KSWMamed KhalidovPolskie MMA

Sylwester Latkowski twierdzi, że ABW szukało haków na Mameda Khalidova, krytykuje Borysa Mańkowskiego

Sylwester Latkowski – swoim zwyczajem, chciałoby się rzec – gdy zabiera głos w temacie MMA, robi się kontrowersyjnie – i nie inaczej jest tym razem.

Reżyser Sylwester Latkowski, twórca między innymi kontrowersyjnych filmów Klatka czy Blokersi, który ostatnio ponownie wziął na tapet tematykę MMA, kręcąc film o Mamedzie Khalidovie pt. Moja Walka. Mamed Khalidov, w obszernym wywiadzie z Hubertem Kęską z portalu Weszlo.com stwierdził ponownie nawiązał do polskiego MMA.

Prawda jest taka, że ludzie sportów walki ćwiczą w miejscach, gdzie przychodzą różni ludzie. Można założyć, że do ich klubów przychodzi więcej osób o złej proweniencji niż do kółek szachowych.

– stwierdził, a zapytany o to, czy mógłby nakręcić film Klatka 2, nie zawahał się ani chwili, biorąc sobie za cel Borysa Mańkowskiego, który w jednym z wywiadów wyraził się krytycznie o Klatce.

Spokojnie, i to nawet w klubie Borysa Mańkowskiego, który otwarcie krytykuje „Klatkę”. Kiedy ją robiłem, ówczesny szef kibiców Lecha wpuścił mnie do młyna. I Borys dokładnie wie, o kogo chodzi. Dzisiaj pewnie ten sam człowiek walnąłby mnie w twarz, i liczę, że Mańkowski by mu w tym nie pomógł.

Latkowski uważa też, że być może KSW – mające za sobą historyczną galę na PGE Narodowym – powinno pomyśleć o wprowadzeniu zakazów stadionowych, oceniając, że na galach pojawia się wiele bojowo nastawionych grup kibicowskich, które „tak kochają swojego zawodnika, że w emocjach zapominają o zasadach i zaczynają po prostu szaleć”. Nawiązał w ten sposób do gwizdów, jakie pojawiły się pod adresem Mameda Khalidova po jego walce z Diabłem Tasmańskim.

To chyba nie całkiem normalni kibice gwizdali. Ci byli zajęci wychodzeniem ze stadionu. Gwizdała grupa, która gwizdać potrafi. Borys Mańkowski dokładnie też wie, kto to robił. Nie podoba mu się film „Klatka”. Ociera się jednak o ludzi, którzy mogliby spokojnie wystąpić w „Klatce 2”, bo – jak mówiłem – w naturalny sposób część środowisk przestępczych ćwiczy sport walki. I niepotrzebnie udaje, że jest inaczej. Zmienił się wystrój, sprzęt, ale tam nadal są ludzie, którzy chodzą na skróty. Tylko dlaczego Borys lub ktoś inny spośród kibiców ma odpowiadać za ich czyny?




Powołując się na własne źródła, Latkowski opowiedział też o wspomnianym Mamedzie Khalidovie, bohaterze swojego ostatniego filmu. Przyznał, że rozumie Czeczena, który po zatrzymaniu swojego kuzyna Aslambeka Saidova zakwestionował polski wymiar sprawiedliwości.

Przez Mameda przede wszystkim przemawia rozgoryczenie i ma do niego prawo.

– powiedział Latkowski.

Geneza całego zamieszania jest taka, że wiele lat temu Khalidova chciała zwerbować Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jako źródło informacji: wydawał się idealnym agentem w środowisku czeczeńskim. To bardzo zamknięte środowisko.

Propozycji Khalidov miał jednak nie przyjąć.

Odesłał ich do siedmiu diabłów i – delikatnie mówiąc – odtąd nie jest ulubieńcem służb. Panowie z ABW przyszli i poprosili olsztyńskie organa: „Pomóżcie nam coś na niego znaleźć”. Na siłę chciano Mameda wplątać w jakąś wielką sprawę.

– powiedział.

Za wszelką cenę szukano czegoś na Mameda. Po to, żeby go złamać, podejść.

To jest nie fair, chociaż wszystkie służby tak robią. Żeby zwerbować, szukają na kogoś haków. Mameda chcieli pozyskać wiele lat temu, co nie oznacza, że dzisiaj już nie chcą go mieć. Im bardziej idzie w górę, tym bardziej łakomym jest dla nich kąskiem.

Myślę, że nadal jest solą w oku. Fajnie byłoby zatrzymać Mameda Khalidova, chociażby na kilkanaście godzin. On byłby idealny do odstrzelenia. Idealny, żeby pokazać: zobaczcie, oto imigrant, oni naprawdę są niebezpieczni. Dzisiaj w wielu przekazach imigrant to zły człowiek i Mamed burzy im ten wizerunek. Odniósł sukces, płaci podatki, jest – mimo wszystko – lubiany. A że prowokacyjnie wypowiada się w wywiadach? Znam Mameda i jego poglądy. Przyciśnięty do ściany zawsze specjalnie powie: „no dobra, ja jestem radykał”. Nie dorabiajmy mu gęby, której on nie ma.

W książce Lepiej byś tam umarł autorstwa Szczepana Twardocha Khalidov określił się mianem „radykalnego”, później wyjaśniając, że jedynie chodzi o kwestie religijne. Latkowski jednak, spędziwszy z Mamedem sporo czasu przy okazji kręcenia filmu, widzi sprawę zupełnie inaczej.

Słuchaj, w jego domu to on przynosił mi kawę i ciastka, a jak coś rozlałem, latał ze ścierką. Jego żona prowadzi samochód i dowozi go na walki. W Arabii Saudyjskiej za coś takiego zostałaby ukarana. W filmie „Moja walka” jest scena, jak tuż przed walka jego trener robi znak krzyża, a Mamed zwraca się do swego Boga. Pełna tolerancja.

*****

Sylwester Latkowski: „Jedna z hipotez głosi, że chodziło o innego zawodnika, ale z drugiej strony Materla nie współpracuje z prokuraturą”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button