UFC

Vitor Belfort: „Nawet prostytutki mają swój związek”

Vitor Belfort wskazuje cztery elementy, o które powalczyłby chętnie w ramach związku zawodników.

Uznawany kiedyś za najbardziej utalentowanego zawodnika na świecie, a dziś 39-letni już Vitor Belfort coraz częściej rozprawia nie tyle na temat samej walki w oktagonie, co całej otoczki oraz losu – trudnego, dodajmy – zawodników. Nie jest bowiem żadną tajemnicą, że przegrawszy dwa ostatnie pojedynki, Brazylijczyk nieubłaganie zbliża się do końca swojej sportowej kariery.

Tym razem Phenom zabrał głos w temacie potencjalnego stowarzyszenia zawodników MMA/UFC, któremu w ocenie wielu brazylijskich fighterów mógłby przewodzić.

Cieszę się, że zawodnicy, którzy stworzyli historię tego sportu, postrzegają mnie w ten sposób, ale ważnym jest, aby zawodnicy zdali sobie sprawę, że trzeba nam związku zawodowego. Wszyscy mają związki, nawet prostytutki mają swój związek, a my jako zawodnicy nie mamy własnego? Pora, by sportowcy utworzyli swój związek.

– stwierdził Belfort w rozmowie z MMAFighting.com.

Brazylijczyk przyznał, że nie kontaktował się z nim nikt z trzech rywalizujących o względy zawodników stowarzyszeń – MMAFA, MMAAA oraz PFA.

Aby zostać częścią czegokolwiek, muszę być na czele. Jeśli chcesz tylko wykorzystać mój wizerunek, nie pozwolę na to nikomu.

– zapowiedział.

Nie uważam, aby celem była walka z UFC. Musimy być razem i współpracować. Trzeba pamiętać, że w ten sam sposób, w jaki chcemy walczyć o swoje prawa, musimy zrozumieć też ich prawa. Jesteśmy wdzięczni, ale powinno istnieć prawo, które sprzyja każdemu zawodnikowi w sportach walki.

Brazylijczyk ma już też w zanadrzu kilka gotowych postulatów, o które chciałby walczyć w ramach związku.

Uważam, że zawodnicy powinni mieć ubezpieczenie zdrowotne. (UFC) powinno zezwalać na sponsorów na tej samej zasadzie co ATP i powinni utworzyć dywizję legend, aby powrócili ulubieńcy fanów. To byłyby moje trzy zmiany.

– zapowiedział Belfort, który już wcześniej opowiadał, że we wspomnianej dywizji legend walczyłoby się w nieco większych rękawicach.

I powinniśmy pozbyć się łokci, żeby nie było krwi. Duże firmy chcą być kojarzone z walkami, jeśli nie są one krwawe.

Brazylijczyk powróci do oktagonu 11 marca na gali UFC Fight Night 106 w Fortalezie, gdzie zmierzy się z Kelvinem Gastelumem.

*****

Mamed Khalidov vs. Borys Mańkowski – to się musi udać!

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button