Technika MMATypy UFCUFC

Charles Oliveira vs. Islam Makhachev – brazylijski wirtuoz czy dagestański zapaśnik?

Typowanie i analiza walki Charles Oliveira vs. Islam Makhachev

Analiza techniczna i typ na walkę wieczoru gali UFC 280 w Abu Zabi pomiędzy Charlesem Oliveirą i Islamem Makhachevem.




Przypominamy, że dla Czytelników Lowking.pl, którzy nie są jeszcze graczami FORTUNY, przygotowaliśmy też Zakład Bez Ryzyka do 600 PLN. Szczegóły – tutaj.

Galę UFC 280 w Abu Zabi zwieńczy pasjonująco zapowiadające się starcie na szczycie kategorii lekkiej pomiędzy jej byłym mistrzem Charlesem Oliveirą oraz Islamem Makhachevem.

Po raz pierwszy w historii amerykańskiego giganta naprzeciwko siebie staną zawodnicy mogący pochwalić się dwucyfrową serią zwycięstw – Brazylijczyk wygrał bowiem jedenaście kolejnych walk, a Dagestańczyk – dziesięć.

Bukmacherskim faworytem zawodów jest Makhachev – czy słusznie? Spróbujmy przyjrzeć się taktycznym i technicznym elementom tej walki, które mogą przesądzić o jej wyniki. Jako że czasu do gali pozostało niewiele, skupimy się wyłącznie na kluczowych aspektach, zaprzęgając do analizy tradycyjny schemat z podziałem na konkretne płaszczyzny walki. A zatem – do dzieła!

155 lb: Charles Oliveira (33-8) vs. Islam Makhachev (22-1)

Kursy bukmacherskie: Charles Oliveira vs. Islam Makhachev 2.59 – 1.50

Stójka

Islam Makhachev jest o trzy klasy lepszy uderzaczem – ale oczywiście nie od Charlesa Oliveiry, a od Khabiba Nurmagomedova. Ten ostatni szczególnie w aspekcie kopnięć był okrutnie nieporadny. Islam przygodę ze sportami walki rozpoczynał natomiast od Taekwondo – i to naprawdę widać. Walcząc z odwrotnego ustawienia – bo to mańkut – lewą nogą kopie na różne sposoby – frontalnie, okrężnie, a nawet po brazylijsku. Widać, że potrafi wystrzelić kopnięciem z luzu, bez sygnalizacji, z dużą dynamiką.

Stójka Khabiba – że pozwolę sobie ten wątek pociągnąć i niniejszym też zakończyć – była jednak piekielnie skuteczna z uwagi na jego bezkompromisowość, tytanową szczękę, niezłomny charakter i oczywiście zagrożenie zapaśnicze, jakie wnosił do oktagonu.




Wracając zaś do Makhacheva i kopnięć… Otóż, Dagestańczyk raczej nie słynie z lowkingów, a o ustrzelenie Oliveiry kopnięciem na głowę też oczywiście łatwo nie będzie. Ciekawi mnie natomiast aspekt middlekicków. Dzisiaj mało kto już o tym pewnie pamięta, ale Brazylijczyk swego czasu został okrutnie okopany takowymi właśnie middlekickami przez odwrotnie ustawionego Anthony’ego Pettisa. W pewnym momencie pierwszej rundy ich walki wydawało się wręcz, że to właśnie bombami na korpus Amerykanin ubije Brazylijczyka. Tak się nie stało – ostatecznie go poddał gilotyną – ale mając na uwadze smukłą sylwetkę Do Bronxa, wydaje się, że jego schaby mogą być łakomym kąskiem dla Dagestańczyka.

Ponadto oddać trzeba Makhachevowi, że dobrze kontroluje dystans i ma pewnego rodzaju smykałkę do kontruderzeń – przede wszystkim prawym sierpowym, jak to na mańkuta przystało. Tu i ówdzie odpali krótką kombinację 1-2. Chętnie różnicuje moc w uderzeniach, tymi lżejszymi starając się przygotować sobie te mocniejsze. Na tym etapie swojej kariery rzadko odpala jakiekolwiek cepy. Gustuje w ciosach prostych i ciasnych sierpach.

Widać wyraźnie, że wyciągnął wnioski z porażki z Adriano Martinsem – zaczyna walki znacznie spokojniej – oraz knockdownu zafundowanego mu przez Daviego Ramosa – nie inicjuje już ataków podbródkami.

Charles Oliveira walczy zupełnie inaczej. To oktagonowy Lucyper, który od pierwszych sekund rusza agresywnie na rywali, rozpuszczając różnorodne uderzenia, zarówno w dystansie kickbokserskim, jak i tym pięściarskim oraz w klinczu. Jego arsenał uderzeń jest przebogaty.

Jako zawodnik czujący się jak ryba w wodzie w walce z pleców, w stójce Do Bronx może pozwolić sobie na wiele – i tak też czyni. Pomijając już śliczne ciosy proste czy piękne kombinacje, jakie składa – także w kontrach czy na rozerwanie klinczu – oraz różnorodne kopnięcia – z naciskiem na te niskie oraz smagające na korpus – Charles pozwala też sobie chętnie na latające frontale, z których potrafi czynić naprawdę kapitalny użytek. Niby jest to technika o niskiej efektywności, ale nie w przypadku Brazylijczyka – ten każdego niemal ze swoich ostatnich rywali trafiał tego rodzaju frontalami na twarz.

Oliveira sprawnie przeplata ataki ciosami prostymi, ciasnymi sierpami – podobnie jak Makhachev, także i on stroni od cepów – i podbródkami. Widać nienaganną technikę i niemałą moc w uderzeniach.

Do Bronx jest piekielnie niebezpieczny w klinczu, gdzie fantastycznie korzysta z tajskiej klamry, potrafiąc w milisekundzie ściągnąć głowę rywala na kolano, ewentualnie skarcić oponenta kolanem na korpus. O smykałce Brazylijczyka do tego rodzaju akcji ostatnio boleśnie przekonał się Dustin Poirier.

Na osobny akapit zasługują łokcie, z których Charles robi bajeczny wręcz użytek. Potrafi atakować oboma – frontalnie z doskoku, w charakterze sierpa, bitym z dołu – w ten sposób okrutnie naruszył chociażby Davida Teymura – a nawet łokciem w stylu supermana!

Powyżej Oliveira trafia pięknym łokciem bitym z dołu, co stanowiło początek końca wspomnianego Teymura.

Innymi słowy, Do Bronx jest niezwykle groźny w każdym absolutnie dystansie – od tego kickbokserskiego przez półdystans po klincz.

Dynamika walki na nogach

Pojedynek ten także w stójce – nie tylko w walce na chwyty – zapowiada się intrygująco. Z dwóch powodów. Po pierwsze – Islam to zawodnik na wskroś defensywny, niezwykle odpowiedzialny w obronie. Nie podejmuje zbędnego ryzyka, o czym zresztą świadczą jego statystyki obronne. Jest niezwykle rzadko trafiany. Dobrze kontroluje dystans, nie traci pozycji przy wyprowadzaniu uderzeń, trzyma gardę wysoko, balansuje, schodzi z linii ataków. Nie naraża się na kontruderzenia.



Jego absolutnym przeciwieństwem jest Oliveira, który jest zawodnikiem na wskroś ofensywnym. Jego defensywa do najszczelniejszych zdecydowanie nie należy – szczególnie z uwagi na wyprostowaną sylwetkę i nieruchomą często głowę – ale pod kątem ofensywy wygląda jak milion dolarów. Niezmąconą niczym agresję miesza z przepiękną techniką, co daje urzekające dla oka, a dramatyczne dla jego rywali rezultaty.

A zatem defensywa Islama czy ofensywa Charlesa?

