UFC

Justin Gaethje pokonał Paddy’ego Pimbletta po szalonej bijatyce na UFC 324

Justin Gaethje pokonał Paddy’ego Pimbletta w walce wieczoru gali UFC 324, sięgając po tymczasowy pas mistrzowski wagi lekkiej.

Spisywany na straty weteran Justin Gaethje (27-5) pokonał faworyzowanego Paddy’ego Pimbletta (23-4) w pojedynku wieńczącym galę UFC 324 w Las Vegas, sięgając po tymczasowy tytuł mistrzowski kategorii lekkiej.

W pierwszej rundzie, podobnie jak w całej niemal walce, stroną atakującą był Justin Gaethje, który wywierał miarową presję, z którą duże problemy miał cofający się regularnie w linii na siatkę Paddy Pimblett. Brytyjczyk miał swoje momenty pod kątem latających kolan, lowkingów czy frontali na korpus – jednym z kopnięć na moment nawet naruszył Amerykanina – ale przez większość rundy krążył mniej lub bardziej chaotycznie przy ogrodzeniu, ze szczęką w chmurach i rękami na wysokości klatki piersiowej. Gdy Gaethje rozpuszczał wtedy ręce, to aż iskrzyło. Co ciekawe, tu i ówdzie Pimblett podejmował rękawicę, wdając się z nim w szalone wymiany, nafaszerowane chaosem.

Regularnie Amerykanin polował na prawy sierpowy, jak w starciu z Edsonem Barbozą. Raz nawet kombinacją ciosów posłał Pimbletta na deski przy siatce, próbując go dobić z góry, ale Brytyjczyk przetrwał. Amerykanin w pierwszej rundzie trafił palcem w oko rywala, za co dostał mocne ostrzeżenie od sędziego.

Druga odsłona wyglądała nieco podobnie. Baddy polował na prawe krosy po kiwce lewym, okolicznościowo dosięgał rywala jabem, czaił się na middlekicki czy kolana, tu i ówdzie odpalając też podbródki. Spróbował też obaleń, ale nie był w stanie przewrócić Gaethje.

To Amerykanin nadal był skuteczniejszy, z łatwością przedzierając się kilka raz przez dziurawe zasieki obronne Brytyjczyka. Gaethje ponownie posłał Pimbletta na deski, z góry traktując go kilkoma potężnymi łokciami. Wyraźnie odczuł je Brytyjczyka, ale ponownie przetrwał, unieruchomiony w uchwycie ręka-głowa Gaethje, do którego to Amerykanin odwoływał się kilka razy w trakcie walki. Do narożnika po rundzie drugiej Baddy schodził chwiejnym krokiem, mocno porozbijany.


PEŁNE WYNIKI UFC 324 – TUTAJ


W trzeciej jednak rundzie Brytyjczyk nieoczekiwanie nabrał wiatru w żagle. Jego lewy prosty raz za razem penetrował gardę Amerykanina. Pimblett dobrze pracował też lowkingami, frontalami na korpus, nadal czając się na latające kolana i podbródki.

W pewnym momencie Baddy naruszył nawet ciosami oddającego pole Gaethje, ale przesadził z ofensywą, latającym kolanem trafiając w krocze rywala. Walkę w konsekwencji na kilkadziesiąt sekund przerwano, dzięki czemu Amerykanin doszedł do siebie.

Nawet jednak po wznowieniu walki Brytyjczyk wyglądał lepiej, rąbiąc lowkingami, frontami, ciosami prostymi. Nadal od czasu do czasu zawodnicy wdawali się w bitewną cepeliadę, szyjąc uderzeniami powietrze.

Liverpoolczyk dobrze rozpoczął rundę czwartą, rozbijając doły Gaethje kopnięciami, ale z czasem wyłapał kilka prawic, którymi Amerykanin ostudził jego ofensywne zapędy. Pimblett próbował ratować się obaleniami, ale nie był nawet blisko położenia rywala na dole, unieruchamiany w uchwycie ręka-głowa.

W stójce Justin rozdawał karty, rozbijając chaotycznego rywala na siatce, kontrolując go w klinczu. Regularnie atakował podbródkami w zwarciu, na rozerwanie rozpuszczając prawy sierp. Nie brakowało jednak nadal srogich wymian, w których obaj pudłowali, zataczając się, tracąc równowagę.

W rundzie piątej walka się wyrównała. Obaj zawodnicy mieli swoje momenty. Pimblett w pewnym momencie naruszył Gaethje, ale spróbował skoczyć do gilotyny, kończąc na plecach. Nie był też w stanie przewrócić Amerykanina. Trafiał jednak frontami, lowkingami, ciosami, polował na podbródki i kolana.

Highlight dosięgał go sierpami, tu i ówdzie dokładał lowkingi. Żaden nie brylował pod kątem defensywy.

Werdykt był formalnością. Sędziowie orzekli jednogłośnie w stosunku 2 x 49-46, 48-47 o zwycięstwie Justina Gaethje, który po raz drugi w karierze sięgnął po tymczasowy pas mistrzowski wagi lekkiej.

Paddy Pimblett doznał pierwszej porażki pod egidą UFC, gdzie jego bilans wynosi teraz 7-1.

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button