UFC

UFC Houston: Strickland vs. Hernandez – wyniki i relacja na żywo

Wyniki i relacja na żywo z gali UFC Fight Night: Strickland vs. Hernandez, która odbyła się w Houston.

W walce wieczoru świetnie dysponowany Sean Strickland (30-7) rozbił i w trzeciej rundzie ubił Anthony’ego Hernandeza (15-3). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.


W co-main evencie gali Uros Medic (13-3) ciężko znokautował Geoffa Neala (16-8). Pełna relacja z pojedynku – tutaj.


Świetnie dysponowany Melquizael Costa (26-7) efektownie znokautował Dana Ige (19-11) w końcówce pierwszej rundy. Pełna relacja z walki – tutaj.


Sergey Spivak (18-6) mocno porozbijał w pierwszej rundzie Ante Deliję (26-8) jabami. Chorwat tu i ówdzie też trafiał własnymi lewymi prostymi, ale jego dłuższe kombinacje na ogół szyły powietrze. Miał problem z dosięganiem dobrze operującego dystansem i korzystającego ze szczelnej gardy Spivaka. Kopnięć praktycznie nie było – poza dwoma przestrzelonymi na głowę autorstwa Deliji.

W drugiej odsłonie Chorwat wypadł lepiej. Co prawda nadal miał problemy z jabem rywala, ale podkręcił tempo, atakował częściej. W pewnym momencie mocno naruszył Spivaka ostrą serią, rzucając się następnie na przeciwnika z kanonadą uderzeń. Zamknąwszy go na siatce, rozpuścił ręce, szukając skończenia, ale Spivak przetrwał. Zmęczony Deliija zainicjował klincz, w którym szybko został przestawiony. Runda druga dobiegła końca.

Spivak dobrze korzystał z ciosów prostych, także w kombinacji 1-2 na początku trzeciej odsłony. Z czasem przeniósł walkę w klincz, gdzie sfinalizował obalenie. Delija zdołał po kilkudziesięciu sekundach wrócić na nogi, tam podkręcając tempo. Obaj zawodnicy byli zmęczeni, ale obaj pracowali nadal prostymi, tu i ówdzie trafiając. W samej końcówce Mołdawianin rzucił ciosami Chorwata na siatkę.

Sędziowie orzekli jednogłośnie o zwycięstwie Sergeya Spivaka w stosunku 2 x 29-28, 30-27. Mołdawianin powrócił w ten sposób na zwycięskie tory po dwóch porażkach, podczas gdy Ante Delija po raz drugi z rzędu kończy na tarczy.


W tarciu dwóch niepokonanych zawodników Jacobe Smith (12-0) ciężko po fantastycznej akcji znokautował Josiaha Harrella (11-1). Pełna relacja z walki i nagranie nokautu – tutaj.


Nie brakowało chaotycznych wymian w pierwszej rundzie walki Zacha Reese (10-3) z Michelem Pereirą (32-14). Obaj zawodnicy gustowali głównie w kopnięciach na korpus, notując w tym obszarze sporo sukcesów. Brazylijczyk czaił się na krosy w kontrze na kopnięcia Reese – z sukcesami. Przyjął jednak sporo uderzeń na doły. Walkę dwukrotnie przerywano z powodu kopnięć – dyskusyjnych, jak pokazały powtóki – w krocze autorstwa Amerykanina.

Na początku drugiej rundy Pereira kilkoma ciosami w kontrach okrutnie rozbił twarz Reese. Notował też sukcesy, gdy odpalał kolana na doły rywala. Jednak Amerykanin był w stójce aktywniejszy, notując sporo sukcesów pod kątem kopnięć na korpus oraz nogi, okolicznościowo także ciosów. Zaliczył też obalenie, trzymając przez jakiś czas rywala na dole. W końcówce rundy trafił latającym kolanem na głowę Pereiry.

