
„Chciał mnie tam zabić” – Roberto Soldić wyjaśnił swoją taktykę w zwycięskim debiucie w UFC
Były podwójny mistrz KSW Roberto Soldić opowiedział o swojej taktyce na walkę z Khaosem Williamsem, którego pokonał na punkty w debiucie w UFC.
Nie miał łatwej przeprawy Roberto Soldić w pierwszej rundzie swojego debiutanckiego starcia w UFC z Khaosem Williamsem, ale w kolejnych zdecydowanie przejął stery walki w swoje ręce, ostatecznie wygrywając na kartach punktowych.
W rozmowie z Joe Roganem Chorwat krótko podsumował swój występ.
– Khaos przyjął mnóstwo uderzeń, ma świetną szczękę – powiedział. – Widziałem u niego doświadczenie. Khaos to wspaniały zawodnik. Posłał mnie na deski ładnym prawym sierpem, a gdy kogoś dotyka, to koniec. Uderza naprawdę mocno. Twardy przeciwnik. Dobry dla mnie na powitanie. Doświadczony gość, ale walczyłem już z mocnymi rywalami. Na pewno Khaos był jednym z nich.
– Nie chcę nikogo wyzywać – powiedział, zapytany o swoje dalsze plany. – To zależy od Huntera, Dany White’a, Seana Shelby’ego. Wyślą i zgodzę się na każdego rywala.
Na koniec krótkiego wywiadu Robocop podziękował też „fanom z Europy” oraz swojemu sztabowi trenerskiemu.
Szerzej o swoim debiucie powracający do formuły MMA po półtorarocznej przerwie Chorwat opowiedział podczas konferencji prasowej po gali.
– Dobra walka, twardy rywal – stwierdził. – Podchodziłem do niego bardzo poważnie. Wytrzymał moje wszystkie uderzenia. Pokazałem więc, że potrafię też obalać. Przyjął naprawdę dużo uderzeń. Jakieś szalone kopnięcie na głowę, ground and pound, lewy sierp, prawy, prawy sierp.
– To dla mnie cenne doświadczenie, bo nie walczyłem od półtora roku. Tutaj mogłem się bić przez trzy rundy. Wiele to dla mnie znaczy, bo wiem teraz, że mam kondycję na pięć rund. Nie zmęczyłem się. Ciągle nacierałem.
– Złapał mnie kilka razy w pierwszej rundzie. Nieprzypadkowo ma naprawdę ciężkie pięści. To artysta jednouderzeniowego nokautu. Podchodziłem do tej walki bardzo poważnie, a teraz przechodzę do kolejnej.
Od drugiej rundy zarysowała się wyraźna przewaga Soldicia, choć Williams cały czas pozostawał groźny, starając się na ogień odpowiadać ogniem.
– Trafiłem go kilkoma uderzeniami na tułów – powiedział Roberto. – Wiedziałem jednak, że wygrywał też sporo walk decyzjami. Potrafi bić się przez trzy rundy. Nokautował zresztą gości w trzecich rundach. Wytrzymał wszystkie uderzenia i nadal nacierał, ale się nie spieszyłem. Chciałem po prostu wygrać. Nie chcę udowadniać, że muszę zabić człowieka. Muszę tylko wygrać i pokazać swoje umiejętności. Tyle.
Soldić stwierdził, że widział w poczynaniach Williamsa gigantyczną determinację do samego końca walki.
– Gość nie miał na sobie żadnej presji – ocenił. – Chciał mnie tam zabić. Miał dużo motywacji, żeby mnie zlać. Widziałem, że wręcz wychodził z siebie, także dlatego że jest wokół mnie trochę szumu. Miałem pas KSW i tak dalej. Zawodnicy mają więc dużo motywacji, żeby mnie pokonać, odebrać mi ten zgiełk. Dlatego nie padał.
– Podobnie będzie w przyszłości, gdy będę walczył z rywalami z Top 10. Będę chciał potwierdzić swoją wartość na ich tle. To oni będą mieli presję po swojej stronie, a ja będę miał więcej motywacji.
Zapytany o różnice między UFC i poprzednimi organizacjami, w których wojował, Roberto Soldić długo się nie zastanawiał.
– Każdy rywal jest tutaj niebezpieczny – powiedział. – UFC to numer jeden. Widać to wokół. Podejście medyczne, badania, Instytut PI i tal dalej.
– Poza tym jednak walczyłem na dużych galach w Europie, w ONE Championship, Cage Warriors, KSW, więc nie ma pod tym kątem różnic. Różnią się tylko litery na rękawicach. Jak wspomniałem, tutaj każdy rywal, z którym spotykasz się w klatce, jest niebezpieczny.
Do akcji Roberto Soldić chciałby powrócić w pierwszych miesiącach przyszłego roku.
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 200 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.






