UFC

„Powiedzmy, że UFC w niego wierzy…” – Petr Yan zdradza kulisy zestawienia z Seanem O’Malleyem

Petr Yan opowiedział o okolicznościach zestawienia walki z Seanem O’Malleyem na październikowej gali UFC 280.

W minionym tygodniu doszło do nieoczekiwanego ogłoszenia pojedynku w wadze koguciej pomiędzy Petrem Yanem i Seanem O’Malleyem. Nieoczekiwanego nie tylko dlatego, że Amerykanin dotychczas prowadzony był bardzo bezpiecznie, a starcie to na spacerek dlań zdecydowanie się nie zapowiada, ale także dlatego, że nieczęsto dochodzi do starć pomiędzy zawodnikami z 1. i 13. miejsca w rankingu – a właśnie tak jest w tym przypadku.

Skąd takie zestawienie? O tym Rosjanin opowiedział w rozmowie z RBC Sport.

– Planowaliśmy walczyć z kimś z Top 5, ale wszyscy goście mieli już zestawione walki – powiedział. – Chcieliśmy więc duży, ciekawy pojedynek, którego chciało też zresztą UFC.

– Wszyscy wiemy, że Sean to jeden z mocno promowanych przez UFC przyszłościowych zawodników. UFC… powiedzmy, że UFC w niego wierzy. Gdy podjąłem decyzję o walce z nim, mój menadżer był akurat w Las Vegas. Mieli spotkanie i matchmakerom UFC bardzo podobał się ten pomysł. Też mi się to podoba, bo gość ma duże nazwisko i jest ciekawym zawodnikiem.

Nie jest jednak tak, że w czołowej piętnastce brakowało zawodników, którzy chcieliby pójść z Petrem Yanem w oktagonowe tany. Rzecz jednak w tym, że z perspektywy Rosjanina nie wszystkie pojedynki miały sens.

– Nie mówię, że ktokolwiek boi się walki ze mną – zastrzegł. – Jest wielu chętnych zawodników, ale z punktu widzenia rankingowego nie jestem zainteresowany. Dla niektórych za wcześnie na walkę ze mną. Nie byłem jednak zainteresowany żadnym konkretnym zawodnikiem, więc nie zamierzałem czekać. Nigdy na nikogo nie czekałem. Chciałem walczyć.

– Nie wszyscy z Top 5 są gotowi na walkę z numerem 13. To walka, w której do wygrania mam niewiele, do stracenia furę. Mam to jednak gdzieś. Rankingi mi nie przeszkadzają. Mówił wcześniej o walce ze mną, więc wyszliśmy mu naprzeciw. Potem wymieniliśmy kilka wiadomości.

Sybirak był ostatnio widziany w oktagonie w kwietniu, przegrywając niejednogłośną decyzją sędziowską w rewanżu z Aljamainem Sterlingiem. W kolejnym starciu Funk Master podejmie TJ-a Dillashawa – do walki tej dojdzie także właśnie 22 października w Abu Zabi.

– Teraz jestem skupiony wyłącznie na wygrywaniu kolejnych walk – powiedział Petr. – Jestem pewien, że 1-2 zwycięstwa i będę znów walczył o pas. Celem jest teraz wygrywanie.

– Nie obawiam się zapasów – nawiązał do ostatniej porażki. – Wiem, że w poprzedniej walce popełniłem błędy, które doprowadziły do tego, że Sterling zaszedł mi za plecy. To jego najmocniejsza pozycja, w której kończy prawie wszystkie walki. Ja zapaśnikiem nie jestem, ale nie był w stanie mnie skończyć.

– Dodatkowo przez dwie rundy musiałem dźwigać jego ciężar, a jednak w czwartej i piątej powróciłem. Zostały popełnione błędy, ale nadal wierzę, że go pokonam i wygram kolejne walki.

– Przed ostatnim pojedynkiem nie miałem na miejscu sparingpartnerów, ale teraz będą ze mną. Następna walka jest w Abu Zabi, więc będą miał ze sobą całą drużynę, co gwarantuje świetne przygotowania.

– To 3-rundowa walka, więc muszę w szatni stoczyć wcześniej mocną jedną rundę. Muszę zacząć ostro i zdaję sobie z tego sprawę.

Wszystkie walki UFC można oglądać i obstawiać w Fortunie – z bonusem do 600 PLN

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button