
Jakub Wikłacz nie był zaskoczony, że Muin Gafurov poszedł w klincz w końcówce walki: „Automatu nie da się oszukać”
Jakub Wikłacz wskazał swój największy błąd w walce z Muinem Gafurovem i wyjaśnił, dlaczego nie zdziwiły go klinczersko-zapaśnicze podejścia Tadżyka.
– No nie wiem! – krzyknął Paul Felder, gdy na 35 sekund przed końcem walki z Jakubem Wikłaczem Muin Gafurov wbił Polaka w klincz, szukając obalenia.
Nie tylko zresztą komentatorzy, ale i pół świata MMA zachodziło w głowę, dlaczego Tadżyk w końcówce zawodów poszedł w walkę chwyty z elitarnym przecież w tym obszarze rywalem.
Okazuje się tymczasem, że polski zawodnik zaskoczony nie był. Goszcząc we wtorek w magazynie Oktagon Live na Kanale Sportowym, Jakub Wikłącz wyjaśnił, dlaczego nie zdziwiło go zachowanie Tadżyka w końcówce walki, jaką stoczyli podczas sobotniej gali UFC Fight Night w Las Vegas.
Sędziowie wypunktowali pierwszą rundę niejednogłośnie dla Tadżyka, a drugą jednogłośnie dla Polaka. W trzeciej natomiast stery pojedynku przejął Gafurov, rozdając karty w obszarze stójkowym. W ostatnich sekundach Tadżyk zainicjował jednak klincz, ostatecznie kończąc w zabójczych objęciach Polaka – poddał walkę na sekundę przed końcem.
– Był plan, żeby wjeżdżać (z obaleniami) i żeby wjeżdżać pod jego ciosy, gdy będzie robił dużą presję – powiedział Jakub. – No ale ja też wiedziałem, że… I to też mieliśmy zaplanowane, że w momencie, kiedy zrobię presję stójkową, to on naturalnie czasami wjedzie w te nogi. I tak było. Myślę, że to było dla niego ciężkie do wyuczenia, że to był automat, że wchodził w ten klincz. A ja z tego klinczu się super odnajduję. Mimo że wskoczę do tej gilotyny, to robiłem to o wiele mądrzej niż z Patchym, bo za każdym razem brałem tę pozycję z góry. (…)
– Może nie tyle plan był taki, żeby gdzieś tam poczekać na jego wejście, tylko wiedzieliśmy, że jest taka możliwość, że w momencie, kiedy on odczuje jakieś ciosy, to sam będzie automatycznie wjeżdżał – i w którymś momencie na pewno sam wjedzie. To też jest gość wywodzący się z sambo i myślę, że tego automatu, jaki ma w głowie, nie da się oszukać i jak bardzo by nie chciał prowadzić tej walki w stójce, to jeżeli poczuje się niewygodnie, to zejdzie po te nogi. I tak też było.
– Myślę, że za każdym razem, gdy łapałem tę gilotynę, to on wchodził w ten klincz, próbował przeczekać taki cięższy moment w walce pod siatką. Wyczuwałem ten moment. U niego było to bardzo naturalne.
Jak w mordę strzelił! Na początku fragment z mojego środowego typowania walki Jakuba Wikłacza z Muinem Gafurovem, a dalej dzisiejsza wypowiedź Kuby w #OktagonLive na @Sportowy_Kanal. Innymi słowy, Tadżyk był skazany na obalenia! pic.twitter.com/aoAedbtesG
— Bartłomiej Stachura (@Lowkingpl) February 10, 2026
Jakub Wikłacz stwierdził, że jest zadowolony ze swojego występu oraz dramaturgii, jaka mu towarzyszyła, choć jest też jednocześnie w pełni świadom, że nie pokazał swoich wszystkich możliwości, a w niektórych sytuacjach mógł zachować się lepiej.
– W tym klinczu najwięcej było generalnie moich błędów – powiedział. – Mieliśmy to dobrze rozkminione, wiedzieliśmy, że też będzie Muin uderzał na te doły i że bardzo dużo bije w klinczu na doły. Na rozerwaniu też uderzał. Też niepotrzebnie tam przyjąłem łokieć na rozerwaniu i parę akcji też na rozerwaniu przyjmowałem. To był mój czysty błąd. Mieliśmy to rozkminione, powinienem z tego klinczu wychodzić – albo kończyć tę akcję, rozrywając klincz łokciami. Tu był mój błąd i najmocniej dawało znać w tej trzeciej rundzie.
Poniżej analiza potencjalnych rywali dla Jakuba Wikłacza na jego trzecią walkę w UFC.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.






