Analizy KSW 44 – Kleber Koike Erbst vs. Marian Ziółkowski


Typowanie i analiza walki pomiędzy Kleberem Koike Erbstem i Marianem Ziółkowskim, do której dojdzie podczas sobotniej gali KSW 44 w Gdańsku.

Marian Ziółkowski stanie w sobotę przed ogromną szansą i nie lada wyzwaniem, mierząc się z byłym mistrzem kategorii piórkowej Kleberem Koike Erbstem podczas gali KSW 44 w trójmiejskiej Ergo Arenie.

Debiutujący pod sztandarem polskiego giganta Golden Boy zastąpił niespełna dwa tygodnie przed galą kontuzjowanego Marcin Wrzoska. Pojedynek odbędzie się w umownym limicie 68 kilogramów.

Czy skreślany przez bukmacherów Ziółkowski może zaskoczyć, serwując Erbstowi drugą ostatnich ośmiu latach porażkę? Przeanalizujmy!




68 kg: Kleber Koike Erbs (23-4-1) vs. Marian Ziółkowski (19-6-1)

Kursy bukmacherskie: Kleber Koike Erbs vs. Marian Ziółkowski 1.34 – 3.10

Nie codziennie Kleber Koike Erbst bije się z zawodnikami, którzy górują nad nim pod względem warunków fizycznych – i to wyraźnie! A tak będzie właśnie w starciu brazylijskiego Japończyka z Marianem Ziółkowskim.

Czy polski zawodnik może zaskoczyć bukmacherów, fanów oraz ekspertów większych i mniejszych, wychodząc z debiutu z tarczą? Oczywiście, że tak. Największe na to szanse Golden Boy ma oczywiście w stójce, bo tam zestaw jego umiejętności korzystnie zgrywa się z tym, co do zaoferowania w płaszczyźnie kickbokserskiej ma Erbst.

Japończyk bowiem na nogach nie dokonał większego progresu od lat. Owszem, nie spamuje już tak często kopnięciami, jak to onegdaj bywało – co przypłacał kontrami w starciach z co mocniejszymi rywalami – a do swojej gry dodał ostre szarże w kombinacjach (w których wlecze za sobą nogi), tu i ówdzie grzmotnie jakimś lowkingiem, ale jakiejś myśli przewodniej w jego poczynaniach stójkowych czy pożądanych z uwagi na jego budowę ciała ciosów prostych – jak na lekarstwo. Nadal stójka stanowi dla Klebera tylko sposób na przedarcie się do klinczu, gdzie najchętniej obala.

I teraz tak – jeśli treningi w WCA Fight Team doprowadziły do tego, że Ziółkowski nie będzie tak chętnie oddawał pola, wówczas jak najbardziej może on napsuć Kleberowi w stójce mnóstwo krwi. Marian potrafi bowiem świetnie korzystać z długich ciosów prostych i choć nie zawsze odpowiednio szybko wraca z rękami – był kilka razy soczyście kontrowany przez Mateusza Rębeckiego – to akurat Japończyk nie jest typem zawodnika, który przepuszcza czy blokuje ciosy, żeby wystrzelić z kontrą. Nic z tych rzeczy.

Ponadto Marian doskonale korzysta z kopnięć okrężnych na korpus – zarówno zakroczną nogą, jak i po przekroku. Uderzenia te są niesygnalizowane, szybkie i „cięte” tj. wyprowadzane po niewielkim łuku, co pozwala Polakowi szybciej wracać po kopnięciu do domyślnej pozycji. Nie można zapominać też o latających kolanach Golden Boya czy jego srogich snap-kickach na korpus, którymi – tak, tak! – jak najbardziej może zdemolować szczupłego rywala. W zwarciu Marian potrafi natomiast atakować kolanami z tajskiej klamry (Kornik notował tą techniką sporo sukcesów w starciu z Kleberem!), ale nie oszukujmy się – Polak będzie potrzebował w tej walce przestrzeni. To ona bowiem zapewni mu możliwość wykorzystania jego najmocniejszych narzędzi.

Gdy Marian Ziółkowski łapie rytm, potrafi świetnie wykorzystywać swoje doskonałe warunki fizyczne, ochoczo ustawiając sobie rywali podwójnym lewym pod soczystego krosa.

Rzecz jednak w tym, że – wracając do wspomnianego oddawania pola – Ziółkowski ma tendencje do cofania się prosto na siatkę i krążenia w niebezpiecznie bliskim jej sąsiedztwie. W starciu z Kleberem Koike, który marzy jedynie o zwarciu, to fatalny nawyk. Nie tylko bowiem ogranicza ofensywne możliwości Ziółkowskiego, ale też przede wszystkim ułatwia Kleberowi przedarcie się do klinczu, skąd Japończyk będzie mógł pracować nad obaleniami – czy to w formie haczeń czy też rzutów. Ba, w ostatnich dwóch starciach Ziółkowski broniąc się przed obaleniami pod siatką, oddawał rywalom plecy – a w starcie z Erbstem to w zasadzie wyrok.

