
„Tak, mówię też o Janie” – Bogdan Guskov żartuje z Jana Błachowicza, twierdzi, że dumał on 24 godziny nad walką z Magomedem Ankalaevem
Bogdan Guskov opowiedział o okolicznościach, w jakich wszedł do walki z Magomedem Ankalaevem na UFC Abu Zabi, żartując przy okazji z Jana Błachowicza i Paulo Costy.
Do najważniejszej walki w swojej sportowej karierze, która może katapultować go do rozgrywki o tron wagi półciężkiej, stanie już 25 lipca Bogdan Guskov. W pojedynku wieńczącym galę UFC Fight Night w Abu Zabi Uzbek zmierzy się z byłym mistrzem Magomedem Ankalaevem, zastępując kontuzjowanego Khalila Rountree Jr..
Pierwotnie Carewicz miał tydzień później wojować w Belgradzie z Janem Błachowiczem, ale gdy otrzymał ofertę walki z Dagestańczykiem, długo się nie zastanawiał.
– Przede mną wielka szansa – powiedział dla Metaratings. – Można mi pogratulować tej walki, bo ostrożne podejście do pasa to nie mój styl. Przygotowuję się na pięć pełnych rund. Przygotowywałem się na jednak inny termin i na innego rywala. Już mówiłem, że uważam Ankalaeva za najmocniejszego w naszej kategorii wagowej. Teraz mam szansę sprawdzić się z najlepszym.
– Oczywiście na szali nie ma pasa, a chciałbym walczyć z krajanami wyłącznie o pas. Wyszło jednak, jak wyszło. Jestem pewien, że 90% zawodników nie chciało walczyć z Magomedem.
– Zadzwonili do mnie i powiedzieli, że mam 24 godziny na decyzje. Odłożyłem telefon i zadzwoniłem minutę później, potwierdzając gotowość. To dla mnie szansa. Jeśli myślisz tylko w kategoriach zwycięstw i porażek, nie zajdziesz daleko.
– Ludzie wiedzą, jak bardzo lubię Ankalaeva – zarówno jako zawodnika, jak i jako człowieka.
Jan Błachowicz zdradził, że również otrzymał propozycję walki z Magomedem Ankalaevem. Początkowo zaproponował umowny limit wagowy, ale Dagestańczyk miał się na takowy nie zgodzić. Trzy godziny później polska ekipa miała poinformować matchmakerów UFC, że Jan da radę zrobić limit wagi półciężkiej, ale okazało się, że walka trafiła już w ręce Bogdana. Jak dokładnie do tego doszło?
– Historia była taka, że menadżer zadzwonił do mnie i powiedział: „Pojawiła się okazja, ale ani cię nie naciskam, ani na nic nie nalegam. Przemyśl to na spokojnie, bo mamy 24 godziny, wtedy dasz mi odpowiedź” – powiedział Guskov. – Porozmawialiśmy, odłożyłem telefon i 30 sekund później uznałem, że nie ma tu nad czym myśleć. Od razu oddzwoniłem, bo nie było się nad czym zastanawiać.
– W przeciwieństwie do innych nie potrzebuję 24 godzin, żeby się zważyć i ocenić, czy zrobię wagę, czy nie zrobię. Albo ten drugi gość (Paulo Costa), który marudził na 16-godzinną podróż. Wszyscy więc odrzucili tę walkę. Wiedziałem zresztą od początku, że nikt nie będzie chciał walczyć z Magomedem.
– Tak, mówię też o Janie. Potrzebował 24 godzin, żeby wejść na wagę. Dla mnie ta walka to bajka. Gdy ją oficjalnie ogłoszono, wszyscy zaczęli gadać: „Zgodziłem się, ale… ale… ale… Bogdan ją zgarnął!”
Bogdan Guskov nie był widziany w akcji od grudnia ubiegłego roku, gdy większościowo zremisował z Cieszyńskim Księciem. Wcześniej wygrał cztery walki z rzędu, wszystkie przed czasem.
Jan Błachowicz chce pozostać w rozpisce sierpniowej gali UFC Fight Night w Belgradzie, ale póki co nie wiadomo, czy matchmakerzy znajdą mu nowego przeciwnika.
Poniżej podsumowanie UFC 329.
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.