Także w trzecie rundzie techniki było co kot napłakał, chaosu co nie miara. Reese nadal dużo kopał, ale kilka razy wyłapał kontry prawym krzyżowym. Brazylijczyk starał się też obijać doły rywala. Ten tu i ówdzie rozpuszczał sierpy. Obaj byli zmęczeni, obaj nie grzeszyli defensywą. Pereira zaliczył obalenie, ale potem musiał uciekać z parteru przed gilotyną Amerykanina. W końcówce Demolidor naruszył Reese, ale nie miał sił, aby ponowić atak. W ostatnich sekundach zawodnicy wdali się w szalone, chaotyczne wymiany.

Sędziowie orzekli niejednogłośnie o zwycięstwie Michela Pereiry w stosunku 2 x 29-28, 28-29.


Chidi Njokuani (25-12) i Carlos Leal (23-7) w pierwszej rundzie wymieniali się ciosami i kopnięciami, długimi fragmentami pozostając w półdystansie. Brazylijczyk nacierał, notorycznie zamykając Nigeryjczyka na ogrodzeniu, gdzie rozpuszczał ostre kombinacje prostych z sierpami, chętnie atakując też doły rywala. Notował w tym obszarze sporo sukcesów, choć Njokuani pracował też gardą. Nigeryjczyk mobilnością nie grzeszył, ale dobrze operował kopnięciami na wszystkich poziomach – szczególnie na tułów i nogi – polując też na kolana z klinczu. Rzadko natomiast odwoływał się do ciosów, choć gdy to robił, często trafiał dziurawego w defensywie Leala.

W drugiej rundzie Njokuani odrobinę podkręcił ruchliwość i aktywność – także prostymi – ale wyłapał mocne cios, po którym wyraźnie się zachwiał. Dłuższymi fragmentami Leal męczył go też w klinczu przy siatce, tam szukając obalenia. Nigeryjczyk dobrze się jednak bronił.

Trzecia runda stała pod znakiem wymian na środku oktagonu. Obaj zawodnicy mocno ograniczyli mobilność, osadzając stopy i wymieniając się ciosami i kopnięciami. Leal polował przede wszystkim na sierpy, atakując głowę i doły rywala, podczas gdy Njokuani gustował w kopnięciach i kolanach, polując też na łokcie. Dokładał też okolicznościowo proste, które nieźle działały – znacznie lepiej niż sierpowe. Jednak to Brazylijczyk był aktywniejszy i agresywniejszy, zmuszając od czasu do czasu Nigeryjczyka do oddawania pola.

Sędziowie wskazali jednogłośnie na Carlosa Leala w stosunku 2 x 29-28, 30-27. Bilans Brazylijczyka w UFC wynosi teraz 2-2.

Dla Chidi Njokuaniego była to druga porażka z rzędu.


Alibi Idiris (11-1) był agresorem w pierwszej rundzie walki z Ode Osbournem (13-10). Rozpuszczał nieco chaotycznie ręce, mieszając ustawienie i strasząc rywala obaleniami. Kilka razy wytrącił Osbourne’a z równowagi cepami. Zanotował obalenie, przez kilkadziesiąt sekund męcząc rywala. Jednak Amerykanin też miał swoje momenty w obszarze stójkowym, kilka razy kombinacjami kontrując nieprzygotowane czasami ataki Kazacha.

Pierwsza połowa drugiej rundy należała do Osbourne’a, który nieco się rozkręcił, kombinacjami 1-2 coraz częściej dosięgając Idirisa. Dobrze atakował też doły rywala. Jednak Kazach przejął później stery walki w swoje ręce, zaprzęgając do działania zapasy. Obalał Osbourne’a, kontrolował, okolicznościowo rozbijał uderzeniami z góry.

W trzeciej rundzie fajerwerków nie stwierdzono. Obaj zawodnicy mieli swoje momenty, ale dłuższymi fragmentami Kazach kontrolował Amerykanina w klinczu i parterze.

Sędziowie orzekli jednogłośnie o zwycięstwie Alibiego Idirisa w stosunku 2 x 30-27, 29-28. Rekord Kazacha w UFC wynosi teraz 1-1.

Dla Ode Osbourne’a była to druga z rzędu porażka i piąta w ostatnich sześciu występach.


Alden Coria (12-3) był skuteczniejszy w pierwszej rundzie walki z Luisem Gurule (10-3), dobrze pracując ciosami prostymi i okolicznościowo kopnięciami, głównie lowkingami. Gurule też jednak miał swoje momenty. Coria powstrzymywał skutecznie próby zapaśnicze rywala.

Także w drugiej odsłonie Coria rozdawał karty. Świetnie pracował ciosami prostymi, także w krótkich kombinacjach, tu i ówdzie odpalając też podbródki. Smagał Gurule frontalami na korpus, polował na kopnięcia na głowę. Gurule okolicznościowo trafiał sierpami, ale większość z nich szyła powietrze. Gdy spróbował obalenia, wysoko wynosząc Corię i ciskając nim o deski, ten skręcił się od razu jak kot i trafił na górę. Zdzielił Gurule kilkoma uderzeniami.

Trzecia runda wyglądała podobnie, choć w pierwszej jej części Gurule nieco podkręcił tempo, tu i ówdzie trafiając w kombinacjach sierpami. Jednak Coria był znacznie skuteczniejszy. Walcząc w sposób techniczny, niezwykle wyrachowany, cierpliwy – nogi zawsze pod sobą – rozbijał rywala prostymi, podbródkami. Atakował też doły Gurule kopnięciami, ciosami, okolicznościowo zaprzęgając też do działania zapasy.

Werdykt był formalnością. Sędziowie orzekli jednogłośnie o zwycięstwie Aldena Corii w stosunku 3 x 30-27. Jego bilans w oktagonie UFC wynosi teraz 2-0, podczas gdy Luisa Gurule 0-3.


Wyniki UFC Houston: Strickland vs. Hernandez

Walka wieczoru

185 lb: Sean Strickland (30-7) pok. Anthony’ego Hernandeza (15-3) przez TKO (kolano na korpus i ciosy), R3, 2:33

Co-main event

170 lb: Uros Medic (13-3) pok. Geoffa Neala (16-8) przez KO (lewy sierp), R1, 1:19

Karta główna

145 lb: Melquizael Costa (26-7) pok. Dana Ige (19-11) przez KO (obrotówka na głowę), R1, 4:56
265 lb: Sergey Spivak (18-6) pok. Ante Deliję (26-8) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
170 lb: Jacobe Smith (12-0) pok. Josiaha Harrella (11-1) przez KO (GNP), R1, 3:01
185 lb: Michel Pereira (32-14) pok. Zacha Reese (10-3) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)

Karta wstępna

170 lb: Carlos Leal (23-7) pok. Chidi Njokuaniego (25-12) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)
125 lb: Alibi Idiris (11-1) pok. Ode Osbourne’a (13-10) jednogłośną decyzją (2 x 30-27, 29-28)
125 lb: Alden Coria (12-3) pok. Luisa Gurule (10-3) jednogłośną decyzją (3 x 30-27)
135 lb: Joselyne Edwards (17-6) pok. Norę Cornolle (9-4) przez poddanie (RNC), R2, 2:44
170 lb: Punahele Soriano (13-4) pok. Ramiza Brahimaja (13-6) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
170 lb: Jean-Paul Lebosnoyani (10-2) pok. Phila Rowe (11-7) niejednogłośną decyzją (2 x 29-28, 28-29)
145 lb: Jordan Leavitt (13-3) pok. Yadiera del Valle (10-1) jednogłośną decyzją (3 x 29-28)
125 lb: Carli Judice (6-2) pok. Julianę Miller (4-4) jednogłośną decyzją (2 x 29-28, 30-27)

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button