Innymi słowy, uważam, że Marian jak najbardziej może ten pojedynek wygrać, ale musi przewartościować wartości – tj. podejść do rywala bez najmniejszego repsektu, wywierać presję, nie oddawać pola, wyprowadzać ciosy, uwierzyć w moc drzemiącą w jego prostych i kopnięciach. Przypominam bowiem, że Koike to nie jest kontruderzacz! Zaatakowany, cofa się na siatkę, tam czekając na wymiar kary. Jak radzić sobie z Japończykiem, pokazał w drugiej rundzie walki Marcin Wrzosek, męcząc go na siatce. Gdyby nie fatalny błąd w trzeciej odsłonie, nie mam wątpliwości, że to Polskie Zombie skończyłby z tarczą, bo w tamtej walce Kleber Koike Erbst przejawiał już wszelkie symptomy mentalnego złamania.

Warto pamiętać też o gabarytach obu zawodników. Szczerze wątpię, czy Erbst jest przyzwyczajony do walki z rywalami, którzy mają porównywalny z Ziółkowskim zasięg. A to może mocno utrudnić mu plany. Odpowiednia ocena dystansu – tego bezpiecznego i tego, w którym pozostajesz w zasięgu rażenia rywala – to bowiem piekielnie istotny element każdej walki.

Czy jednak w WCA Fight Team zdołano w tak krótkim czasie zmienić grę Mariana Ziółkowskiego? Ulepić z niego metodycznie nacierającego zawodnika, który wykorzystuje swoje doskonałe gabaryty, osaczając rywali, gnębiąc ich prostymi, długimi kopnięciami, utrzymując dystans – trochę jak Rory MacDonald w starciu z Tyronem Woodleyem? Biorąc pod uwagę, że Golden Boy wziął ten pojedynek na niespełna dwa tygodnie przed galą, będzie pierwszy raz w karierze ścinał do 68 kilogramów i jest to jego debiut – mam wątpliwości.

Jeśli natomiast Marian pozwoli Kleberowi na klincz, narazi się na duże ryzyko. Jak wspominałem, Kleber najchętniej obala bowiem właśnie w klinczu, świetnie zachodzi rywalom za plecy – także w stójce! – a jeśli walka przeniesie się do parteru, tam to Japończyk rozdawał będzie karty. Czy znaczy to, że kompletnie poskręca Polaka? Niekoniecznie. Ale to Kleber będzie stroną atakującą, Marian – broniącą się.

W klinczu Marian Ziółkowski będzie musiał w walce z Kleberem Koike Erbstem mieć się na baczności, nie pozwalając rywalowi na złapanie jednego choćby podchwytu – sposobem na to może być tajska klamra, która w pierwszym starciu z Japończykiem zapewniła też sporo sukcesów Arturowi Sowińskiemu.




Życzyłbym sobie, aby warszawiak poszedł do przodu, nie oddawał pola, nie cofał się na siatkę, zamiast tego metodycznie męcząc Klebera prostymi. Snap-kicki są bardzo trudne do przechwycenia, a jak wspominałem, Ziółkowski potrafi robić z nich kapitalny użytek. Jeden precyzyjnie wymierzony jak najbardziej może przesądzić o wyniku walki – że przypomnę chociażby rewanżowe starcie Conora McGregora z Natem Diazem, w którym właśnie tego rodzaju kopnięcie zadecydowało. Jeśli mimo bardziej ofensywnego niż zwykle nastawienia Golden Boy jednak przegra, świat się nie zawali. Spróbował, nie był faworytem, wziął walkę w skomplikowanych okolicznościach.

Latający/stepujący snap-kick? Żaden problem! Z lewej Tony Ferguson, z prawej Marian Ziółkowski.

Jeśli jednak Polak znów będzie cofał się na siatkę, w jej bliskim sąsiedztwie krążąc do boków, mocno ułatwi grę Kleberowi – i obawiam się, że bez pełnego obozu przygotowawczego, w debiutanckiej walce i w limicie wagowym do 68 kilogramów taki scenariusz jest realny.

Zwycięzca: Kleber Koike Erbst przez decyzję

*****

Typowanie i analiza walki Pudzianowski vs. Bedorf
Typowanie i analiza walki Materla vs. Zawada

*****

Jak być może zauważyliście, w prawej górnej kolumnie na Lowking.pl pojawiła się opcja wsparcia portalu darowizną. Jeśli podobają się Wam treści i analizy publikowane na portalu oraz chcielibyście wesprzeć jego 1-osobową działalność, będę zobowiązany za każdy datek. Szczegóły – tutaj. Dziękuję!

*****

Wszystkie analizy są dostępne w tej sekcji.

*****

Śledź autora tekstu na Twitterze.

Bartłomiej Stachura | Twórca Lowkinga i człowiek odpowiedzialny za każdy element funkcjonowania portalu. Voldemort. Maniak analiz technicznych i felietonów, często cierpi na słowotok. W przerwach od MMA mąż i ojciec.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *