
„Popłynął na fali krytyki” – sędzia Łukasz Szulc odpowiada Wojsławowi Rysiewskiemu, broni swojej punktacji w walce Bartosiński vs. Fleminas – poza jedną rundą
Sędzia Łukasz Szulc obszernie wyjaśnił, dlaczego wypunktował walkę Adriana Bartosińskiego z Madarsem Fleminasem w stosunku 50-45 dla Łotysza i odpowiedział na ostre słowa Wojsława Rysiewskiego.
Sędzia Łukasz Szulc – autor punktacji 50-45 dla Madarsa Fleminasa w starciu z Adrianem Bartosińskim na KSW 116 w Gorzowie Wielkopolskim – zdania nie zmienia. Uważa, że wskazał prawidłowego zwycięzcę walki, choć z perspektywy czasu przyznał, że źle ocenił jedną z rund.
W minioną sobotę w piątej obronie pasa mistrzowskiego wagi półśredniej Bartos pokonał Łotysza niejednogłośną decyzją w stosunku 2 x 48-47, 45-50. Po walce na nadwiślańskiej scenie MMA zawrzało, a na sędziego Łukasza Szulca spadła lawina krytyki. Ten głowy w piasek po wszystkim nie schował, przyjmując zaproszenie Bartosza Olesia na kanał Polish Fighters Info, gdzie szczegółowo uzasadnił swoją punktację.
Sędzia Szulc omówił Unified Rules, na których oparte jest punktowanie walk w KSW, zwracając szczególną uwagę na kluczowy aspekt tegoż punktowania – tj. obrażenia. Wziął szczegółowo pod lupę wszystkie pięć rund pojedynku, wyjaśniając, dlaczego punktował je dla łotewskiego pretendenta. Zwracał uwagę na obrażenia ze strony Łotysza – nawet jeśli uderzenia te nie były szczególnie znaczące – porównując je z kontrolą zapaśniczo-parterową ze strony Bartosa. Kontrolą, która w większości nie prowadziła ani do obrażeń, ani do zagrożeń skończenia walki.
Sędzia Szulc posypał natomiast głowę popiołem za wypunktowanie rundy czwartej dla Fleminasa. Przyznał, że powinna była ona pójść na konto polskiego mistrza, który nie tylko miał po swojej stronie sporo kontroli, ale przede wszystkim zadawał uderzenia – czyli wyrządzał obrażenia. Patrząc całościowo na walkę, sędzia ocenił, że gdyby Bartosiński był nieco aktywniejszy pod kątem ofensywy w parterze w pozostałych odsłonach, wystarczyłoby to prawdopodobnie do zwycięstwa na jego kartach punktowych.
– W znakomitej większości, z wyjątkiem rundy czwartej, moim zdaniem grappling Bartosa nie był poparty ani damagem, ani dążeniem do skończenia walki – powiedział sędzia Łukasz. – Stąd bardziej oceniłem go jako kontrolę. Bartos kontrolował pozycję, nie pozwalał rywalowi stwarzać zagrożenia, jednak sam również nie stwarzał zagrożenia i nie wyrządzał szkód. W mojej ocenie Fleminas próbował odzyskać pozycję, natomiast Bartos próbował ją utrzymać. Natomiast takich akcji, które prowadziłyby do zagrożenia, nie było wiele po stronie Bartosa. To tak bardzo ogólnie.
Łukasz Szulc podkreślił kilka razy, że nie zarzuca absolutnie pozostałym sędziom żadnych błędów – przedstawia jedynie własną perspektywę i ocenę, opartą na swojej interpretacji Ujednoliconych Zasad. Zwrócił też uwagę, że walka ta była trudna do punktowania, co odzwierciedlał rozdźwięk wszystkich sędziów w finalnej jej ocenie – wszak sędziowie Łukasz Porębski i Adrian Frączek, pomimo iż orzekli zgodnie o 48-47 Bartosiński, to dwie z pięciu rund – trzecią i piątą – wypunktowali inaczej.