Po drugie – kontynuując wątek o tym, dlaczego także na nogach potyczka ta zapowiada się fascynująco – zadać trzeba sobie pytanie, jak na agresję Brazylijczyka wpłynie realne zagrożenie zapaśnicze, jakie wniesie do oktagonu Dagestańczyk? W dotychczasowych pojedynkach Charles mógł bez skrępowania nacierać, wpadając w klincz czy też lądując na plecach po kopnięciach. Miał to w głębokim poważaniu. Jak natomiast podejdzie do tematu, gdy zmuszony będzie wkalkulować w swoje poczynania dagestańskie zapasy? A nikt z nas nie ma chyba wątpliwości, że Islam nie omieszka ich użyć.

Co prawda intuicja podpowiada mi, że Brazylijczyk także do Dagestańczyka i jego wrestlingu podejdzie z pogardą, od początku ruszając bardzo agresywnie, ale… Jeśli po jakiejś szarży wyląduje na plecach z ciężkim Makhachevem na sobie i jednak nie zdoła od razu wyczarować czegoś z dołu? Czy da mu to do myślenia w dalszych fragmentach walki stójkowej? Czy po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zmuszony będzie poważnie podejść do tematu kontroli dystansu na nogach? Czy po raz pierwszy w karierze zmuszony będzie do unikania klinczu? Z takim wyzwaniem w karierze jeszcze się nie mierzył. Dotychczas mógł swobodnie wpadać w swoich oponentów, tam atakując z tajskiego klinczu, szukając obalenia czy nawet wciągając ich do gardy. Tutaj stanie się to problematyczne.

Natomiast mordercza presja ze strony dysponującego przewagą zasięgu ramion Oliveiry – a jak wspomniałem, takiej właśnie się spodziewam – może okazać się problematyczna dla Islama Makhacheva. Dagestańczyk nigdy nie rywalizował z tak agresywnie nastawionym rzeźnikiem jak Brazylijczyk. Co stanie się, jeśli nie zdoła sfinalizować pierwszego obalenia? Drugiego? Czy w jego poczynania wda się nerwowość? Chaos? Czy nie pójdzie po jakieś desperackie – ergo nieprzygotowane – sprowadzenie, kończąc na przykład w gilotynie?

Przypomnę, że Justin Gaethje nawet w wersji 2.0 nie był w stanie poradzić sobie z rzeźniczą presją Charlesa Oliveiry. Brazylijczyk zamienił go z powrotem w wersję 1.0, w której Amerykanin próbował urwać mu głowę każdym niemal uderzeniem, tracąc furę sił. Podobnie może być i w sobotę – kto wie, czy Do Bronx nie zmieni Islama Makahcheva z technicznego zapaśnika w tego zdesperowanego? A wtedy o błąd znacznie łatwiej!

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Analizując aspekty kickbokserskie, nie mogę nie wspomnieć o jeszcze jednym elemencie, który może stanowić dla Islama Makhacheva zarówno szansę, jak i zagrożenie. Chodzi mianowicie o notoryczne unoszenie kolan przez Brazylijczyka przy skracaniu dystansu. Stary nawyk z Muay Thai. Pomaga kamuflować kopnięcia czy bronić się przed lowkingami. Dagestańczyk będzie musiał uważać przy obaleniach, aby na takie właśnie kolano się nie nadziać.

Z drugiej zaś strony, gdy Charles unosi kolano, stoi oczywiście na jednej tylko nodze – a to oznacza, że jego możliwości defensywy stójkowej i zapaśniczej są wtedy mocno ograniczone. Nie raz, nie dwa inkasował już ciosy, gdy tak przestępując z nogi na nogi z podnoszeniem kolan, skracał dystans – tutaj może przypłacić to wylądowaniem na plecach.

Na pierwszym przykładzie powyższego nagrania widzimy Teymura karcącego Oliveirę za notoryczne unoszenie kolan, ograniczające oczywiście na milisekundę jego mobilność i możliwości obronne.

Klincz, zapasy, parter

Właśnie… W tych aspektach możemy spodziewać się prawdziwej uczty! O ile oczywiście Brazylijczyk nie udusi Dagestańczyka przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Wszyscy wiemy, że Oliveira posiada fantastyczne gilotyny, które mogą stanowić doskonałą broń antyzapaśniczą. Szczególnie że Brazylijczyk chwyta je niemal wyłącznie ze swojej lewej strony, podczas gdy właśnie do tej schodzi przeciwnikom do nóg Makhachev. Nie ulega zatem wątpliwości, że przy zejściach Islam będzie musiał mieć się na baczności.

