UFC

„To byłoby naprawdę mocno na wariata” – Mateusz Gamrot musiał odrzucić „bardzo ciekawą i bardzo kuszącą” ofertę walki

Mateusz Gamrot zdradził, że zaraz po przegranej walce z Quillanem Salkilldem otrzymał od UFC propozycje kolejnego pojedynku.

Pomijając krótsze lub dłuższe nagrania, jakie publikował w swoich mediach społecznościowych, Mateusz Gamrot od dłuższego czasu nie udzielał wywiadów. Zmieniło się to jednak we wtorek, gdy zdalnie pojawił się w magazynie Oktagon Live, prowadzonym przez Macieja Turskiego.

Gamer przyznał, że po sierpniowej porażce z Quillanem Salkilldem i zamieszaniu wokół własnej osoby potrzebował nieco czasu dla siebie.

– Generalnie bardzo tego potrzebowałem – przyznał. – Intensywność przygotowań z walki na walkę, praktycznie cały ten rok spędziłem w Stanach przed okresem do walki. Plus wyszło kilka dziwnych afer na Internecie, które też nie pomagały w spokoju, więc później fajnie się wszystko złożyło, że mogłem poszukać spokoju.

– I jak się odłączyłem od tego Internetu i przestałem wszystko śledzić, zająłem się swoim życiem i wszystkim, co mnie otacza, to pokazało mi, że na dobrą sprawę nic nie straciłem. Gdy wróciłem do Internetu, to wszystko nadal toczy się swoim torem, każdy ma swoje życie i swoje środowisko, a życie płynie sobie dalej. Ten spokój w życiu z wiekiem coraz bardziej doceniam, tym bardziej przy takich różnych sytuacjach.

W drodze do wspomnianej walki z Quillanem Salkilldem Mateusz Gamrot rozstał się z Czerwonym Smokiem, którego trener Bartosz Jezierski szeroko rzeczone rozstanie komentował. Krytyki Gamerowi nie oszczędził też jego były trener z Ankosu MMA Andrzej Kościelski.

Kudowianin przyznał, że starał się mentalnie odseparować od tych dramatów i nawet wydawało mu się, że tego dokonał, ale rzeczywistość okazała się inna.

– Wiele rzeczy było, które wyszły na walce i w rezultacie zamiast walczyć ja, to walczył mój cień – powiedział. – I tak to wyglądało. Na pewno więc się to wszystko odcisnęło.

– Nie ma jak gorący okres przed walką, żeby robić jakieś afery, bo to wiadomo, że wtedy najlepiej się wszystko klika na Internecie.

Ostatecznie Polak przegrał z Australijczykiem przez poddanie w pierwszej rundzie. Przyznał, że Salkilld był znacznie sprawniejszy w obszarze chwytanym, niż się spodziewał. Stwierdził też, że był bardzo silny.

Gamer zastrzegł, że przygotowania do walki były bardzo dobre, choć wyłącznie do momentu uszkodzenia nosa. Nie zastanawiał się jednak nad wycofaniem się z walki. Ba! Przekonywał samego siebie, że kontuzja nosa może nawet mu pomóc.

– W głowie miałem coś takiego: dobra, poleci trochę krwi na rozgrzewce, wyjdę z krwią na twarzy, to będę jeszcze agresywniejszy i jeszcze lepiej mi pójdzie – powiedział z uśmiechem. – To po prostu było błędne myślenie.

– Szkoda mi jedynie w tym wszystkim, że później złapał to duszenie i musiałem ja zakończyć ten pojedynek, bo nawet jak wychodził do werdyktu, to kulał – powiedział. – Odczuwał to. Jak później myślałem o tej walce, to ciekawe, jak by się to później potoczyło, jak funkcjonowałaby ta noga.

– Sam dalej szukam odpowiedzi, dlaczego tak się potoczyło i tak się stało – podsumował starcie z Salkilldem. – Myślę, że z czasem może dojdę do tego. No ale nic, życie toczy się dalej, stało się, jak się stało, serduszko boli, ale na tym nie kończy się kariera. Naparzam dalej i myślę, że jeszcze trochę powalczę.

Zapytany zaś o dalsze plany startowe, Mateusz Gamrot zapowiedział, że po nowym roku wylatuje do American Top Team, aby tam rozpocząć przygotowania. W idealnym scenariuszu do akcji powróci w okolicach marca.

Okazuje się jednak, że sklasyfikowany na 9. miejscu w META rankingu wagi lekkiej Polak mógł powrócić znacznie wcześniej…

– Tutaj się wszystko dynamicznie dzieje, bo zanim Hooker nie wziął tej walki, to też dostałem ofertę, żeby z Ortegą zawalczyć – ujawnił Mateusz. – Tutaj się wszystko szybko dzieje. Ale patrząc na to wszystko, co się wydarzyło wcześniej, te mikrokontuzje kolana i nosa, nie mogłem wziąć tego pojedynku i powiedziałem, że bardzo chętnie to zrobię, ale w późniejszym etapie po prostu.

– Tutaj na dobrą sprawę jak zgłaszasz gotowość, to musisz cały czas być gotowy. Czasem są zestawienia zestawione, ktoś złapie kontuzję i UFC szuka, więc…

– Pewnie dostanę kogoś nade mną z rankingu albo kogoś spoza rankingu, rozpędzonego. Ale może być jakaś okoliczność wskoczenia jakiegoś, więc na nic się nie usztywniam. (…)

Rywalem migrującego do wagi lekkiej Briana Ortegi będzie ostatecznie wspomniany Dan Hooker. Do walki dojdzie podczas listopadowej gali UFC Fight Night w Katarze.

– To była bardzo ciekawa propozycja i bardzo kusząca – przyznał Gamer. – Już dawno mówiłem, że chciałbym się z Ortegą zmierzyć i z nim zawalczyć. Natomiast jak powiedziałem, dwa pojedynki plus ADCC, plus to robienie wagi, plus nos, plus kolano, to byłoby naprawdę mocno na wariata, więc… Teraz nie potrzebuję ruchów na wariata tylko na spokojnie podejść przygotowanym do tego wszystkiego. A jak przyszła okazja teraz, to przyjdzie ponownie.


Lowking ma Discorda! Dołącz do naszej społeczności!


Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 200 ZŁ WE FREEBETACH NA START

Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Back to top button