Tylko R4 Fleminas sędziego Szulca wygląda na kontrowersyjną, bo:
R1 Fleminas – punktował też (choć zastrzegł, że się nie skupiał, nie robił notatek itd.) sędzia Bronder (via wywiad dla @Art_Mazur)
R2 Fleminas – punktowali też dwaj pozostali sędziowie + sędzia Bronder
R3 Fleminas… https://t.co/52DqcJFLqM— Bartłomiej Stachura (@Lowkingpl) March 17, 2026
Zaraz po gali w rozmowie z Arturem Mazurem w magazynie Klatka po Klatce ostro o punktacji sędziego Łukasza Szulca wypowiedział się Wojsław Rysiewski.
– Nie potrafię tego wytłumaczyć – powiedział. – Poza tym, że pomylił narożniki, to nie widzę innego wytłumaczenia, w które bym uwierzył. Oprócz tego, że może – i to jest drugie – nigdy w życiu nie punktował i nie sędziował MMA. Na pewno (będzie to temat w organizacji).
O słowa te matchmakera KSW także został zapytany Łukasz Szulc.
– Myślę, że zanim wypowiedział te słowa, też nie przeanalizował na spokojnie tej walki runda po rundzie – powiedział. – Gdzieś wylała się ta fala krytyki i on na tej fali też popłynął.
– Czy mam sobie coś do zarzucenia? Pewnie tak. Co do czwartej rundy mam wątpliwości. Natomiast skala tej krytyki nie jest współmierna do tego.
– Tutaj oczywiście pojawiła się taka obawa, że – parafrazując klasyka – jak Wojsław Rysiewski nie odwoła swoich słów, to nie będę już sędziował dla KSW. A powiedział, że nie powinienem. Tak że jakaś tam obawa jest. Myślę, że na emeryturę jeszcze nie czas.
– Ja wspomniałeś, może przystopuje to trochę i gdzieś tam oszczędzi mi sędziowania walk wieczoru w KSW. Natomiast nie uważam… Ponownie najwięcej krytyki wylewa się od osób, które nie przeanalizowały tego pojedynku albo nie przeczytały nawet Unified Rules. Jeśli chodzi o ekspertów, to wiem, że ta krytyka nie jest już tak stanowcza.
– Mogę też zwrócić uwagę, że na tej gali byliśmy całkiem jednomyślni, jeśli chodzi o wszystkie walki. To też o czymś świadczy. Jeżeli wszystkie inne walki wypunktowaliśmy tak samo, a tutaj pojawiły się takie rozbieżności, to pokazuje, że to nie była wygodna walka do punktowania i pokazuje też, że to wyważenie pomiędzy efektywnym strikingiem a grapplingiem jest najtrudniejszym elementem, z którym musi się mierzyć sędzia punktowy. Myślę, że każdy, kto tę sytuację bliżej zgłębi, to uzna, że ta fala krytyki jest niewspółmierna do tego, co tutaj wypunktowałem.
Do punktacji sędziego Szulca odniósł się też Adrian Bartosiński, który po gali w żartobliwym stylu wysłał go do hodowli jedwabników, nawiązując do filmu Chłopaki nie płaczą.
– Adrian widział tę walkę swoimi oczami – skomentował sędzia Szulc. – To jest zupełnie inne uczucie. Kto walczył lub chociaż sparował, to wie, że nie da się ocenić obiektywnie walki, którą się odbywa.
– Podchodzę do tego z dystansem. Myślę, że Bartos gdyby przeanalizował tę walkę na spokojnie, to też nie byłby taki krytyczny w moim kierunku. Zresztą chyba w jednym z wywiadów sam powiedział, że „a niechby było te 48-47 albo nawet 49-46”, więc… Wiesz, ponownie, ocena, analiza runda po rundzie już wygląda trochę inaczej.
Poniżej cały wywiad z sędzią Łukszem Szulcem oraz podsumowanie gali.
Wszystkie walki UFC można obstawiać w Fortunie z BONUSEM DO 300 ZŁ WE FREEBETACH NA START
Fortuna Online to legalny bukmacher. Gra u nielegalnych firm jest zabroniona. Hazard wiąże się z ryzykiem.




