UFC

„Możecie nazwać mnie p**dą” – Justin Gaethje nie jest zainteresowany walką z Armanem Tsarukyanem

Nowy-stary tymczasowy mistrz wagi lekkiej UFC Justin Gaethje postawił sprawę jasno w temacie swojej kolejnej walki po pokonaniu Paddy’ego Pimbletta.

Płonne mogą okazać się nadzieje Armana Tsarukyan, który w drodze do gali UFC 324 w Las Vegas trzymał kciuki za Justina Gaethje, wierząc, że jeśli ten pokona Paddy’ego Pimbletta, sięgając po tymczasowy pas wagi lekkiej, nie odmówi mu walki.

Ba! Zaraz po dominującym zwycięstwie Amerykanina Ormianin uderzył w podobne tony.

– Gratulacje dla Justina – napisał Ahalkalakets na platformie X. – Pokazał prawdziwe serce i w przeciwieństwie do reszty, podejmie wyzwanie i wyjdzie do mnie. Szacunek.

Okazuje się tymczasem, że zupełnie inne plany ma nowy-stary tymczasowy mistrz…

Po zwycięstwie nowy-stary tymczasowy mistrz wagi lekkiej zawitał do studia Paramount UFC, w którym współprowadzący je Dominick Cruz zadumał się nad jego przyszłością i rywalem, z którym mógłby się teraz zmierzyć. Stwierdził mianowicie, że istnieją tylko dwaj kandydaci – Ilia Topuria oraz wspomniany Arman Tsarukyan.

– Nie – wykrzywił twarz Justin, wchodząc w słowo Dominickowi. – Jest dwóch. Ilia, Arman… Ale jeśli Ilia nie wróci, chcę zwycięzcę walki Oliveiry z Hollowayem. To jedyni dwaj goście w szeregach UFC, którzy mnie pokonali.

– Możecie więc nazwać mnie pi*dą, możecie nazwać mnie, jak chcecie, ale to z nimi chcę walczyć. Znaczy, oczywiście Arman też jest blisko.

Max Holloway i Charles Oliveira – jedyni aktywni jeszcze w UFC pogromcy Justina Gaethje – zmierzą się w marcu w rewanżu w daniu głównym gali UFC 326 w Seattle. Na szali walki Hawajczyk położy pas BMF.

Dominator broni jednak nie złożył, drążąc temat potencjalnej walki z Ahalkalaketsem, czym nieco zirytował Highlighta.

– No tak, będzie bardzo trudny do pokonania – przyznał Justin. – Bardzo trudny do pokonania. To byłaby nieustanna wojna na wyniszczenie. Taka, jaką stoczyłem dzisiaj.

– Mnóstwo ludzi wątpiło, że będę w stanie kulać się z Paddym. W zasadzie tego nie robiłem, no ale z góry jeszcze nigdy nie trafiłem tak mocnymi uderzeniami jak dzisiaj. Czułem się wspaniale. Kilka łokci. Pięknie było go porozcinać. Dobre uczucie.

– Wszystkie decyzje na koniec podejmuje i tak UFC. Oczywiście zatem nie odmówię niczego. Kogokolwiek nie ściągną mi, k***a, do klatki, będziemy się lać. Mam nadzieję na czerwiec. Biały Dom.

– Będzie teraz wielu hejterów, którzy będą mówić, że jestem trzecim, czwartym, piątym najlepszym lekkim – dodał. – Mam ich w dupie. Otwierają się przede mną duże możliwości. To nie koniec. Nadal płonie we mnie wielki ogień.

Zapytany, w jaki sposób przekonać opinię publiczną, że jest najlepszym lekkim na świecie – kogo musi pokonać? – Justin nie zastanawiał się ani chwili.

– Topurię – odparł. – Ilię. Po tym, co zrobił Maxowi, Volkanovskiemu… Zdecydowanie jest to Topuria. Ma pas. Jego trzeba pokonać.

– Jak ściągnąć go do sportu z powrotem? Mam wyj***ne. Jeśli nie wróci, to wyjdę do kogoś innego. Mam to w dupie. Naprawdę. UFC podejmuje te wszystkie decyzje, te wybory. Jestem dumny, że dali mi takie możliwości.

– Nie wiem, kiedy (Ilia) wróci. Modliłem się i wizualizowałem sobie, że będę walczył z nim w styczniu, a potem w w Białym Domu zmierzę się ze zwycięzcą Max vs. Oliveira. Mam nadzieję, że będzie to Max. Dwóch Amerykanów. To jedyny gość, który mnie znokautował, więc marzy mi się, żeby sku***ela dopaść.

Z kim powinien walczyć Gaethje, jeśli Topuria nie wróci?

Poniżej podsumowanie UFC 324, z naciskiem na walkę wieczoru.

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button