
„Chwilę później byłem już mega wku***ony” – Patryk Kaczmarczyk o medialnej jatce – i jej zakończeniu! – z Sebastianem Przybyszem po KSW 122
Dzierżący tron wagi piórkowej Patryk Kaczmarczyk opowiedział, jak z jego perspektywy wyglądała medialna wymiana ognia z Sebastianem Przybyszem po sobotniej gali KSW 122.
Po gali KSW 122 w Rzeszowie doszło nieoczekiwanie do ostrej wymiany medialnych razów pomiędzy byłym mistrzem wagi koguciej Sebastianem Przybyszem i rozdającym karty w kategorii piórkowej Patrykiem Kaczmarczykiem.
Wszystko zaczęło się po walce wieczoru, w której król dywizji koguciej Vitaliy Yakimenko koncertowo rozprawił się z Marcello Morellim, następnie ignorując w klatce bitewne umizgi Sebicia i rzucając wyzwanie wspomnianemu Patrykowi Kaczmarczykowi.
Koncepcja ta nie przypadła do gustu reprezentantowi WCA, który w lekko zawoalowany sposób zasugerował Ukraińcowi splamienie nogawki, twierdząc, że prędzej on sam zmierzy się z Kaczmarczykiem, gdy już rozmontuje w rewanżu Yakimenkę.
W odpowiedzi Patryk Kaczmarczyk opublikował w mediach społecznościowych poniższe zdjęcie, które okrasił krótkim komentarzem.
– Spokojnie panowie, tata czeka – napisał żartobliwie radomianin.

Zdjęcie to nie przypadło najwyraźniej do gustu Sebastianowi. Doszło do wymiany uprzejmości w komentarzach pod wpisem Patryka.

Jak medialne te dramaty wyglądały z perspektywy Patryka Kaczmarczyka? O tym mistrz opowiedział w magazynie Oktagon Live, prowadzonym przez Macieja Turskiego.
– Uważam, że nie zrobiłem nic złego, ani nikogo nie uraziłem mocno – powiedział Patryk. – Gdzieś tam Sebek napisał taki moim zdaniem żenujący komentarz, że się ze*rałem. No to ja chciałem mu tam ciupnąć, więc powiedziałem, żeby nie zapomniał legginsów.
– On nagle wjechał na temat mojej wiary. Byłem całkowicie zdezorientowany. Wielu osobom się to nie spodobało, nie tylko mnie. Byłem później mega zniesmaczony. Chwilę później byłem już mega wku***ony po tym wszystkim, jak zaczął pisać te komentarze dalej.
– Postanowiłem, że dam upust swoim emocjom dopiero, jak się tam kiedyś spotkamy, ale było tak, że Sebastian jakoś chwilę później do mnie zadzwonił i po prostu po ludzku powiedział, że to nie było na miejscu, przeprosił mnie za ten atak w moją wiarę i takie rzeczy. Ja wciąż mam niesmak po tych wiadomościach, bo nie wiem, o co tam chodziło i jest to co najmniej dziwne.
Szybko jednak przytoczone wyżej wpisy autorstwa Sebastiana i Patryka poznikały. Lud uznał, że zawodnicy zakopali topór wojenny na prośbę wspólnego menadżera Artura Ostaszewskiego, ale Patryk Kaczmarczyk podkreślił, że szef Shocker MMA nie miał na to żadnego wpływu. Zaznaczył, że to Artur pracuje dla niego – nie odwrotnie – wobec czego nie mówi mu, jak ma się zachowywać w przestrzeni medialnej.
– Z tym usuwaniem tych rzeczy później, to Sebastian powiedział do mnie taki tekst, jak później rozmawialiśmy, że „rozwiążemy to w swoim czasie, ale fajnie by było, gdyby…” Bo on postanowił usunąć te komentarze, bo bez sensu ta awantura między nami, bo kiedyś się kumplowaliśmy. Powiedział, że on to usunie i będzie mu miło, jak ja też tak zrobię – rzekł Patryk. – I tak zrobiłem, bo nie uważam, żeby to było… Ku uciesze fanów to zawsze tak jest, że ludzie chcą mięsa, chcą, żebyśmy się rzucali tym mięsem i tak dalej.
– Nie miałem tego na celu na samym początku tej dyskusji. Wrzucając ten mem, myślałem, że to będzie coś, z czego będziemy się śmiać, a wyszło tak, że miała być już gruba awantura. Z drugiej strony, jeżeli ktoś dzwoni z taką refleksją, to kim ja jestem, żeby go linczować i pastwić się nad nim dalej i nie wiem, co robić w tym Internecie?
Patryk przypomniał, że znają się z Sebastianem od wielu lat i swego czasu mieli nawet okazję razem trenować. Nie muszą komunikować się publicznie.
– Fani nie będą zadowoleni, ale możemy to załatwić w taki bardziej kulturalny i męski sposób – powiedział. – Jak ciągnąć temat dalej? Nie rozumiem. Ze strony sportowej to nie ma sensu. Wiem, że tobie, Maciek, jest tam blisko, ale we freaki się nie będziemy bawić. No bez sensu, bo nie ma to chyba żadnego sensu. Jak sportowo to ma sens w tej chwili?
Co zaś tyczy się potencjalnej walki z Vitaliyem Yakimenką, Patryk Kaczmarczyk podkreślił, że jest na takowe zestawienie w pełni gotowy. Uważa, że pod kątem stylu walki Ukrainiec bardzo by mu odpowiadał.
Jednocześnie jednak polski mistrz zwrócił uwagę na aspekty sportowo-rankingowe. Zapewnił, że daje sobie sprawę, że na nadwiślańskiej scenie MMA Josef Stummer – przymierzany medialnie do titleshota – nie ma może najgorętszego nazwiska, ale jednak swoimi dokonaniami zapracował na pojedynek o tron wagi piórkowej.
– Wiem, że jeśli chodzi o KSW, to musimy robić show, musimy szukać jakichś kontrowersji, ale z drugiej strony, ten gość zasługuje na walkę o pas – powiedział o Stummerze. – Nie róbmy z KSW już patologii z FAME. Znaczy, nie mówię, że FAME to jakaś turbo patologia, bo wiadomo, że zdarzają się gorsze rzeczy. Chodziło mi o to, żebyśmy nie robili z tego freak-fightów i na potrzeby tego, że się pokłóciłem z Sebkiem, to będziemy teraz zmieniać kolej rzeczy, która powinna być czysto sportowa. On sobie na to wszystko zasłużył.
– Na pewno z taką walką z Sebkiem źle bym się teraz czuł. To nie byłoby coś, co chcę robić, bo jestem w organizacji sportowej, robię sport i moim celem jest bycie jak najlepszym zawodnikiem mogę być, a nie szukanie jakichś koperkowych afer.
Cały magazyn Oktagon Live jest dostępny tutaj.
Poniżej podsumowanie KSW 122.
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 200 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.








