Mateusz Gamrot vs. Diego Ferreira – analiza i typowanie

Analiza i typowanie walki Mateusza Gamrota z Diego Ferreira, która odbędzie się podczas gali UFC Fight Night w Las Vegas.




W nocy z soboty na niedzielę około godziny 1:30 czasu polskiego rozpędzony serią dwóch zwycięstw przed czasem – ubił Scotta Holtzmana i poddał Jeremy’ego StephensaMateusz Gamrot skrzyżuje rękawice ze sklasyfikowanym na 12. miejscu w rankingu wagi lekkiej Diego Ferreirą.

Starcie to może okazać się dla byłego mistrza dwóch kategorii wagowych KSW przepustką do czołowej piętnastki dywizji. Także dla Brazylijczyka pojedynek ten może mieć kapitalne znaczenie, bo jeśli dozna trzeciej z rzędu porażki, jego dalsza przygoda z UFC może stanąć pod znakiem zapytania.

Gamer jest niemałym bukmacherskim faworytem tego pojedynku. Czy słusznie? Przyjrzyjmy się stylom walki obu zawodników i wyprorokujmy, co może wydarzyć się w oktagonie…

155 lb: Mateusz Gamrot (19-1) vs. Diego Ferreira (17-4)

Kursy bukmacherskie: Mateusz Gamrot vs. Diego Ferreira 1.45 – 2.76

W niniejszej analizie skupimy się na najważniejszych elementach oktagonowej gry obu zawodników, identyfikując elementy techniczne, które mogą przesądzić o wyniku pojedynku.

Jak walczy Diego Ferreira?

36-letni Brazylijczyk to typ pressure fightera, który lubi wywierać sporą presję, chętnie rozpuszczając ręce. Owszem, gdy mierzył się z agresywnym zapaśnikiem w osobie Gregora Gillespiego czy nieskorym do oddawania pola Beneilam Dariushem, zmuszony był do mocnego ograniczenia swoich morderczych żądzy, ale… Na ogół jednak idzie ostro do przodu, starając się zamknąć rywali na siatce, potraktować ich uderzeniami czy poszukać obalenia – bo Diego to oczywiście kapitalny grappler, do czego wrócimy za chwilę.




W stójce od czasu do czasu miesza ustawienie, klasyczne przeplatając z odwrotnym – daje mu to sporą swobodę w wymianach, bo bez względu na pozycję, potrafi odpalić dobre ciosy – ale na ogół walczy jednak z lewą ręką z przodu. Uderza prostymi, sierpami, rzadziej podbródkami. Chętnie poszukuje kombinacji, ostro wpadając w rywali. Lubi kombinację lewego sierpa z prawym sierpem lub krzyżowym, ale… jego ulubioną jest bezwzględnie 1-1-2, czyli podwójny jab pod prawy krzyżowy. Zdzielił tą techniką na pewnym etapie walki każdego niemal przeciwnika.

Kombinacja 1-1-2 jest zdecydowanie najczęściej zaprzęganą do boju przez Diego Ferreirę – i oddać mu trzeba, że ze sporymi sukcesami.

Reprezentant Kraju Kawy nie jest gigantem pod kątem szybkości, ale szermierkę na pięści ułatwiają mu dwa elementy – ryzyko obaleń, jakie wnosi do oktagonu oraz kapitalny zasięg ramion. Wynosi on aż 188 centymetrów, co jak na standardy kategorii lekkiej jest ewenementem. Dość powiedzieć, że takim samym może pochwalić się słynący z małpich ramion Conor McGregor. Zresztą rzeczone 188 centymetrów to więcej aniżeli wynosi średni zasięg ramion zawodników w wadze półśredniej – tamże wynosi on 187 centymetrów. To cenny atut Brazylijczyka.

Diego nie jest tytanem, jeśli chodzi o defensywę czy kontruderzenia. Jego długie ręce do szybkich zdecydowanie nie należą. Wielokrotnie zainkasował szybkie ciosy od natychmiast odskakującego Rustama Khabilova – a Dagestańczyk nie jest ani demonem szybkości, ani demonem boksu. Szczególnie podatny Brazylijczyk wydaje się być na lewy sierpowy – po wyprowadzeniu uderzeń nie cofa bowiem prawej ręki do głowy, nie odskakuje, nie obniża pozycji.

