UFC

Damian Rzepecki w tym roku już nie wróci, Polak nie szuka wymówek po UFC Abu Zabi: „Okazałem się po prostu gorszy”

Damian Rzepecki zabrał po raz pierwszy głos nt. przegranego z Magomedem Zaynukovem debiutu w organizacji UFC.

Nie szukał żadnych wymówek czy mniej lub bardziej pokrętnych wniosków Damian Rzepecki po nieudanym debiucie w organizacji UFC.

Podczas niedawnej gali w Abu Zabi Rzeźnik zmierzył się z Magomedem Zaynukovem, doznając pierwszej zawodowej porażki. Świetnie dysponowany Dagestańczyk rozbił Polaka na pełnym dystansie.

Goszcząc na kanale Polish Fighters Info Bartosza Olesia, Damian Rzepecki zaprzeczył, jakoby został przygnieciony presją debiutu.

– Czułem się dobrze – powiedział. – Czułem, że jestem w odpowiednim miejscu. Nie przygniatała mnie cała atmosfera UFC. Może dlatego, że miałem w kwietniu walkę na tym WoW w Hiszpanii i tam była już naprawdę fajna, profesjonalna otoczka i opieka, dużo kamer, mediów i tak dalej. Jeżeli więc chodzi o samą atmosferę UFC, to nie czułem, żeby mnie to jakoś przygniotło.

– Być może podświadomie coś tam było, ale jak na to, jakie możliwości mieliśmy, to byłem naprawdę bardzo dobrze przygotowany. Jak na ten czas przygotowań i to wszystko dookoła. Byłem naprawdę bardzo dobrze przygotowany i okazałem się po prostu gorszy. Nie szukam żadnych wymówek. Trzeba wyciągnąć lekcję i wrócę. Wrócę na pewno mocniejszy.

– Tak naprawdę takie dokładne wnioski jeszcze są przed nami. Będziemy pewnie się spotykać z całym teamem i ustalać, jak to dokładnie ma dalej wyglądać, jakie lekcje z tego wyciągniemy. Ale do tej walki byłem dobrze przygotowany. Naprawdę jak na całe okoliczności temu towarzyszące byłem świetnie przygotowany do tej walki. Nie szukam wymówek. Tego dnia po prostu Chanko był lepszy i tyle.

Polski zawodnik przez cały niemal pojedynek starał się wywierać presję, ale niewiele z tego wynikało pod kątem skutecznych uderzeń. Często wpadał w klincz, gdzie to Dagestańczyk rozdawał karty, dosięgając naszego reprezentanta ostrymi łokciami.

– Plan był taki, że miałem wyjść z mańkuta – powiedział Damian. – To, co było widoczne. Wyszedłem z mańkuta. Dlaczego? Po to, żeby zminimalizować jego pracę nogami, jego kopnięcia, bo na przeciwników walczących w normalnej pozycji Chanko spamował dosłownie kopnięcia prawą nogą, lowkicki, middle, fronty, bardzo dużo tego było. U mnie kopał tylko kilka stompów, na które byłem przygotowany, byliśmy na to gotowi i zminimalizowaliśmy w ten sposób jego kopnięcia.

– Miałem go zmęczyć z zapasami. No i tego nie było. Nie było tego. Miałem nie klinczować, a ja jakoś szedłem w ten klincz. Zamiast męczyć go zapasami, czyli próbami sprowadzeń, to spychałem go na siatkę, robiłem klincz i czułem, że go tam męczę, ale nie miałem robić klinczu. I właśnie w tym klinczu podostawałem te łokcie, który zmieniły obraz walki i moją moją percepcję w tej walce. Łokcie zrobiły robotę właśnie w tym klinczu.

– Miałem wejść z mańkuta, więcej bić rękoma, bo mało biłem, bardzo mało biłem. Nie mogłem gdzieś złapać rytmu swojego, nie mogłem złapać flow i poczuć takiego momentu, kiedy czułem, że „dobra, teraz za chwilę zrobię jakąś swoją akcję”. Zanim się zebrałem, żeby ją zrobić, dostawałem jakiś ciosa albo coś i mnie to stopowało, resetowało. I tak, kurde, było ciągle. Nie mogłem się wbić w rytm. Miałem męczyć go zapasami, próbować obalać, a nie męczyłem go zapasami, tylko męczyłem go klinczem, który był jemu na rękę. Być może się męczył, ale też dobrze się odnajdywał z tymi łokciami. Miała być walka po obaleniu prowadzona w parterze, kontrola, ciosy.

Pomimo iż skończył na tarczy, nie mając w oktagonie wiele do powiedzenia, nad Wisłą Damian Rzepecki otrzymał od fanów mnóstwo wsparcia. 24-latek przyznał, że zauważył pozytywny odzew, za który jest bardzo wdzięczny.

– Jestem naprawdę pod wrażeniem i bardzo mi miło, że dostałem takie wsparcie przed walką i po walce – powiedział. – Wiadomości od polskich kibiców przede wszystkim, ale nie tylko. Bardzo pozytywny odzew. Dostałem dużo wspierających wiadomości.

– Mam nadzieję, że to jest ostatni raz, kiedy zbieram gratulacje za to, że, nie wiem, mam twardą głowę czy tam pokazałem charakter. Mam nadzieję, że już więcej nie będzie potrzeby składania mi takich gratulacji, ale tak, bardzo ciepło zostało to odebrane. Wiadomo, zdarzą się jakieś tam pojedyncze komentarze czy coś, ale tak to już jest. Myślę, że 95% to jest pozytywny odbiór i jestem bardzo wdzięczny, że kibice tak mocno mnie wspierają.

Co zaś tyczy się planów na najbliższe miesiące, to w przypadku Damiana nie obejmuję one startów.

– Teraz muszę zadbać trochę o zdrowie i czeka mnie dłuższa przerwa od pełnego trenowania, bo po walce mam kilka pęknięć, uszkodzeń twarzoczaszki – zdradził. – Miałem też tydzień temu operację. Dzisiaj byłem na pierwszej wizycie kontrolnej. Zdjęli mi szwy i powiedzieli, że powolutku mogę wracać do obciążeń, ale bardzo powolutku. Pełne treningi MMA i sparingi, przyjmowanie ciosów na głowę to po około trzech miesiącach, więc w tym roku nie zawalczę na pewno.

Cały wywiad jest dostępny tutaj.


Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!


Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button