Warto natomiast przypomnieć, że gilotyną poddawać Dagestańczyka próbowali już w UFC Chris Wade czy Nik Lentz. Dagestańczyk w obu tych walkach zachował spokój, ale… Oliveira i jego długie ramiona będą znacznie bardziej niebezpieczne! Z drugiej zaś strony, dla zaprawionych w bojach zapaśników obrona przed gilotyną to absolutna podstawa.

Pod kątem gilotyn trzeba też wspomnieć o pewnego rodzaju łapczywości Oliveiry – nierzadko Brazylijczyk miast bronić się przed obaleniem, szuka szyi rywala. Źle kończyło się to dla niego choćby w potyczce z Kevinem Lee – lądował bowiem na plecach bez gilotyny.




Wydaje się natomiast, że zagrożenie gilotyną ze strony Do Bronxa może jednak skłonić Islama do poszukiwania obaleń bez schodzenia nisko głową – czyli obaleń z pasa, haczeń, wycinek, rzutów rodem z Judo. Nie zapominajmy, że Makhachev to naprawdę fantastyczne wyszkolony Judoka. Popatrzcie zresztą na poniższe przykłady obaleń autorstwa Dagestańczyka – o przechwycenie jego głowy do gilotyny przy tego rodzaju akcjach będzie piekielnie trudno, nawet takiemu ekspertowi w tej dziedzinie, jakim bez wątpienia jest Charles Oliveira.

Nie będę ukrywał, że o ile absolutnie nie lekceważę klinczu Charlesa Oliveiry – potrafi kapitalnie wynosić rywali, ciskając nimi o matę – to jednak ponad jego tajski klincz stawiam klincz zapaśniczy Dagestańczyka. Jeśli obaj znajdą się przy ogrodzeniu, biorąc się za bary, Makhachev wyjdzie z takiej konfrontacji zwycięsko, nawet jeśli Oliveira zanotuje tu i ówdzie jakiś sukces, jak na przykład Thiago Moises. Dagestańczyk zjadł zęby na tym elemencie oktagonowego rzemiosła. Będzie prawdopodobnie silniejszy, co także powinno pomóc mu w oszczędzaniu baku z paliwem. Nie sądzę, aby Charles był przygotowany na zapaśnicze tany przy ogrodzeniu z rywalem, który na takowych właśnie w dużej mierze zbudował swoją karierę.

Jak wspominałem wcześniej, agresja ze strony Oliveiry może oczywiście ułatwić Makhachevowi podejścia zapaśnicze albo też klinczerskie – bo, jak mówię, nie wykluczam, że Dagestańczyk ograniczy zejścia do nóg, preferując wejście w klincz i poszukanie rzutu, haczenia, wycięcia czy wyniesienia.

Parter? Tutaj spodziewam się dynamiki podobnej do tej stójkowej, tyle że oczywiście w realiach grapplerskich. A zatem kontrola Makhacheva kontra ofensywa Oliveiry. Oczywistym wydaje się, że większe szanse, aby wylądować na górze ma Dagestańczyk, choć oczywiście absolutnie nie sposób wykluczyć, że w którymś momencie pojedynku znajdzie się na plecach.

Jednak najbardziej prawdopodobny scenariusz parterowy wygląda tak, że Islam ciasno i bardzo uważnie stara się kontrolować Charlesa z góry, a ten wściekle skręca się do różnorodnych, często kreatywnych poddań. Czy można wykluczyć, że zdoła złapać Dagestańczyka w jakąś technikę kończącą? Nie można! Brazylijczyk dzierży rekord poddań w UFC, potrafiąc wyczarować coś z niczego. Odrobina przestrzeni, chwila nieuwagi – i klepiesz, bracie!

