KSWPolskie MMAUFC

Adrian Bartosiński celuje w UFC, ale niekoniecznie przez Contendera: „Musiałbym założyć zrzutkę znowu, żeby się utrzymać”

Rozdający karty w dywizji półśredniej KSW Adrian Bartosiński opowiedział o swojej sytuacji kontraktowej oraz poprzedniej umowie z KSW.

Mistrz wagi półśredniej KSW Adrian Bartosiński nie ukrywa od dawna, że jego plany i ambicje sportowe wykraczają daleko poza nadwiślańską scenę, sięgając światowego giganta z UFC.

Tajemnicą poliszynela jest, że dowodzony przez Łukasza Orła z First Round Management 30-latek chciałby jak najszybciej wypełnić obowiązujący kontrakt z KSW, aby spróbować swoich sił za Wielką Wodą albo przynajmniej poznać tamtejszą propozycję.

Mając na uwadze takie realia, trudno dziwić się, że nad Wisłą kontrakt Bartosa z KSW – tj. liczba walk, jakie musi jeszcze stoczyć – stanowi od dawna przedmiot spekulacji większych i mniejszych.

Rąbka tajemnicy w tym temacie Adrian uchylił w najnowszym wywiadzie z Jaru Świątkiem na kanale MyMMA.pl. W odpowiedzi na jedno z pytań zasugerował mianowicie, że przedział 2-4 odpowiada liczbie walk, jakie zostały mu w obowiązującym kontrakcie.

– Niedużo, niedużo, zaufajcie mi, jeszcze chwila – powiedział z uśmiechem. – Ale co mogę powiedzieć? Będę rzucał liczbami, a jeszcze trzeba wygrać, żebym miał winstreak. Nie mogę sobie na pewno pozwolić na przegraną walkę, tym bardziej że chciałbym bezpośrednio się dostać. Nie chciałbym iść przez Contendera za 10 + 10, bo musiałbym założyć zrzutkę znowu, żeby się utrzymać.

Zasilenie szeregów UFC – oczywiście pod warunkiem, że Bartos wygra następne walki, a Amerykanie wyrażą zainteresowanie jego bitewnymi usługami – nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie renegocjowany w zeszłym roku, po rozstaniu z grupą Artnox, kontrakt z KSW. Wcześniejszy, jak ocenił zawodnik, pozostawiał wiele do życzenia, delikatnie rzecz ujmując.

– Teraz na tym kontrakcie nowym mam termin, wraz z którym upływa umowa i mi się kończy – powiedział. – Lub wcześniej jeśli stoczę walki.

– Nie ukrywam, że wcześniejszy kontrakt miałem niekorzystny dla mnie, bym powiedział: do dupy nawet. Bo miałem taki kontrakt, który mi się przedłużał o każdą wygraną walkę, tak że po sześciu walkach wygranych miałem nadal sześć walk. Tylko tu muszę powiedzieć, że KSW nie zostawiał mnie nigdy na tych samych widełkach finansowych. Widełki finansowe zawsze mogłem negocjować i miałem podwyżki i zmiany – tu zawsze byłem więc zadowolony.

– Tyle że bardzo późno dowiedzieliśmy się o tych zapisach kontraktowych, o tym taki kruczku gdzieś w kontrakcie, bo bardzo mało zawodników to ma. Musieliśmy się też jakoś dogadać i udało się na tym nowym kontrakcie znieść te zapisy ze starej umowy i jakoś to załatwić – tak, żeby dla nas to było w miarę korzystne, i dla KSW. Ale, jak mówię, to było bardzo duże niedopatrzenie z mojego początku kariery w KSW.

Adrian Bartosiński nie był widziany od grudniowej wiktorii nad Muslimem Tulshaevem w czwartej obronie pasa mistrzowskiego wagi półśredniej. Do walki garnie się już teraz, ale jest świadom, że będzie musiał uzbroić się w odrobinę cierpliwości.

– Kwiecień najszybciej, bo szykuje się jakaś ciekawa gala – powiedział.

Cały wywiad jest dostępny tutaj.

Poniżej zapowiedzi walk Israela Adesanyi i Marcina Tybury na UFC Seattle.

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button