UFC

Chce się bić w marcu i ma na oku dwóch rywali! Beneil Dariush nie zamierza czekać na titleshot!

Beneil Dariush jest przekonany, że mógłby poczekać na walkę o pas wagi lekkiej ze zwycięzcą starcia Islama Makhacheva z Alexandrem Volkanovskim, ale ma inne plany.




Na uradzaj zestawień w czołowej piętnastce rankingu kategorii lekkiej UFC narzekać nie sposób. Dość powiedzieć, że spośród zawodników w Top 15 pojedynek zaplanowany na tylko jeden – mistrz Islam Makhachev, który w lutym stanie do pierwszej obrony tronu, w ramach gali UFC 284 w Perth krzyżując rękawice z rozdającym karty w 145 funtach Alexandrem Volkanovskim.

Jednym z zawodników, którzy najbardziej garną się do powrotu do oktagonu, jest rozpędzony serią ośmiu zwycięstw Beneil Dariush.




Opromieniony niedawną wiktorią nad Mateuszem Gamrotem Amerykanin celuje oczywiście w konfrontację o tytuł mistrzowski, ale… Wyzwań się nie lęka i bierze też pod uwagę inne pojedynki.

– Nie wiem, jaki plan ma na mnie UFC – powiedział Benny w najnowszym wywiadzie udzielonym UFC.com. – Nie wiem, czy kiedykolwiek będzie mi dane walczyć o pas.

– Mam taką opcję, aby teraz poczekać i potem walczyć ze zwycięzcą (starcia Makhachev vs. Volkanovski), ale jeśli Volkanovski wygra i zdecyduje się potem bronić pasa w wadze piórkowej, to może się okazać, że będę czekał cały rok i wrócę dopiero w 2024 roku.



– Nie wydaje mi się, aby teraz był ktokolwiek, kto mógłby mnie przeskoczyć, ale… Moja praca polega na walczeniu, więc walczmy, Dustinie Poirierze albo Charlesie Oliveiro. Marzec mi pasuje.

Problem jednak w tym, że Dustin Poirier otwartym tekstem zakomunikował już, że pojedynkiem z Beneilem Dariushem zainteresowany nie jest. Na tym etapie swojej kariery mierzy w największe, najbardziej medialne zestawienia z rywalami, którzy wywołają w nim motywację do mocnych treningów – a Benny’ego w tych kategoriach nie postrzega.

Charles Oliveira? Utraciwszy pas mistrzowski w zeszłym roku na rzecz Islama Makhacheva, Brazylijczyk zapowiedział dłuższy rozbrat z oktagonem. Kiedy wróci i czy byłby zainteresowany potyczką z Dariushem, nie wiadomo.




– Po prostu lubię się bić – powiedział Beneil. – Nudzę się, gdy nie walczę. Nudzę się, gdy nie przygotowuję się pod żadnego rywala. To moja robota i lubię ją wykonywać.

– Nie chodzi nawet o pieniądze czy jakąś gwarancję titleshota. Po prostu chcę się mierzyć z najmocniejszymi gośćmi na świecie. Myślę, że Dustin Poirier albo Charles Oliveira spełniają te kryteria.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button