W obszarze kopnięć Ferreira zdecydowanie gigantem nie jest. Tu i ówdzie rąbnie jakimś lowkingiem – na ogół na udo – czy middlekickiem. Natomiast uważać na pewno trzeba na jego kopnięcia na głowę, bo oddać mu trzeba, że jest dobrze porozciągany i potrafi zakończyć kombinację właśnie okrężnym kopnięciem na głowę, często zupełnie niesygnalizowanym. I to zarówno prawą, jak i lewą nogą. Kopnięcia te są niebezpieczne także dlatego, że Diego odwołuje się do nich rzadko – stanowią więc często element zaskoczenia.

Ponadto Brazylijczyk uwielbia kopać frontale prawą nogą – zarówno na korpus, jak i na głowę. W rewanżu jeden z takowych mocno przyjął na szczękę Dariush.

Ferreira potrafi kopnąć niesygnalizowanie w drugie tempo na głowę – vide pierwsza akcja z walki z Taisumovem – ale najchętniej odwołuje się do frontali na korpus i głowę – powyżej trafia tym ostatnim Dariusha.

Zapasy Ferreiry stoją na solidnym poziomie – zarówno defensywne, jak i ofensywne. W tych pierwszych bardzo pomaga mu spora kreatywność – pewny siebie w walce na chwyty Ferreira świetnie odnajduje się we wszelkiego rodzaju kotłach zapaśniczych. Zanim wyląduje na plecach, już w locie kręci się, dystansuje, przetacza. Uwielbia odwoływać się do różnych wariacji granby roll czy fikołków we wszystkie strony, w ten sposób neutralizując próby zapaśnicze swoich przeciwników. Odrobinę przypomina pod tym kątem Tony’ego Fergusona.



Nawet jeśli wyląduje na plecach, również nie ustaje w próbach poddań, przetoczeń czy powrotu na nogi. Jego zbyt ofensywne czasami nastawienie prowadzi go jednak od czasu do czasu w tarapaty – vide starcia z Gregorem Gillespiem czy rewanż z Beneilem Dariushem. Natomiast jego parter stoi na tak wysokim poziomie, że nawet jeżeli znajdzie się w tarapatach – na przykład z rywalem w dosiadzie – potrafi się z tego wykaraskać.

Równie agresywny Ferreira jest z góry. Tam także stawia bardziej na ofensywę aniżeli na kontrolę. Agresywnie szuka przechodzenia pozycji, rozpuszcza z góry ręce, czai się na poddania.

Jak walczy Mateusz Gamrot?

O Mateuszu Gamrocie na Lowking.pl pisałem już wielokrotnie, więc nie chciałbym po raz kolejny się powtarzać… Ujmijmy więc temat telegraficznie!

Otóż, walczący z obu ustawień Gamer to wszechstronny zawodnik, który wywodzi się z zapasów, ale w ostatnich latach wypracował naprawdę funkcjonalną, skuteczną, dobrze poukładaną stójkę. Co szczególnie ważne, Polak jest niezwykle odpowiedzialny w defensywie – świetnie pracuje na nogach, po atakach schodzi głową z linii ciosów, trzyma ręce wysoko, odchodzi w innym kierunku niż ten, z którego natarł, nie wpada z uderzeniami w zasięg, narażając się na kontry.

Wydaje się zatem, że rozwijał stójkę trochę jak lata temu Włosi swoje drużyny piłkarskie – w myśl zasady, że zespół budujemy od bramkarza i obrońców. Defensywa kudowianina stoi na bardzo wysokim poziomie, jest piekielnie trudny do czystego trafienia. Nawet jeżeli inkasuje uderzenia, to na ogół już na odchyleniu, amortyzując je w ten sposób. Trafienie go uderzeniem kolizyjnym jest niezwykle skomplikowane.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Starcie ze Scottem Holtzmanem może natomiast stanowić przesłankę wskazującą na to, że wyrachowany ten, odpowiedzialny styl kickbokserski Mateusza wchodzi na nowy poziom. Polak nie słynął bowiem nigdy z kowadeł w pięściach – także z uwagi na rzeczoną kastrację ryzyka (nie rozpuszcza bomb, bo to narażałoby go na kontry) – ale wydaje się, że teraz powoli wchodzi na etap, na którym balans między defensywą a ofensywą jest idealny. Szczelna defensywa wespół z zagrożeniem nokautem jednym ciosem? Brzmi dobrze!

Mateusz chętnie miesza różne ciosy na różnych poziomach z różnorodna mocą. Pacnie rywala dwoma prostymi na pół gwizdka, by potem obejść jego gardę mocniejszym sierpem. Uderzy na korpus, by potem grzmotnąć na górę. A wszystko to w ruchu, co oczywiście czyni go niezwykle trudnym do skontrowania.

Pod kątem kopnięć zwróciłbym przede wszystkim uwagę na niesygnalizowane kopnięcia na głowę, z jakich korzysta Mateusz – nawet w kontrze, co widzieliśmy w jego potyczce z Holtzmanem. Poprzedza je często jakąś kiwką pięściami, kamuflując w ten sposób kopnięcie.

Oczywiście niezwykle cennym atutem naszego zawodnika w stójkowej szermierce są… Jego zapasy! Tak! Przeplatając podejścia zapaśnicze z ciosami, Gamrot staje się bardzo trudny do rozczytania. Świetny tego przykład mieliśmy w jego starciu ze Scottem Holtzmanem, gdy kilka razy zaatakował ciosem… udo rywala! W ten sposób mocno obciążył jego oktagonowy procesor, mocno mieszając mu w głowie.

Mateusz obala na wiele różnych sposobów. Mam zejścia w nogi, zejścia do nogi, zejścia do kostki – tymi wyrobił już sobie niezłą renomę w UFC – haczenia, zastawienia, obalenia z klamry. Do wyboru, do koloru. Jak na rasowego wrestlera przystało, Mateusz świetnie korzysta z łańcucha zapaśniczego, tj. widząc, że jakaś technika obalenia nie działa, nie siłuje się z rywalem za wszelką cenę, przechodząc do innej. I kolejnej – aż przewróci nieboraka.

W parterze reprezentant Czerwonego Smoka i American Top Team jest niezwykle sprawny, doskonałą kontrolę łącząc z ofensywą – chętnie przechodzi pozycje, jednocześnie dręcząc rywali uderzeniami z góry i szukając poddań. Swoim stylem wali z góry przypomina samego Khabiba Nurmagomedova, doskonale rozkładając ciężar ciała przy przechodzeniu pozycji. Lubi przedzierać się do krucyfiksu, słynie z ataków na nogi.

Kluczowe elementy

Jakie aspekty mogą przesądzić o wyniku walki? Przyjrzyjmy się kilku najważniejszym… Zarówno technicznym, jak i tym pozaoktagonowym.

Agresja Ferreiry

Nie jest tak, że agresywne nastawienie Brazylijczyka biorę tutaj za pewnik. Kto wie, może poprawił swoje kickbokserskie szlify i spróbuje bawić się w kickboxing na środku oktagonu, korzystając ze sporej przewagi zasięgu ramion – 188 cm vs. 179 cm. Może się tak wydarzyć!




Natomiast jednak za znacznie bardziej prawdopodobny scenariusz uważam ten, w którym Ferreira agresywnie naciera, starając się Gamera zajechać – wykastrować z miejsca i czasu, maksymalnie obciążyć fizycznie i mentalnie. Scenariusz ten jest tym bardziej prawdopodobny, że w stójkowej szermierce widzę przewagę Mateusza – przede wszystkim z uwagi na jego szybkość, mobilność i odpowiedzialność w defensywie. Ferreira jest w swoich pięściarskich poczynaniach znacznie mniej finezyjny.

Jak natomiast Polak może odpowiedzieć na presję ze strony Ferreiry?

Mobilność

Tak… Mateusz doskonale hasa do boków, co udowodnił już w kilku pojedynkach – chociażby ze Scottem Holtzmanem czy Normanem Parke’iem. Niezwykle trudno jest go zamknąć na siatce, co powinno stanowić tutaj jego cenny atut.

Oczywiście samym hasaniem do boków wygrać nie sposób, bo trzeba też atakować. Spodziewam się zatem, że Gamer szukał będzie szybkich doskoków z ciosami odskoków przed kontrami, w ten sposób opędzając się od Brazylijczyka. Kapitalne znaczenie będzie miała tutaj jego szybkość. Istnieje jednak pewne ryzyko związane z walkę ze wstecznego…

Kondycja?

Nie ulega wątpliwości, że Gamrot musi wyrobić sobie szacunek u rywala. Ferreira nie będzie atakował tak, jak robił to w trylogii Parke – czyli nieśmiało, bojaźliwie. Jeśli nie odczuje uderzeń Polaka, będzie naciera jak zły przez piętnaście minut – jak chociażby w pojedynku z Mairbekiem Taisumovem.

Natomiast nieustanna walka ze wstecznego może kosztować Mateusza sporo sił. Owszem, Polak udowodnił już wiele razy, że jego bak z paliwem jest niezwykle pojemny, ale… Ferreira wywiera jednak presję lepiej aniżeli Holtzman czy Parke.

Są jednak i na to sposoby…

Obalenia

Właśnie… Agresja Ferreiry może okazać się wodą na młyn dla Gamrota, bo będzie ułatwiała Polakowi sprowadzenia. Podobnie rzecz się ma z tak lubianymi przez Brazylijczyka kombinacjami, po których często nie trzyma pozycji, lecąc za ciosami do przodu – również takie akcje kudowianin może zamienić na obalenia.

Na tym nie koniec, bo oczami wyobraźni widzę jeszcze jeden sposób – poza mobilnością i obaleniami – na obniżenie agresji Ferreiry…

Odwrotne ustawienie

Jak wspomniałem, Mateusz świetnie radzi sobie, walcząc z obu ustawień. Jeśli Ferreira wyjdzie ustawiony klasycznie – a tego się spodziewam – i nie będzie próbował za wszelką cenę dostosowywać się do ustawienia Gamrota, wówczas odwrotna pozycja naszego zawodnika może mocno utrudnić Brazylijczykowi wywieranie presji. Walcząc klasycznie, trzeba się bowiem znacznie więcej namanewrować, aby zamknąć mańkuta na ogrodzeniu – tj. odciąć mu drogi ucieczki. Szczególnie gdy tenże mańkut jest chyżonogi – a taki jest właśnie Mateusz.

Na koniec tego segmentu poświęconego presji ze strony Brazylijczyka wskażmy jeszcze jeden element, który może ułatwić zadanie Polakowi.

Handtrapping

Mateusz Gamrot potrafi świetnie wykluczać ręce rywali, w ten sposób – gdy wówczas nie mogą oni wyprowadzić uderzeń – orbitując do boku. Pokazał to kilka razy w potyczkach z Normanem Parke’iem czy Scottem Hotlzmanem.

Natomiast trzeba tutaj koniecznie wspomnieć, że wspomniana duża przewaga zasięgu ramion Brazylijczyka może naszemu zawodnikowi mocno utrudnić tego rodzaju zagrywki. Nawet wykluczając przednią rękę oponenta, będzie bowiem musiał uważać na tę drugą.

Zapasy i grappling

Czy Ferreira może poszukać tutaj obaleń? Jak najbardziej! Natomiast uważam, że o przewrócenie Gamrota – o utrzymaniu go na dole nie wspominając – będzie bardzo ciężko. Polak ma bowiem oczywistą przewagę techniczną pod kątem zapaśniczym.

Ciekawiej wygląda aspekt ofensywy zapaśniczej ze strony naszego zawodnika… Nie ulega bowiem wątpliwości, że Polak takie próby podejmie, choćby po to, aby namieszać w głowie rywalowi, by ten ryzyko wylądowania na plecach musiał wkalkulować w swoje poczynania.




Czy natomiast Mateusz będzie w stanie kłaść Diego na dole? Otóż, prawdopodobnie tak – szybkość i technika Polaka będą się tu dobrze komponować z agresją Brazylijczyka – ale… O ustabilizowanie Ferreiry na dole łatwo nie będzie. Brazylijczyk naprawdę kręci się jak zły, jest niezwykle trudny do upilnowania. Innymi słowy, kotły zapaśnicze i kulanki parterowe zapowiadają się tutaj wybornie!

Wiek, treningi i ostatnia walka Ferreiry

Jak wspomniałem, Brazylijczyk ma już na karku 36 lat. To sporo jak na kategorię lekką. Niewykluczone, że najlepsze lata ma już za sobą i teraz walczy już tylko o to, aby zatrzymać jak najdłużej to, co ma.

Po drugie – słuchając jego licznych wywiadów w drodze do sobotniej walki, mam wątpliwości, jak wiele czasu spędził w Fortis MMA, gdzie szlifował formę między innymi z Alexem Morono czy Geoffreyem Nealem. Trzeba mieć świadomość, że Ferreira potrzebuje prawie 5 godzin, aby dotrzeć do klubu! Śledząc jego media społcznościowe, wyraźnie widać – o czym zresztą mówił – że nie szczędzi czasu na swoje pozostałe pasje: jazdę motocyklem, strzelectwo oraz nauczanie BJJ.

W przeciwieństwie do Brazylijczyka Polak żyje według nieśmiertelnej maksymy Mauricio Shoguna Ruy – wieczna mu chwała! – czyli trainy, eaty, sleepy.

Wydaje się po prostu, że obaj zawodnicy są na innym etapie swoich karier, kieruje nimi inna motywacja.

Wreszcie grzechem byłoby nie wspomnieć o laniu, jakie ostatnio sprawił Diego Ferreirze Gregor Gillespie. Na leciwych już zawodnikach – a takim jest Brazylijczyk – tego rodzaju łomot może mocno się odbić w kolejnych występach.

Kontuzja Ferreiry?

Diego Ferreira wycofał się kilka miesięcy temu z walki z Grantem Dawsonem. W rozmowie z Patrykiem Prokulskim powiedział, że powodem była kontuzja kostki, ale… We wszystkich wywiadach, jakich udzielał później, przekonywał, że chodziło o kontuzję prawego ramienia. Jak było? Bóg jeden raczy wiedzieć.

Wspominam o tym, bo niewykluczone, że wersja pierwsza jest jednak prawdziwa, a wtedy być może sens miałby atak ze strony Polaka jakąś skrętówką?

Typowanie

Diego Ferreira to doświadczony zawodnik. Weteran UFC. Mierzył się ze znacznie mocniejszymi rywalami aniżeli ci, których ma na rozkładzie Mateusz Gamrot – by wspomnieć jedynie przewijających się tutaj Gregora Gillespiego – pod koniec pierwszej rundy prawie go ubił! – czy Beneila Dariusha, z którym przegrał w rewanżu niejednogłośną decyzją. A pokonywał przecież też Anthony’ego Pettisa, Rustama Khabilova czy Mairbeka Taisumova. Doświadczenie z tego rodzaju walk może zaprocentować.




Brazylijczyk zapewnia też, że odrobinę zmienił teraz metody przygotowawcze. Przekonuje, że jest o wiele bardziej energetyczny niż w drodze do dwóch poprzednich potyczek. Kto wie! Może tak być.

Nie lekceważę go. Jeśli obalenia Mateusza nie będą działały, mogą pojawić się problemy. A zaznaczmy, że nie działały obalenia Khabilova, który sam jest mocnym zapaśnikiem, a na dodatek bardzo silnym. Ba! Norman Parke uznał go za najsilniejszego wrestlera, z jakim kiedykolwiek walczył! Nie sposób zatem wykluczyć scenariusza, w którym Polak może i będzie w stanie finalizować sprowadzenia, ale Brazylijczyk będzie uciekał mu natychmiast do góry – jak kilka razy Kutateladze.

