1.28 – 3.68

Debiutujący w KSW Daniel Rutkowski jest największym bukmacherskim faworytem gali, co nieszczególnie mnie dziwi. Parafrazując Khabiba Nurmagomedova zapowiadającego starcie Islama Makhacheva z Danem Hookerem, stwierdzam, że Rutek może przegrać wyłącznie przez lucky punch. Owszem, Nitro ma dryg do kontr, ma czym przyłożyć i szczególnie na początku walki będzie bardzo dynamiczny, ale… W sukurs Polakowi przyjdzie jego doświadczenie wyniesione z mocnych treningów bokserskich, a także oczywiście zapasy.

Innymi słowy, Rutkowski zaciągnie Chorwata na głębokie wody – tj. podejdzie ostrożnie do pierwszych minut walki, dając się Pejiciowi wyszumieć, by później przejąć zdecydowanie stery walki w swoje ręce. Przeplatając stójkę – mieszanie pozycji, świetną pracę na nogach, inicjowanie ataków i kontry – z zapasami, zamęczy Nitro.

Zwycięzca: Daniel Rutkowski przez decyzję

+120,2 kg: Mariusz Pudzianowski (15-7) vs. Serigne Ousmane Dia (2-0)

Kursy bukmacherskie: Mariusz Pudzianowski vs. Serigne Ousmane Dia 1.32 – 3.35

Odmawiam wymyślania prochu na nowo. Pojedynkowi temu przyjrzałem się szczegółowo kilka miesięcy temu, wobec czego pozwolę sobie przypomnieć rzeczony tekst – bo moje zdanie w temacie pozostaje takie samo. A zatem…

Wiemy, czego spodziewać się po Pudzianie. Mariusz ma swoje mocniejsze i słabsze strony oraz pewne ograniczenia, których z uwagi między innymi na zaawansowany wiek już nie pokona.

Natomiast umiejętności i forma senegalskiego Bombardiera stoją pod gigantycznym znakiem zapytania. Wiadomo, że jest bardzo duży, prawdopodobnie bardzo silny i lata temu brylował w senegalskich zapasach. Natomiast czy będzie w stanie skutecznie zaprząc je do działania w starciu ze znacznie bardziej doświadczonym rywalem, który nie pęknie mentalnie po jednej nieudanej akcji jak poprzedni przeciwnicy Bombardiera? Jak Senegalczyk prezentuje się pod kątem odporności na uderzenia? Kondycji? Serca do walki? Bóg jeden raczy wiedzieć!

Natomiast migawki z jego treningu bokserskiego czy dwie dotychczas stoczone w formule MMA walki mocno sugerują, iż w aspektach kickbokserskich Ousmane Dia ma do zaoferowania niewiele, by nie rzec: nic. Wiadomo, waga ciężka, jeden błąd, jedno uderzenie itd. Natomiast wydaje się, że w starciu tym niezachwycający nigdy pod kątem stójkowym, mechaniczny w swoich poczynaniach były strongman będzie jednak rozdawał karty – nie tylko w aspektach technicznych, ale także szybkościowych.

Nie zdziwiłbym się, gdyby w przygotowaniach do tego pojedynku Mariusz szlifował pod stójkę 2-3 techniki – nie więcej. Lewy prosty, prawy prosty i lowking na łydkę. Przy odpowiedniej dozie defensywy, także zapaśniczej, arsenał ten powinien na Bombardiera wystarczyć ze sporą nawiązką.




Nie wykluczam zatem, że Pudzianowski atomowymi lowkingami na wysokości łydki wybije nieprzywykłemu do kopnięć Senegalczykowi walkę z głowy. Z drugiej zaś strony, w starciu tym prawdopodobnie jedno li tylko obalenie zadecyduje o wyniku – tj. zawodnik, który znajdzie się na górze, wygra.

Zdaję sobie doskonale sprawę, że nie brak opinii, wedle których Bombardier został ściągnięty powoli zbliżającemu się do końca kariery Pudzianowi w charakterze mięsa armatniego – może i efektownie i groźnie się prezentującego ale jednak mięsa armatniego. Spodziewam się jednak, że Senegalczyk postawi pewien opór, ale… Wyrachowany – podobnie jak w walce z Tyberiuszem Kowalczykiem – Mariusz Pudzianowski utrzyma walkę na nogach, tam korzystając ze swojej przewagi technicznej. Gdy natomiast przewróci – bo wcale nie wykluczam, że w zapasach pod MMA to jednak Polak będzie rozdawał karty – ubije z góry.

Zwycięzca: Mariusz Pudzianowski przez (T)KO

61,2 kg: Sebastian Przybysz (8-2) vs. Bruno Santos (10-2)

Kursy bukmacherskie: Sebastian Przybysz vs. Bruno Santos 1.53 – 2.50

Bruno Santos to specyficzny kot. Niebywałe warunki fizyczne jak na kategorię kogucią, imponujący płaszcz mięśniowy, niezła, funkcjonalna stójka, dobre zapasy, bardzo mocny parter – a na karku niespełna 23 lata, więc cały czas duży potencjał do rozwoju z walki na walkę.

Nie będę ukrywał, że nie spodziewam się tutaj łatwej przeprawy dla Sebastiana Przybysza. Podobnie jak w rewanżu z Antunem Raciciem, tak i w konfrontacji z Brazylijczykiem Polak będzie musiał bardzo uważać na obalenia. Santos przewraca zarówno na środku klatki, schodząc do nóg w tempo pod ciosami, jak i z klinczu przy ogrodzeniu. Kilka razy ułożył na dole Pawła Polityłę, który przecież sam jest świetnym zapaśnikiem. Prawdopodobnie będzie miał też po swojej stronie przewagę siłową, która szczególnie w walce na chwyty może mu się bardzo przydać.

Gdzie zatem swoich szans na zwycięstwo poszuka Sebastian? Oczywiście w stójce. Nasz zawodnik to lepiej technicznie poukładany kickbokser, który posiada bogatszy arsenał, potrafi walczyć z obu ustawień. Jest w swoich stójkowych poczynaniach znacznie sprawniejszy, płynniejszy, elastyczniejszy aniżeli muskularny – a zarazem odrobinę mechaniczny – pretendent. Brazylijczyk bywa jednak w stójce niekonwencjonalny – czasami zaatakuje latającym kolanem czy obrotowym backfistem – wobec czego Przybysz będzie musiał zachować najwyższą czujność. W szermierce na pięści i kopnięcia Santosowi będzie też oczywiści pomagał znacznie większy zasięg ramion, do pewnego stopnia niwelujący jego niedostatki techniczne.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Uważam jednak, że zwycięstwo Sebiciowi zapewnią przede wszystkim trzy elementy – stójkowy spryt (bogaty wachlarz uderzeń, inteligentne przeplatanie różnorodnych technik rekompensujące jego gorsze gabaryty), defensywa zapaśnicza (przede wszystkim w postaci dobrej pracy na nogach, w zarodku neutralizującej podejścia zapaśnicze Brazylijczyka) oraz kondycja, którą powinien mieć po swojej stronie. Da się wystrzelać pretendentowi, z czasem przejmując stery walki w swoje ręce.

Zwycięzca: Sebastian Przybysz przez decyzję

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply