
Justin Gaethje wskazał dwóch kolejnych rywali, z którymi chce walczyć po pokonaniu Paddy’ego Pimbletta: „Gdy zdobędę ten pas, nie zatrzymam się”
Gdy rozprawi się na UFC 324 z Paddym Pimblettem, Justin Gaethje skieruje swój wzrok w kierunku dwóch innych rywali.
Może i oba starcia o prawowite pasy mistrzowskie wagi lekkiej kończył na tarczy, ulegając najpierw Khabibowi Nurmagomedovowi, później Charlesowi Oliveirze, ale w walkach o tymczasowe pas Justin Gaethj jest niepokonany. Wojował o takowy raz, w 2020 roku demolując Tony’ego Fergusona.
Na powtórkę z rozrywki Highlight liczy 24 stycznia podczas gali UFC 324 w Las Vegas, gdzie w starciu o tymczasowy tron 155 funtów przyjdzie mu wojować z Paddym Pimblettem.
– Gość jest cholernie rozpędzony i bardzo pewny siebie – powiedział Justin na kanale Paramount UFC Crew. – A gościa z takimi atutami ciężko pokonać. Będę musiał szybko wybić go z rytmu i trzymać się swoich założeń.
– Wiem, że dzieciak spróbuje mnie tam zabić, ale wiem też, że popełni błędy. Będę zatem musiał być gotowym, aby wykorzystać te błędy, tocząc perfekcyjną walkę na najwyższym poziomie. W tym sporcie ten, kto pierwszy popełni błąd, przegrywa. Nauczę go tego.
– Uwielbiam fakt, że jestem underdogiem. Jako underdog mam w UFC bilans 8-2 albo 8-3. Od 2017 roku walczę z Top 5 każdego roku, regularnie – i nadal tutaj jestem. Gdybym nie był tak dobry, jak jestem, nie byłoby mnie tutaj. Ale jestem, bo jestem jednym z najlepszych na świecie. (…)
– Paddy Pimblett to bardzo popularny gość, więc to będzie świetne starcie. Zrobię to samo, co zrobiłem z walką Khabiba z Tonym – rozpie***lę to. Paddy chce walczyć z Ilią, Ilia chce walczyć z Paddym, UFC chce to zestawić, ale jestem tutaj po to, aby to ponownie rozpie***lić.
Gaethje podkreślił, że nie ma dla niego najmniejszego znaczenia, że Pimblett nie pokonywał w dotychczasowej karierze elitarnych rywali. Stwierdził, że przeszłość nie ma żadnego znaczenia – liczy się tylko 25 minut, które czekają na nich w oktagonie T-Mobile Areny. Absolutnie Brytyjczyka nie lekceważy.
– Powtarzam sobie każdego dnia, że gość wychodzi tam, aby mnie zranić – powiedział. – Popełniłem ten błąd w przeszłości – nie oceniłem dobrze poziomu niebezpieczeństwa, a w tym sporcie to śmiertelny błąd. Rozumiem więc, jak niebezpieczny będzie ten dzieciak. Wiem, jak bardzo chce tego pasa i jak ciężko będzie mu go wydrzeć.
W niedawnym wywiadzie z Aaronem Bronsteterem 37-letni Justin Gaethje uznał, że gdyby przegrał z Baddym przez nokaut, zawiesiłby rękawice na kołku. Jako jednak, że jego plany są zupełnie inne, to Amerykanin nigdzie się nie wybiera. Ba! Ma już na oku dwóch kolejnych rywali, który zamierza pokazać, gdzie raki zimują, gdy już rozprawi się z Brytyjczykiem.
– Gdy zdobędę ten pas, nie zatrzymam się – powiedział. – Zleję Paddy’ego, zleję Ilię. Potem muszę odegrać się Maxowi. Muszę. Potrzebuję więc jego zwycięstwa. Musi pokonać Charlesa. Chociaż w zasadzie to bez znaczenia, bo obaj mnie pokonali. Chcę więc któregokolwiek z nich. To jedyne dwa nazwiska, którym mogę się teraz zrewanżować. W to więc celuję.
Wspomniany rewanż Maxa Hollowaya z Charlesem Oliveirą z pasem BMF na szali, odbędzie się podczas marcowej gali UFC 326.
Co ciekawe, w całym wywiadzie ani razu nie padło nazwisko sklasyfikowanego na 1. miejscu w rankingu wagi lekkiej Armana Tsarukyana.
Poniżej zapowiedzi walk Israela Adesanyi i Marcina Tybury na UFC Seattle.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.




