UFC

„Nie jestem gwiazdą UFC, ale jestem żołnierzem UFC” – Michał Oleksiejczuk apeluje o rywala z Top 15 po zwycięstwie z Markiem-Andre Barriaultem

Michał Oleksiejczuk podsumował wiktorię nad Markiem-Andre Barriaultem, którą odniósł po ciężkim boju w Las Vegas.

Do trzech wyśrubował serię zwycięstw w UFC Michał Oleksiejczuk podczas sobotniej gali w Las Vegas. Reprezentant Ppolski po ciężkim boju rozbił na pełnym dystansie twardego Marca-Andre Barriaulta.

Podczas konferencji prasowej po gali Husarz opowiedział o swojej wiktorii.

– To była dla mnie bardzo ważna wygrana, bo teraz mam serię trzech zwycięstw – powiedział. – Czuję się dobrze, ale mam mnóstwo szacunku do rywala. Prawdziwy wojownik. UFC potrzebuje takich zawodników.

– To był najtwardszy rywal w mojej karierze. Tak uważam, bo w przeszłości wielu moich rywali biegało po klatce, nie chcieli się bić, cofali się, tylko czasami wyprowadzając jakieś ciosy. A ten rywal? Wyszedł tam na wojnę. Prawdziwy wojownik. Wiem, że UFC było zachwycone tą walką.

Od początku walki Husarz ruszył agresywnie na rywala, dosięgając go masą uderzeń. Przetrwawszy jednak huraganowe ataki Polaka w rundzie pierwszej, w drugiej Kanadyjczyk przeszedł do ofensywy. Mocno nacierając, rozdawał karty przede wszystkim w płaszczyźnie klinczerskiej. W ostatniej odsłonie Oleksiejczuk ponownie przejął jednak stery walki w swoje ręce.


Poniżej podsumowanie gali. Dalsza część artykułu pod nagraniem.


– Czasami jestem tam szaleńcem, bo lubię wojny, lubię nacierać – powiedział Michał. – Bo jestem z Polski. Charakter narodowy. Jednak muszę trzymać dyscyplinę. Planem na tę walkę było kontrolowanie dystansu, dobra obrona, stronienie od wojny, ale…

– Marc-Andre zaskoczył mnie, bo był niesamowicie twardy. Szaleniec. W pierwszej rundzie szedłem na niego, trafiałem masą bomb na jego szczękę i ciało i… Nie rozumiem tego. Pochylał się i w górę, pochylał się i w górę. Szaleństwo.

– W drugiej rundzie miałem problem, bo wyprowadziłem wiele uderzeń i moja kondycja trochę siadła. To były złe momenty w walce. Miałem problem.

– Mam duże doświadczenie w UFC. To była moja 18. walka i przechodziłem już przez wiele trudnych momentów w swoich walkach. Te momenty dały mi wiele doświadczenia. Teraz jestem najtwardszy w karierze.

– Przed ostatnią rundą powiedziałem sobie, że, Michale, spokojnie, jedziemy, wracamy do strategii i jazda.

– Tak, czułem jego uderzenia w drugiej rundzie. Ma niesamowite uderzenia w klinczu. Rozumiałem jego grę i wiedziałem, że jego klincz jest szalony.

Michał Oleksiejczuk wierzy, że swoimi ostatnimi wiktoriami oraz widowiskami, jakie daje, gdy wchodzi do oktagonu UFC, zapracował teraz na pojedynek z przeciwnikiem z czołowej piętnastki rankingu wagi średniej.

– 90% moich walk to było szaleństwo – powiedział. – Wojny. Myślę, że moi szefowie, Mick Maynard i Dana White, dadzą mi teraz dużą walkę. Jestem tego pewien. Brałem walki w zastępstwie bez obozu przygotowawczego, nie robiłem problemów, dawałem szalone wojny. Nie jestem gwiazdą UFC, ale jestem żołnierzem UFC. Każda walka była szalona i myślę, że UFC da mi teraz dobrego rywala z Top 15 po tej walce. Jestem tego pewien! Mick, Dana, proszę, jestem gotowy na prawdziwą wojnę.

Zapytany, czy ma na oku jakiegoś konkretnego przeciwnika, Michał rozłożył ręce.

– Nie wiem, kto tam jest, nie dbam o to – powiedział wesoło. – Dajcie mi kogokolwiek! Nie pamiętam, kto tam jest.

– Mój następny przystanek to Top 15. Jestem gotowy na każdego rywala. Jedziemy.

Teraz Michał Oleksiejczuk zamierza spędzić więcej czasu z rodziną, choć zasypiać gruszek w popiele nie będzie – zapowiedział, że za tydzień lub dwa wraca na matę.

Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button