Jeśli tak rzeczywiście będzie, a w stójce Gamer nie wywalczy sobie szacunku u rywala – czyli nie grzmotnie go czymś tak mocno, by ten zastanowił się dwa razy, zanim ruszy agresywnie do przodu – wtedy, owszem, nasz zawodnik może znaleźć się w poważnych tarapatach. I wówczas nawet żelazne płuca mogą nie wystarczyć.

Natomiast nie taki scenariusz uważam za najbardziej prawdopodobny. Mateusz cały czas się rozwija, czego z całą pewnością nie można powiedzieć o Diego. Przewagi szybkości i techniki naszego zawodnika w stójce powinny być wyraźne. Jeśli dodamy do tego jego mobilność oraz zagrożenie zapaśnicze, jakie będzie stanowił, to szczerze się zdziwię, jeśli Brazylijczyk będzie cały czas nacierał jak wściekły byk. Gillespie i Dariush byli w stanie właśnie zapasami – ten drugi także ostrymi uderzeniami – okiełznać mordercze żądze Ferreiry. Polak również posiada odpowiednie do tego narzędzia. Pod kątem zapaśniczym Gamerowi zdecydowanie bliżej do szybkiego, sprytnego Gillespiego aniżeli silnego, ale słoniowatego Khabilova. To ważne!

Jeśli zaś chodzi o parter… Tak, tutaj, jak wspomniałem, czekają nas prawdopodobnie nie lada fajerwerki, bo przecież Gamrot to również absolutny król, jeśli chodzi o kotły zapaśnicze i kulanki parterowe. Do tej pory człowiek z rozrzewnieniem wspomina wyjścia Koleva (poniżej dwa przyłady), jakie kudowianin kilka lat temu serwował piekielnie mocnemu Mansourowi Barnaouiemu.

Co jednak najważniejsze, spodziewam się, że przenosząc mocniej akcenty na kontrolę w walce na chwyty – jak w starciu z Kleberem Koike Erbstem – nasz zawodnik będzie w stanie ograniczyć parterową ofensywę rywala. Ba! Jeśli poczuje się pewniej, to niewykluczone, że rzeczoną agresję Ferreiry na dole spróbuje wykorzystać do przejścia pozycji, zrzucenia uderzeń czy poszukania technik kończących.



Starcie z Gregorem Gillespiem uważam natomiast za przesłankę wskazującą na powolny spadek formy Diego Ferreiry, który nie jest w stanie wytrzymać morderczego tempa zapaśniczego. Mateusz Gamrot nie musi jednak takowego narzucać, bo w obszarze stójkowym ma do zaoferowania więcej niż Amerykanin.

Podsumowując, Gamer będzie hasał żwawo na nogach, krótkimi kombinacjami opędzając się od nacierającego ale niezachwycającego szybkościowo przeciwnika. Do swojej gry wplecie obalenia, które z jednej strony zmuszą Brazylijczyka do ograniczenia agresji, a z drugiej otworzą go też na ciosy na głowę – a może i kopnięcia. Jeśli walka trafi do parteru, to z kudowianinem na górze – kulanki będą zacne, ale w ogólnym rozrachunku to stawiający większy nacisk na kontrolę i posiadający mocniejsze zapasy Polak wyjdzie z nich obronną ręką, spędzając więcej czasu na górze.

***

Przypominamy, że dla Czytelników Lowking.pl, którzy nie są jeszcze graczami FORTUNY, przygotowaliśmy też Zakład Bez Ryzyka do 600 PLN. Szczegóły – tutaj.

***

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Zwycięzca: Mateusz Gamrot przez decyzję

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

1 Comment

  1. cesellolaroma

    16 grudnia 2021 at 07:06

    Na papierze Gamer stylowo ma przewagę. Bardziej poukładana i odpowiedzialna stójka, szybkość, mocne zapasy, kondycja nie gorsza, jak nie lepsza. Młodszy, mniej obity.

    Wiadomo to już jest Top15 więc może Gamer w coś się złapie. Albo po prostu okaże się, że przeciwnik jest zbyt silny, wytrzymały, nieustępliwy. Aczkolwiek stawiam na Gamera i kolejne skończenie przed czasem specjalnie mnie nie zdziwi.

You must be logged in to post a comment Login

Leave a Reply