
„Skoro nie jestem najsilniejszy w dywizji, to…” – Mateusz Gamrot zapowiada zmiany w stylu walki, świadom, że musi uzbroić się w cierpliwość
Mateusz Gamrot opowiedział o zmianach, jakich dokonał po zeszłorocznej porażce z Charlesem Oliveirą i wskazał termin, do którego chciałby stoczyć kolejną walkę.
Nie zanosi się w najbliższym czasie na powrót Mateusza Gamrota pod sztandar UFC – ale gdy już powróci, możemy zobaczyć go w zupełnie nowej odsłonie. A przynajmniej na to wskazywać mogą wypowiedzi polskiego zawodnika z wywiadu dla InTheCage.pl, dostępnego tutaj.
Gamer przebywa od kilku tygodni na Florydzie, szlifując formę na matach American Top Team. Niedawno zdradził, że miał propozycję kolejnej walki – tajemnicą poliszynela jest, że chodziło o starcie z Manuelem Torresem – ale nie odpowiadał mu tremin.
Gamer nie wyklucza teraz, że w konsekwencji zmuszony będzie uzbroić się w cierpliwość w oczekiwaniu na kolejną ofertę.
– Dostałem wcześniej tę propozycję walki w Meksyku – powiedział. – Powiedziałem, że to zbyt szybko. Rywal jest jak najbardziej ok. Powiedziałem, żebyśmy zestawili tę walkę tylko w późniejszym czasie.
– Musiałem pewnie gdzieś tam przeskoczyć w inne rozlosowanie czy tam rozrachunki i czekam po prostu dalej na swoje zestawienie. Londyny to już był bardzo szybko, a matchmakerzy mają dużo szybciej już poustawiane te karty pewnie, więc muszę się gdzieś wpasować w jakiś późniejszy termin.
– Londyn nie wypalił, ale może wypali 11 kwietnia na UFC w Miami, bo też jest tutaj gala. A jak nie, to jakaś inna gala.
– Rok temu przyleciałem do American Top Team w podobnym terminie, też w styczniu. Wtedy chciałem szybko walkę, była presja, wszyscy się niecierpliwili i tak to później wyglądało.
– W tym roku natomiast tak jakby powtórzyłem ten schemat, ale nie mam jakiejś presji po prostu. Nie śpieszę się z tą walką. Zgłosiłem dyspozycję, jestem gotowy, UFC wie, menadżer wie. Mocno tutaj trenuję, ale, jak powiedziałem, nie mam presji jakiejś czasowej. Myślę, że im więcej czasu tutaj spędzę, tym będę jeszcze lepszy albo bardziej pewny siebie i swoich umiejętności. Kiedy się trafi walka, nie mam jeszcze na to odpowiedzi.
– Mam nadzieję, że zdążę do maja, bo w maju Anastazja ma komunię w Polsce i chciałbym po prostu nie zmieniać tych stref czasowych, żeby lecieć tam i wracać tutaj z powrotem. Do tego czasu chciałbym się wyrobić. Kiedy to będzie i co to będzie, to jeszcze nie mam pojęcia.
Mateusz Gamrot nie był widziany w akcji od października zeszłego roku, gdy we wziętej w zastępstwie walce wieczoru gali UFC Fight Night w Rio de Janeiro przegrał przez poddanie w drugiej rundzie z Charlesem Oliveirą.
Przebywając na Florydzie bez żadnej zestawionej walki, sklasyfikowany na 7. miejscu w rankingu wagi lekkiej Polak wykorzystuje ten czas na zbrojenia – dodaje do swojego arsenału nowe narzędzia i zapowiada modyfikację bitewnego stylu.
– Po walce z Oliveirą też pozmieniałem sobie parę rzeczy, też sobie poustawiałem to inaczej w głowie – powiedział. – Też już teraz zeszła presja dążenia na samą górę. Teraz najbardziej liczy się dyspozycja i to, co zaprezentuję w klatce.
– Otworzyłem też głowę na różne inne strategie treningowe, na inne różne techniki treningowe. Też zacząłem robić inne rzeczy w walce, więc mam nadzieję, że teraz to wszystko, co dotychczas pozmieniałem, zadziała. I w kolejnej walce zaprezentuję się zupełnie inaczej. Wiesz, wyjść z chłodną głową i może nie szukać tych zapasów za wszelką cenę, tylko otworzyć się na przekrojową walkę.
– Będąc w American Top Team, to tu się trenuje MMA po prostu. Jest dużo zapasów, dużo parteru, dużo kontroli, ale też dużo stójki. Ale też, wiesz, zdałem sobie z tego sprawę, że jak nie jestem najsilniejszy w kategorii, ale mam bardzo dobrą wytrzymałość, jak jestem przygotowany, to nie muszę za wszelką cenę się usztywniać na to, żeby ich kontrolować w parterze, tylko wykorzystywać sytuację w momencie, gdy wstają. Wtedy pojawia się luka i wtedy można zadawać te obrażenia.
– Dużo klinczu też robię, dużo łokci zacząłem robić, kolan. Takich rzeczy, których wcześniej nie używałem w walce. Jak powiedziałem, chciałbym to wszystko przełożyć na walkę.
– Zacząłem to w sparingu używać. Biję łokcie, kolana, robię brudny boks z klinczu, więc wszystko, co walka przyniesie, staram się wykorzystywać.
– Pracuję mocno nad wytrzymałością, nad kondycją, żeby już nigdy więcej mnie nie zaskoczyła ta sytuacja. Zmieniłem trenera od przygotowania motorycznego, więc też ta metodyka treningowa zupełnie się zmieniła.
– Sam z siebie jestem zadowolony z tych treningów, sparingów. Ciekaw jestem, jak to wszystko zaowocuje w walce.
Poniżej podsumowanie sobotniej gali UFC Vegas z naciskiem na walki Polaków.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.




