KSWPolskie MMA

„Czas utrzeć nosa młodym kotom!”, „Napie*dalajmy się!” – kocioł w wadze lekkiej KSW

Zaroiło się od wyzwań w kategorii lekkiej KSW po sobotniej gali w Łodzi.

Po sobotniej gali KSW 56 w Łodzi doszło do gigantycznej medialnej kotłowaniny w kategorii lekkiej polskiego giganta – wyzwania do walk posypały się z każdej niemal strony.

Mający za sobą zwycięski debiut Mateusz Legierski, który większościowo pokonał w Łodzi Francisco Barrio, zaprosił w tany swojego niedoszłego kilka miesięcy temu rywala – sam zmuszony był wycofać się wówczas z walki – Romana Szymańskiego.

Mistrz Oktagon MMA nie jest jednak jedynym zawodnikiem, który łypie w kierunku byłego mistrza FEN – w swoje ręce Romana Szymańskiego chce bowiem ponownie dostać inny sobotni zwycięzca, opromieniony 11-sekundowym nokautem na Sebastianie Rajewskim Filip Pejic. Chorwat przegrał z Szymańskim w lipcu, ale wziął wówczas pojedynek w zastępstwie za Legierskiego – a jest pewien, że po pełnym obozie przygotowawczym pokonałby Szymańskiego.

Na wspomnianych Mateusza Legierskiego i Filipa Pejicia, którzy chcą Romana Szymańskiego, dybią jednak inni zawodnicy. Dynamitowi wyzwanie rzucił były mistrz wagi piórkowej KSW, a obecnie wojujący w lekkiej Marcin Wrzosek.

– Ja akurat się nudzę, więc chętnie przetestuję ten prospekt – napisał na Twitterze Polski Zombie. – Pierwsza gala KSW w nowym roku, bo Mateusz ma podobno Covid, a ja nie chcę się zarazić. Czas wracać, aby utrzeć nosa młodym kotom.

Z kolei w kierunku chorwackiego Nitro spoziera pałający żądzą rewanżu za brata Łukasz Rajewski. Obaj zawodnicy – Rajewski i Pejic – byli zresztą kilka miesięcy temu przymierzani do walki, ale ostatecznie zestawiono ich z innymi rywalami.

Nie jest jednak tak, że na brak zainteresowania narzekać mógłby wspomniany Łukasz Rajewski. Do walki z nim garnie się bowiem były pretendent do złota 70 kilogramów Grzegorz Szulakowski, który chce przerwać czarną serię trzech porażek.

– Raju, jaki Pejic? – napisał na Instagramie Szuli. – Coś tam kiedyś podkręcałeś, więc dzwoń tam chłopie i się napierdalamy! Najpier Ty, potem Ziółkowski po pełnym obozie przygotowawczym, a nie na pół gwizdka z doskoku. Króciutko. Mam nadzieję, że do zobaczenia!

Co zaś tyczy się wspomnianego Mariana Ziółkowskiego, to do rewanżu z nim rwie się – z wzajemnością – Roman Szymański.

W ramach grudniowej gali KSW 57 do akcji powróci natomiast inny mocny gracz w wadze lekkiej – były czempion kategorii półśredniej Borys Mańkowski. Z kim jednak się zmierzy, póki co nie wiadomo.

W rozgrywce o pozostawiony przez Mateusza Gamrota tron liczą się też nieukrywający mistrzowskich aspiracji Maciej Kazieczko, który wygrał cztery ostatnie potyczki, oraz rozpędzeni dwoma efektownymi zwycięstwami Artur Sowiński oraz Shamil Musaev. Póki co nie wiadomo jednak, kiedy cała trójka powróci do akcji.

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz cashback 200 PLN

*****

Koszulki Lowking.pl dostępne w sprzedaży!

Powiązane artykuły

Komentarze: 1

  1. Ciekawie się robi.

    Legierskiego skreślałem przy okazji niedoszłej walki z Szymańskim. Teraz tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że Roman to wyższa półka. Mnie osobiście dziwi, że wyzwanie Mateuszowi rzucił Wrzosek. Walka na odbudowanie dla Marcina po tym jak pokazał się Legierski na KSW 56. Być może się mylę.

    Szymański vs Ziółkowski to bardzo sensowne zestawienie. O ile jakiś czas temu postawił bym na Romana tak teraz już nie.

    Pejic to taki czarny koń dla mnie, który jest w stanie zaskoczyć. Faworyzował bym go w walce z Rajewskim lecz z Szymańskim znów bym postawił przeciwko niemu.

    Szulakowski natomiast chce Łukasza. Moim faworytem na ten moment byłby ten pierwszy. Jednak zwycięstwo Raja nie powinno być zaskoczeniem.

Dodaj komentarz

Back to top button