UFC

Jose Aldo chce walki w kategorii lekkiej, był bliski starcia z Donaldem Cerrone

Powróciwszy na zwycięskie tory w starciu z Jeremym Stephensem, Jose Aldo chce powrócić do Kanady, kolejne starcie tocząc podczas gali UFC 231 w Toronto.

Były dominator kategorii piórkowej Jose Aldo garnie się do powrotu do oktagonu – i ma już na oku konkretną galę. Jak zdradził w rozmowie z dziennikarzami w Brazylii, kolejny pojedynek chciałby stoczyć podczas zaplanowanej na 8 grudnia w Toronto gali UFC 231.

Rzecz jednak w tym, że Brazylijczyka nieszczególnie interesuje walka w kategorii piórkowej. Uważa bowiem, że jeśli Brian Ortega podczas tej samej gali zdetronizuje Maxa Hollowaya, wówczas w pierwszej obronie złota winien zmierzyć się właśnie z nim. Dlatego właśnie Scarface z dystansem podchodzi do wyzwań, jakie rzucają mu świetnie radzący sobie w dywizji Renato Moicano czy Zabit Magomedsharipov.

Nie mogę powiedzieć, żeby był jakikolwiek idealny rywal dla mnie w kategorii piórkowej, bo wszyscy są za mną, wszyscy próbują się wypromować, wiedząc, że jestem przed nimi.

– stwierdził sklasyfikowany na 2. miejscu w rankingu Aldo (za MMAFighting.com).

Jeśli Brian wygra, nie będzie innej opcji (niż nasza walka). Na to czekam. Nie ma sensu, żebym teraz z nimi walczył. W przyszłości – owszem. Chcę walczyć z nimi wszystkimi, bo zawsze tak było. Biłem się z najlepszymi. Jeśli są najlepsi, chcę z nimi walczyć.

Wobec tego Aldo chciałby w Toronto zadebiutować w kategorii lekkiej. Twierdzi, że fani najchętniej obejrzeliby go w starciu z Anthonym Pettisem, z którym miał zmierzyć się lata temu, gdy obaj dzielili i rządzili w swoich dywizjach.

Nie wiadomo natomiast, czy Showtime będzie gotowy do tak szybkiego powrotu do akcji, bo przecież 6 października podczas gali UFC 229 w Las Vegas stanie do walki z Tonym Fergusonem.

Wiadomo natomiast, że Jose Aldo był bliski walki z… Donaldem Cerrone.

UFC poprosiło mnie o walkę w Sao Paulo, ale nie było wystarczająco dużo czasu, żeby zrobić to w kategorii lekkiej.

– powiedział Brazylijczyk o gali UFC Fight Night 137.

Zestawili mnie nawet z Cerrone, ale nie doszło do tego. Gdy Glover wycofał się, zapytali, czy mógłbym walczyć. Zgodziliśmy się, uzależniając to od rywala. Zaproponowali nam Cerrone, który już się zgodził, ale Dede (Andre Pederneiras) uznał, że mamy za mało czasu. Potrzebowaliśmy trochę odpoczynku przed kolejnym obozem przygotowawczym, więc do tego nie doszło.

Nie mieliśmy wystarczająco dużo czasu na przygotowania – szczególnie pod Cerrone, bo to bardzo twardy gość, który walczy ostro nawet w przegranych starciach, więc nie było takiej możliwości. Możliwe, że szansa walki w Brazylii podziałała na mnie zbyt optymistyczne i powiedziałem, że dam radę, ale podchodząc do tematu na spokojnie, nie było opcji, żeby się bić. Szczególnie z kimś takim jak Cerrone. Musiałbym mieć za sobą dobry obóz, żeby z nim walczyć.

*****

Tyron 2.0, bezzębny Goryl i Karolina Chute Boxe – sześć wniosków po UFC 228

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button