
Uprzejmości, „żółwiki” i uściski w oktagonie? Sean Strickland wyjaśnia relacje z Khamzatem Chimaevem po UFC 328: „Nie lubię, jak mi grożą”
Nowy-stary mistrz wagi średniej Sean Strickland wyjaśnił, skąd wziął się jego konflikt z Khamzatem Chimaevem przed UFC 328 w Newark.
Jak zapowiadał, tak uczynił. W drodze do walki z Khamzatem Chimaevem, która uświetniła galę UFC 328 w Newark, Sean Strickland przekonywał, że posiada wszelkie narzędzia, aby powstrzymać zapaśniczo-parterową ofensywę Czeczena.
I rzeczywiście – tylko w pierwszej rundzie spędził kilka minut na dole, nie dając jednak zrobić sobie krzywdy. W kolejnych długimi fragmentami utrzymywał walkę w stójce, tam będąc skuteczniejszym, co ostatecznie zaprowadziło go do zwycięstwa niejednogłośną decyzją sędziowską i odzyskania pasa wagi średniej.
– Jestem jednym z najlepszych grapplerów w całym UFC – powiedział podczas konferencji prasowej po gali Sean. – Mówiłem wam. Powtórzę to jeszcze raz. Gdybyśmy mieli zmierzyć się w walce grapplingowej trwającej 25 minut, to ja bym ją wygrał.
– Nie lubię grapplingu, bo, wiecie, to trochę wątpliwa sprawa. Pozycje misjonarskie nie są za bardzo w moim stylu. Ale trenuję grappling trzy razy w tygodniu, cztery razy w tygodniu. Tylko tym się wtedy zajmuję. Mam tam Jasona Manleya jako trenera grapplingu. Jestem najlepszym grapplerem w UFC, bez dwóch zdań.
W trzech z pięciu rund Amerykanin zadał więcej znaczących uderzeń, ale nie był w stanie ani znokautować Czeczena, ani posłać go na deski. To Wilk był długimi fragmentami stroną atakującą, przedzierając się przez lewy prosty Tarzana.
– Trafiałem go bombami – powiedział Strickland. – Popatrzcie, jakie mam spuchnięte ręce. A gość, k***a, to przyjmował i dalej nacierał. Prawdziwy rzeźnik, który był tam gotowy, k***a, zginąć, aby zdobyć, czego chciał. Rzeźnik.
White wyjaśnił, dlaczego nie będzie rewanżu Chimaeva ze Stricklandem
Rębecki miał Dawsona na widelcu, przegrał przed czasem
„Strickland nadal jest do d**y” – świat reaguje na walkę wieczoru UFC 328
Strickland powtórzył natomiast – tym razem już na spokojnie – że Chimaev przestrzelił wagę przed walką, wbrew oficjalnej narracji. Jak stwierdził, jeden z jego kolegów widział, jak Czeczen wszedł na nieoficjalną wagę tuż przed ważeniem, która miała wskazać, że był poza limitem. Amerykanin podkreślił jednak, że i tak wyszedłby do walki.
Pomimo burzliwej drogi do ich pojedynku, która była nafaszerowana wulgaryzmami i atakami personalnymi, gdy spotkali się w oktagonie, nie szczędzili sobie uprzejmości i szacunku. Były zbijane piątki, były uśmiechy. Skąd taka zmiana?
– W walce jest coś takiego, czego nie da się zrozumieć, jeśli się tego nie doświadczyło – powiedział Sean. – Po prostu nie wiecie, jak to jest, kiedy wychodzicie walczyć z innym facetem i wasza dusza jest wtedy całkowicie odsłonięta. Ty, k***a, krwawisz, on, k***a, krwawi. Ja chcę się poddać, on też chce się poddać. Nie chcemy tam być. Po prostu darzycie się takim szacunkiem, który wykracza poza rasę, religię, narodowość czy kraj. To po prostu coś, czego nie da się opisać. Stajesz się dla kogoś bratem po tym, jak obaj walczycie na śmierć i życie, niezależnie od tego, czy wygracie, czy przegracie.
Amerykanin otwartym tekstem przyznał, że starał się sprzedać walkę, bo gdy pojawia się zła krew, fani są zadowoleni. Zapewnił jednocześnie, że niczego nie udawał.
– Nie no, przecież koleś wtedy kopnął mnie w krocze! – powiedział, nawiązując do staredownu przed walką. – Co to miało być?
– Nie lubię, jak mi grożą. Może to po prostu leży w jego naturze, ale kiedy był w klubie, naprawdę sprawiał wrażenie kogoś, kto mi zagraża. Miał w sobie coś groźnego, chociaż może to po prostu ten mały człowieczek we mnie… No ale jeśli ktoś mi zagraża, to mam ochotę sku***ela zabić. Chcę cię zabić. Może on patrzył na to inaczej. Może to po prostu moje specyficzne poczucie humoru.
– Zawsze mnie trochę jakby prześladował w klubie. Moja odpowiedź? Sparujmy! W sumie może sam sobie ubzdurałem coś w swojej głowie. Szczerze mówiąc, są chwile, kiedy nie czujesz się dobrze psychicznie, a wchodzisz w interakcje z ludźmi – i czasami wtedy twój mózg myśli, że wydarzyło się coś innego, niż się wydarzyło, więc musisz się cofnąć, pomyśleć i potem zacząć dochodzić do sedna problemu.
– Dlatego lubię trenować i trenuję tak dużo, bo są chwile, kiedy wchodzę w interakcję z kimś i, stary, mój mózg wchodzi w jakiś stan halucynacji. Niewykluczone więc, że po prostu ubzdurałem sobie całą tę interakcję z Chimaevem.
– Muszę chyba naładować teraz swoje baterie nienawiści.
Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!
Strickland zdradził, że na kilka dni przed walką uszkodził prawie ramię, a zawody skończył ze złamanym prawdopodobnie nosem. Zamierza zrobić sobie teraz chwilę przerwy. Gdy wróci, chętnie wyjdzie do Nassourdine’a Imavova.
– Szczerze wierzę w rankingi UFC – powiedział. – Uważam, że powinny mieć, k***a, znaczenie. Nienawidzę, gdy ktoś przeskakuje innych i idzie na skróty. Jeśli więc jego wskaże UFC, jego wskazuje ranking, jedziemy.
– Uwielbiam Francuzów. Nie uważam natomiast Nassourdine’a za Francuza. Nie wiem, czy sam uważa się za Francuza. Może tam mieszkać, ale nie jest, k***a, Francuzem. Nie jest. Nie wierzy we Francję. Nie stoi za Francuzami.
– No ale nie walczę więcej poza tym, k***a, krajem. Nie jadę na wakacje poza USA. Nigdy więcej nie stoczę walki poza Ameryką. Jestem, k***a, Amerykaninem i umrę w tym kraju.
Poniżej podsumowanie walki.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.