Z drugiej zaś strony, Islam Makhachev nawet w starciach z zawodnikami, którzy nie stanowią większego – czy nawet żadnego, jak w przypadku Drewa Dobera – zagrożenia z pleców, walczy niezwykle taktycznie, skupiając się przede wszystkim na kontroli. To bardzo ważne! Spodziewam się zatem, że do parterowego maga w osobie Oliveiry podejdzie w jeszcze bardziej wyrachowany sposób – a nie oszukujmy się, poddanie zawodnika, który skupia się wyłącznie na kontroli, uderzania okolicznościowo zrzucając tylko celem utrzymania walki na dole, jest piekielnie trudne! Szczególnie jeśli zawodnikiem tym jest grappler pokroju Islama Makhacheva. Okno możliwości Do Bronxa będzie w tym aspekcie mocno ograniczone!

Typowanie

Odhaczmy sobie najpierw oczywistą oczywistość. Otóż, szermierzy tezy, wedle której jeden lub drugi zawodnik nie ma żadnych szans na zwycięstwo, trzeba szanować i doceniać – bo swoimi kategorycznymi osądami, w oczywisty sposób wskazującymi na liche zdolności poznawcze, dodają temu sportowi pikanterii i emocji – ale nie można traktować ich poważnie. Na papierze bowiem nie można tutaj absolutnie skreślać żadnego zawodnika – i nie zmieni tego ani spektakularny nokaut czy poddanie autorstwa Oliveiry w pierwszej rundzie, ani dominacja zapaśnicza czy nokaut przez GNP w wykonaniu Makhacheva. Na dzisiaj, analizując występy i umiejętności obu zawodników, skreślać jednego lub drugiego mogą wyłącznie niedostrzegający, że moneta ma dwie strony fanatycy.




Przechodząc natomiast do meritum… Pomimo iż Islam Makhachev absolutnie lebiegą stójkowym nie jest – przypominam o jego kopnięciach na korpus oraz kontrującym prawym sierpie – a jego defensywa tamże stoi na bardzo wysokim poziomie, to nie mam wątpliwości, że wdając się w szermierkę na pięści i kopnięcia z Charlesem Oliveirą, igrał będzie z ogniem. Owszem, jego przewaga zapaśnicza takową szermierkę powinna mu nieco ułatwić – Brazylijczyk będzie bowiem zmuszony do wkalkulowania w swoje poczynania ryzyka wylądowania na plecach – ale i tak na nogach to były mistrz będzie znacznie groźniejszy.

Zapędy zapaśnicze Makhacheva może oczywiście zmniejszyć zagrożenie gilotyną ze strony Oliveiry, ale – jak wspomniałem – wachlarz technik zapaśniczych Dagestańczyka, które nie narażają go na oddanie szyi, jest przebogaty.

Brazylijczyk udowodnił w ostatnich latach, że wyraźnie podniósł próg swojej odporności i gotowości do dalszej walki. O ile kiedyś pękał przy pierwszych niepowodzeniach, tak teraz raz za razem powraca niczym Feniks z popiołów. Chwilami można odnieść wręcz wrażenie, że teraz trudności, jakim zmuszony jest stawić czoła w oktagonie, działają na Do Bronxa motywująco, nakręcając go do jeszcze mocniejszej ofensywy. Widzieliśmy to szczególnie w ostatnich potyczkach, w których po zaliczeniu knockdownu – które zresztą chętnie wykorzystuje do regeneracji, wiedząc, że nikt za nim w parter nie pójdzie – wracał ze zdwojoną siłą. Wyplenił z siebie cykora.

Rzecz jednak w tym, że o ile reprezentant Chute Boxe wielokrotnie ostatnio udowadniał, że potrafi kapitalnie radzić sobie z ciosami czy szerzej problemami w stójce – to ważne przy jego lichej defensywie! – to pozwolę sobie zadać pytanie, czy równie dobrze reagował będzie na bariery, jakie Islam Makhachev postawi przed nim w parterze? To zupełnie inne problemy! Metodyczna, klaustrofobiczna kontrola, kastracja z parterowej ofensywy, bezradność – czy z takimi problemami Charles Oliveira też sobie poradzi? Czy demony przeszłości nie wrócą? Czy tego cykora też się pozbył?

