UFC

„Khabib zrobił z niego niemowlę” – Al Iaquinta ostro o Conorze McGregorze

Opromieniony sobotnim zwycięstwem z Kevinem Lee podczas gali UFC on FOX 31, Al Iaquinta przeanalizował sytuację w czubie kategorii lekkiej – i nie oszczędził Conora McGregora.

Podczas sierpniowej gali UFC Fight Night 135 Al Iaquinta miał skrzyżować rękawice z Justinem Gathje, ale na kilka tygodni przed walką wycofał się z niej, obwieszczając, że zmaga się z pewnymi problemami zdrowotnymi, a proponowana mu gaża go nie zadowala.

Ostatecznie Highlight wyszedł do Jamesa Vicka, którego ubił w niespełna półtorej minuty. Nie zapomniał jednak o Ragin Alu – i to jego zaprosił w oktagonowe tany po sobotniej gali UFC on FOX 31 w Milwaukee, gdzie nowojorczyk wypunktował Kevina Lee.

Co natomiast o potencjalnym powrocie do zestawienia z Justinem Gaethje sądzi sklasyfikowany obecnie na 4. miejscu w rankingu Al Iaquinta? Kogo widziałby w roli swojego kolejnego rywala? O to zapytano go w programie Ariel Helwani’s MMA Show.

Mój Boże… Dajmy już na wstrzymanie z tym Justinem Gaethje.

– powiedział Al.

Znaczy, to dobra walka, ale… Nie wiem. Zwycięstwo z Kevinem Lee mogło mnie przenieść jeszcze wyżej. Czterech gości było sklasyfikowanych nad nim w rankingu – Khabib, Conor, Tony i Dustin. Myślę, że jeden z tych gości to będzie prawdopodobnie moja kolejna walka. Wydaje mi się, że takie są też oczekiwania na Twitterze. Ludzie bardziej chcieliby taką właśnie walkę obejrzeć.

Tony i Khabib są w pewien sposób zestawieni. Prawdopodobnie powinni ze sobą walczyć teraz, ale nie wiadomo, co stanie się z zawieszeniem Khabiba i całym tym bałaganem. Mam nadzieję, że Khabib dostanie tylko po łapach, stoczą tę walkę i ten temat będziemy mieli zamknięty. Khabib ma jednak niedługo te swoje wakacje, więc nie wiem, jak to wpływa na jego harmonogram. Nie wiem, jak to dokładnie wygląda z Khabibem, więc może walka z Tonym Fergusonem byłaby dla mnie możliwa.

Nowojorczyk przypomniał jednak, że Khabib Nurmagomedov i Tony Ferguson byli już zestawiani kilkukrotnie i zawsze pojawiały się przeszkody, które przekreślały pojedynek.

Jest masa czynników, które mogą mieć tu znaczenie.

– powiedział Iaquinta, analizując sytuację w czubie dywizji.

A McGregor vs. Dustin? To byłby rewanż… Czy to naprawdę walka, którą ludzie chcą zobaczyć? Już się bili i go znokautował. Uśpił go w pierwszej rundzie. Chcecie znów to oglądać? Czy może chcecie waleczne serce z Long Islands?

To właśnie powracającego po laniu od Khabiba Nurmagomedova Conora McGregora Al Iaquinta widziałby najchętniej w roli swojego kolejnego rywala – i to Irlandczykowi właśnie rzucił wyzwanie w wywiadzie w oktagonie po pokonaniu Kevina Lee.

Pierdolił o mnie trochę głupot w drodze do walki z Khabibem. „Pokonałeś tylko jakiegoś agenta nieruchomości!”.

– wyjaśnił Iaquinta.

Stary… To było… Stul, kurwa, mordę. Sam wszystko dostałeś na tacy. Znaczy, gość zrobił, co miał do zrobienia, ale przez całą karierę w UFC dostawał najbardziej pasujących mu rywali, największe pieniądze. Wszystko dostawał. Gdy miał operację kolana, zafundowali mu lot, kurna, do Los Angeles, wsadzili go do hotelu, ściągnęli dla niego GSP na pogadanki. Dali mu wszystko, co tylko mogli mu dać. Ma forsy jak lodu.

A ja musiałem wszystko wytargać, o wszystko walczyć. Bąknął, że chce po walce bonusu „60 G’s Baby” – i już dostaje. Ja musiałem szefa zwyzywać… Zwyzywałem szefa UFC, a i tak dostałem bonus – i co ty na to, kurwiu?

Jak ja ich prosiłem o operację kolana, powiedzieli: nie! Nie mogłem zrobić operacji kolana, jakiej potrzebowałem! Wszystko wyszukałem, wszystkiego się dowiedziałem, wszystko zrobiłem, a oni mi mówią, że szpital, do którego chcę iść, jest za drogi. A teraz ten szpital jest partnerem UFC.

Jestem więc gościem, który wojował z UFC, a i tak osiągnął sukces. A Conor McGregor był głaskany i pompowany w drodze na sam szczyt. „Dajce mi tego rywala!”. Z kim on, kurwa, walczył? Czołowa dziesiątka kategorii lekkiej to, kurwa, mocarze, a on od razu poszedł na sam szczyt, żeby bić się z gościem, który pod względem stylu walki był dla niego prawdopodobnie najlepszy. Jak wyszedł, kurwa, do Khabiba, to widzieliście, jak to wyglądało. Khabib zrobił z niego niemowlę. Walczył dzielnie, owszem, ale może trenować te swoje zapasy całymi dniami, może wydać całą forsę na najlepszych zapaśników na świecie… Ja natomiast gdy byłem w szkole średniej, spędziłem, kurna, dwa sezony letnie u Jaya Robinsona na 20-dniowym intensywnym obozie w Minnesocie. Nie wiem, co tam Conor robił, gdy był w tym wieku, może bujał się z kolegami, ale nie harował z mocarzami, którzy chcą wspiąć się na sam szczyt. I to w Minnesocie, podczas gdy mieszkam na Long Island. W lipcu zapieprzam do, kurna, Minnesoty, żeby robić zapasy. Rozumiecie?

Ten gość po prostu nie ma tego. Kevin Lee też tego nie miał. Nie mają tego. Gdy robi się ciężko, goście się po prostu wylogowują. Możesz się, kurwa, ubierać, jak chcesz, ale chuja to zmienia. Ja jestem inny. Wiedzą, że musieliby mnie tam zabić. Gdy wchodzisz do klatki ze mną, czujesz różnicę.

*****

Gangster z Brooklynu, rębajłowie z Brazylii i nowozelandzki zombie – pięć wniosków z UFC on FOX 31

Powiązane artykuły

Back to top button