
Walka z Joe Pyferem inna niż wszystkie poprzednie – Israel Adesanya wyjaśnia dlaczego: „Nie chodzi o pie***one zwycięstwa i porażki”
Były mistrz wagi średniej UFC Israel Adesanya wyjaśnił, dlaczego marcowe starcie z Joe Pyferem będzie dla niego kompletnie nowym doświadczeniem.
Israel Adesanya nie pozostawia wątpliwości – pod wieloma względami pojedynek z Joe Pyferem będzie dla niego wyjątkowy.
Do nigeryjsko-amerykańskiej batalii dojdzie 28 marca w Seattle w ramach gali UFC Fight Night.
Goszcząc na kanale Combat TV, rozdający swego czasu przez lata karty w wadze średniej The Last Stylebender wyjaśnił, dlaczego znajduje się teraz w unikalnym położeniu.
– Przez całą moją karierę nigdy nie miałem rocznej przerwy w walkach, czyli całego roku bez walk – powiedział niewidziany w akcji od lutego zeszłego roku Adesanya. – I nigdy nie miałem serii trzech porażek z rzędu.
– Nigdy nie byłem w swojej karierze w UFC underdogiem, o czym powiedział mi David. A ja na to: „Naprawdę? Zawsze czuję się jak underdog, więc to nie ma znaczenia”. Jest wiele rzeczy, które są dla mnie nowością. Są też inne rzeczy, które dzieją się po raz pierwszy, ale wszystko mnie motywuje. Wszystko mnie motywuje. Akceptuję wszystko, co dobre, złe, brzydkie i piękne.
W glorii zwycięzcy Israel Adesanya nie był widziany od prawie trzech lat, gdy w rewanżu znokautował Alexa Pereirę. Trzy ostatnie pojedynki – z Seanem Strciklandem, Dricusem Du Plessisem i Nassourdinem Imavovem – Nigeryjczyk skończył na tarczy, przegrywając kolejno przez decyzję, poddanie i nokaut.
– Poświęciłem sporo czasu, aby naprawdę zrozumieć, po co to robię – powiedział o swoim podejściu. – I wiem dokładnie, po co to robię. Mówiłem to wiele razy i w końcu to się stało. Tak. To po prostu coś innego, stary. Nie potrafię tego wyjaśnić, dopóki to nie nadejdzie, ale zobaczysz.
– I nie chodzi o pieprzone zwycięstwa i porażki. Nie obchodzi mnie to. Chcę po prostu dać dobry występ.
– Podobnie jak w mojej ostatniej walce, walczyłem bardzo dobrze. Wiem tylko, że następnym razem muszę być cierpliwszy i odpowiednio się zresetować w trakcie walki. Nie popełnić ponownie tego samego błędu. Ale naprawdę chcę dać taki występ, na jaki wiem, że mnie stać, wiem, że potrafię. Jestem lepszy niż byłem, a liczby to potwierdzają. Tak, po prostu chcę tam wejść i to pokazać.
Nieryjsko-amerykańskie starcie stoi pod znakiem zmiany warty. Adesanya będzie bronił swojej 6. pozycji w rankingu, podczas gdy Pyfer – okupujący 14. miejsce – powalczy o to, aby przedrzeć się do czołowej dziesiątki, na przedpole rozgrywki o pas wagi średniej.
– Jest silnym, mocnym zawodnikiem – powiedział o Amerykaninie Nigeryjczyk. – Słyszałem, że nie owija rąk, bo lubi, no wiesz, rzucać bombami. Myślę sobie: super, popieram to. Ja też nie owijam rąk przed treningiem z tarczami i przed sparingiem. Ja też nie owijam rąk.
– To miły facet. Spotkałem go, gdy walczyłem z Pereirą. Był na tej samej gali, jeśli dobrze pamiętam. Był za kulisami podczas ważenia i powiedział mi kilka miłych słów, okazał mi szacunek, co bardzo doceniłem i odpowiedziałem mu tym samym, ale wtedy jeszcze go nie znałem. Od tamtej pory widziałem go w akcji i wiem, że jest niebezpiecznym przeciwnikiem.
– Jest niebezpieczny, ma potężną prawą rękę i dobrze walczy w parterze. Jego jab jest całkiem niezły. Traktujemy go bardzo poważnie, ponieważ jest niebezpieczny – ale ja też jestem.
– Z mojej perspektywy nie chodzi jednak tak naprawdę o niego. Chodzi o mnie. To największa walka w jego życiu. To największa walka w moim życiu pod innym względem. Nie w takim samym sensie jak dla niego, bo ja nadal jestem na szczycie, robię więcej niż wielu innych zawodników, nawet mistrzów.
– Ale tak, dla niego to moment, w którym musi się naprawdę skupić, i to jest moment, w którym ja też muszę się naprawdę skupić, ale nie z tych samych powodów. Tak, przyjmuję wyzwanie i zadbam o to, żeby wygrał lepszy.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.