Ostatnia porażka, jakiej doznał – z Paulem Felderem – była właśnie następstwem parterowej bezradności. Oliveira spróbował absolutnie wszystkiego w walce na chwyty – i nie był w stanie ani poddać, ani ubić Irlandzkiego Smoka. Stracił mnóstwo sił, zainkasował sporo uderzeń. Miał dość. To był zupełnie inny rodzaj zgryzot niż te, które sprawili mu ostatnio Dustin Poirier, Justin Gaethje czy Michael Chandler. Metodyczna udręka vs. knockdown i bezpieczne lądowanie w parterze.

Warto w tym kontekście przyjrzeć się walce Charlesa Oliveiry ze wspomnianym już tutaj Kevinem Lee. Wysnuć można z niej ciekawe wnioski. Otóż, odświeżcie sobie drugą rundę tego pojedynku. Długimi jej fragmentami Brazylijczyk był przyszpilony do desek oktagonu, nie mając miejsca na jakąkolwiek ofensywę. Chwilami błagalnie wręcz patrzył na sędziego, rozkładając ręce – „no podnieś to do stójki!”. Bezradność mieszała się z frustracją. Z drugiej zaś strony, w trzeciej rundzie tegoż boju Do Bronx jednak powrócił do gry i poddał Amerykanina.




Islam Makhachev jest jednak lepszym zapaśnikiem aniżeli Kevin Lee, a przede wszystkim – co może mieć tutaj kapitalne znaczenie – nie oddycha rękawami w drugiej rundzie swoich walk, jak to miewał w zwyczaju lichy kondycyjnie Motown Phenom. Jeśli przyjmiemy, że na pewnym etapie pojedynku w pierwszej rundzie Dagestańczyk obali Brazylijczyka – a szacuję taki scenariusz na ponad 50% – wówczas do gry wejdzie właśnie jego drenująca kondycję Oliveiry i frustrująca kontrola z góry. Zmęczony Do Bronx stanowił będzie na pewno mniejsze zagrożenie w stójce.

Podsumowując – pomijając kwestie motywacji, presji ciążącej na obu czy ścinania wagi – absolutnie nie skreślam tutaj Charlesa Oliveiry, który w pierwszych minutach pojedynku będzie nieprawdopodobnie groźny. Skoro nawet Thiago Moises miał swoje momenty – krótkie ale jednak! – w starciu z Islamem Makahchevem, to Do Bronx – znacznie bardziej doświadczony w walkach z elitarnymi rywalami! – jak najbardziej może zamienić takowe na wiktorię przez nokaut lub poddanie, ale… Zawodnik pokroju Islama Makhacheva – z zatem wyborny, silny jak tur zapaśnik, który jest niezwykle odpowiedzialny w stójce, a w parterze skupia się przede wszystkim na kontroli, dysponując też solidnym bakiem z paliwem – wydaje się skrojony na miarę, aby zneutralizować najmocniejsze strony fightera o charakterystyce Charlesa Oliveiry. Oczywiście Brazylijczyk będzie prawdopodobnie potrzebował tutaj jednego jedynego momentu – w stójce lub w parterze – aby to jego ręka powędrowała w górę, podczas gdy Dagestańczykowi zwycięstwo zapewnić może metodyczna, cierpliwa praca, ale… Stawiam na to drugie!

O poddanie w wykonaniu Islama łatwo nie będzie – pomimo iż kilka razy w karierze Charles już klepał – ale cierpliwą pracą z góry zamęczy i w późniejszych rundach ubije Brazylijczyka.

Do szczegółowej analizy walki Mateusza Gamrota z Beneilem Dariushem zapraszam tutaj.

This poll has ended (since 1 month).

Charles Oliveira vs. Islam Makhachev - kto wygra?

Oliveira przez (T)KO
30.58%
Oliveira przez poddanie
26.61%
Makhachev decyzją
19.17%
Makhachev przez (T)KO
10.08%
Oliveira decyzją
7.77%
Makhachev przez poddanie
5.79%

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Zwycięzca: Islam Makhachev przez (T)KO

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Komentarze: 1

Dodaj komentarz

Back to top button