UFC

„Justin, ku*wa, Gaethje” – Tony Ferguson gwarantuje niezapomniane widowisko w walce wieczoru UFC 249

Tony Ferguson nie ma wątpliwości, że zmiana Khabiba Nurmagomedova na Justina Gaethje w walce wieczoru UFC 249 to gwarancja jeszcze lepszego widowiska.

Przez kilka miesięcy – a jeśli zliczyć wszystkie walki, w których byli zestawiani, to przez kilkanaście miesięcy – Tony Ferguson przygotowywał się pod Khabiba Nurmagomedova, z którym miał stanąć w szranki podczas gali UFC 249.

Pandemia koronawirusa pokrzyżowała jednak szyki zawodnikom i organizatorom – Dagestański Orzeł utknął w Rosji, a pojedynek z El Cucuyem wziął w zastępstwie rozpędzony trzema nokautami w pierwszych rundach Justin Gaethje. Gala została też przełożona z 18 kwietnia w Lemoore – pierwotnie w Brooklynie – na 9 maja w Jacksonville.

Tony Ferguson zapewnia jednak, że zmiana rywala nie robi mu najmniejszej różnicy. Ba, nie ma wątpliwości, że walka zyska jeszcze na atrakcyjności.

– Justin Gaethje nie jest taki monotonny jak Khabib – powiedział El Cucuy w najnowszym wywiadzie z TSN.ca. – Ma tak naprawdę technikę, ma kondycję, bo trenuje w Denver. Wyjdzie tam więc z furiackim nastawieniem, ale przygotowywaliśmy się na to, kurwa, od… Od kiedy? Od grudnia? Listopada?

– Czekaliśmy na kolesia od 5-6 miesięcy. Zmiana nazwiska niczego nie zmienia, bo nigdy nie martwiliśmy się o to, co robi przeciwnik. Wychodzimy tam i robimy swoje. Wyrządzamy szkody po swojemu.

Zapytany o swoje legendarne – oryginalne i niebezpieczne – metody treningowe, Tony Ferguson zapewnił, że zarzucił je już dawno temu, ale czasami publikuje stare nagrania w mediach społecznościowych, bo cieszą się dużą popularnością.

Przyznał, że, owszem, kiedyś praktykował tego rodzaju treningi, ale było to w czasach, gdy miał „marnych menadżerów”, którzy nie zapewnili mu nawet żadnych sponsorów. W ramach odreagowania swojej trudnej sytuacji skierował swój wzrok właśnie w stronę ekwilibrystycznych ćwiczeń, które zresztą bardzo sobie wówczas cenił.

Co zaś tyczy się pojedynku z Justinem Gaethje, nie brak opinii, wedle których Highlight może okazać się piekielnie trudnym rywalem dla El Cucuya – szczególnie, jeśli podejdzie do walki taktycznie, jak uczynił to w przypadku trzech ostatnich występów.

Ferguson podchodzi jednak z rezerwą do rzekomych zmian w stylu walki rywala.

– Powiem szczerze, że nie widzę żadnych różnic u Gaethje – powiedział. – To po prostu mocny rywal. Ma bardzo silną wolę. Tak naprawdę nie mam nic negatywnego do powiedzenia na temat kolesia. Amerykański zapaśnik. Ma świetny camp. Wyłącznie szacunek dla człowieka. Twardy i uparty zawodnik. Ma jednak przed sobą trudne zadanie. Jesteśmy obaj przygotowani, obaj podpisaliśmy kontrakty i damy ludziom to, czego chcą. Muszą więc kupić pierdolone PPV.

Ferguson zapewnił, że mentalnie i fizycznie znajduje się w doskonałej formie. Stwierdził, że jest dumny z UFC, że dąży do organizacji gal pomimo niesprzyjających warunków. Jest wdzięczny swoim menadżerom za troskę i pomoc. Jest też zachwycony swoją drużyną, z którą jest tak blisko jak nigdy wcześniej.

Zapytany natomiast, dlaczego zaakceptował walkę z Gaethje, nie decydując się na to, aby poczekać na powrót Nurmagomedova, rozpędzony serią dwunastu wiktorii Ferguson stwierdził, że podchodzi do walk jak do turnieju – wie, że musi pokonać każdego rywala, aby sięgnąć po mistrzostwo.

– Powiem szczerze – Khabib zniknął z mojego radaru – powiedział Tony. – Nie chce ze mną walczyć. Przejdzie na emeryturę. To samo z Conorem. Mam wyjebane na tych kolesi. Banda pizd. Jedyny mężczyzna, który zgodził się, kurwa, na walkę, podpisał kontrakt i nie narzekał na nic, to Justin, kurwa, Gaethje. Wyjdziemy tam więc i damy fanom wyjebane widowisko.

Obstawiaj wszystkie walki UFC na PZBUK i odbierz darmowy zakład 50 PLN

*****

„Nie rozumie, o co tu chodzi!” – Chael Sonnen krytycznie o Janie Błachowiczu i… Dominicku Reyesie

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button